PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

Filmy i seriale

Ryba pisze rybę, ryba ogląda rybę. „The Madison” to najlepszy serial twórcy „Yellowstone”

„The Madison” to zaskakująco czuła opowieść w dorobku Taylora Sheridana – serial, który zamiast mitologizować, rozkłada na czynniki pierwsze stratę, miłość i pamięć. W świecie, gdzie wszystko płynie jak nurt tytułowej rzeki, twórca udowadnia, że największe historie są o tym, co zostaje po tych, którzy ją kochali.

Udostępnij

Ryba pisze rybę, ryba ogląda rybę. „The Madison” to najlepszy serial twórcy „Yellowstone”

Rozległe uniwersum Taylora Sheridana Autor zdjęcia: kolaż GQ Poland

Radek
12.04.2026

Wisława Szymborska pisze, że w rzece Heraklita „ryba ćwiartuje rybę ostrą rybą”, „ryba mieszka w rybie” i „ucieka z oblężonej ryby”. Ale też, że „ryba rybę kocha” („twoje oczy – powiada – lśnią jak ryby w niebie”) oraz że „ryba wymyśliła rybę nad rybami”, „klęka przed rybą” i prosi ją „o lżejsze pływanie”. Ryba wszak też człowiek, a – jak to u Heraklita – panta rhei, wszystko płynie dziś tak samo jak w jego czasach. 


Najlepszy serial Sheridana

Nie wiem, czy kowboj, producent i scenarzysta Taylor Sheridan czytuje Szymborską, by umilić sobie czas w siodle, ale tak samo jak noblistce na myśl o heraklitycznej rzece do głowy przychodzą mu ryby. To od nich zaczyna się „The Madison” – ośmielę się stwierdzić najlepszy serial twórcy „Yellowstone”. 

I nie chodzi mi nawet o sceny, w których bracia Preston i Paul Clyburnowie (Kurt Russell i znany z „Zaginionych” Matthew Fox) łowią na muchę, brodząc po kolana w tytułowej rzece. Ta przecina Wyoming i Montanę, by w okolicach miasta Three Forks wpaść w końcu do najdłuższej w kraju rzeki Missouri. I czego by o rzece Madison nie mówić, jest naprawdę przepięknie położona.

Michelle Pfeiffer w popisowej roli

Nic dziwnego, że właśnie nad jej brzegiem Clyburnowie – grube ryby nowojorskiej socjety – kupili kawał ziemi, postawili kilka skromnych domków i co roku podbudowują braterskie relacje, mocząc kija. Preston odwiedza ranczo od święta, ale Paul po śmierci żony zamieszkał tam już na stałe. Nie mogąc poradzić sobie z jej odejściem, żyje niemal jak eremita. Jego brat to co innego. 

Żona Prestona Stacy (Michelle Pfeiffer) to jego oczko w głowie. Jasne, kocha też swoje córki Abigail (Beau Garrett) i Paige (Elle Chapman) oraz wnuczki Bridgett (Amiah Miller) i Macy (Alaina Pollack), ale to małżonka jest jego muzą, miłością życia. Preston i Stacy są jak te zakochane ryby u Szymborskiej – mimo kilku dekad stażu świata poza sobą nie widzą. Prawdę powiedziawszy, dawno nie widziałem w telewizji tak narysowanego związku. Nieskazitelnego, ale nie przerysowanego. Ich miłości naprawdę można pozazdrościć. Tym bardziej żal, że (uwaga SPOILER!) już w pierwszym odcinku Preston i jego brat umierają. 


Uniwersum Sheridana

Wracając do ryb… Pięknie zmontowana czołówka serialu jest stworzona z malowniczych kadrów Montany, wijącego się nurtu rzeki Madison i zbliżeń na twarze postaci. Bardzo podobnie wyglądało to (choć ze stylistyką odnoszącą się do czasu akcji) w serialach „1883” i „1923” – bardzo udanych prequelach „Yellowstone”. Już w tych czołówkach Sheridan wydawał się mówić: to serial o ludziach w takim samym stopniu jak serial o ziemi. Tam było to ranczo rodziny Duttonów, dzikie i niemal niezmienione przez kolejne pokolenia jego właścicieli – czy raczej kustoszy, opiekunów.

Ryba pisze rybę, ryba ogląda rybę. „The Madison” to najlepszy serial twórcy „Yellowstone”

Kevin Costner jako John Dutton w hicie „Yellowstone” Autor zdjęcia: materiały prasowe, Paramount Network

Tu jednak temat jest inny. Ziemia, owszem, jest ważna. Jak w „Yellowstone” pojawia się wątek prawnego zachowania terenu w jego obecnym charakterze i dbałość o dziewiczy stan tamtejszej przyrody. Ale ważniejsza jest sama rzeka i to, co symbolizuje. 

Czołówkę zamyka piękny, niemal żywcem wyjęty z dokumentu National Geographic kadr dłoni wędkarza zanurzającej się w tafli wody i wypuszczającej z delikatnego uścisku pstrąga, który umyka z nurtem rzeki. 


Co dalej w „The Madison”

Ryba kocha rybę, ale ryba musi dać też rybie odpłynąć. Dalsze pięć z sześciu odcinków „The Madison” traktują właśnie o tym. Zdruzgotana wieścią o nagłej stracie męża Stacy zbiera córki, wnuczki i zięcia Russella (Patrick J. Adams) do Montany, gdzie najpierw musi zidentyfikować ciało Prestona, a potem zapewnić jemu i jego bratu godny pochówek. 

Jednak Stacy przy okazji coś w Montanie odkrywa – sekret zmarłego męża, który przecież niczego przed nią nie ukrywał. To ona pewnych rzeczy nie była o nim ciekawa. Nie chodzi tu wcale o jakieś mroczne tajemnice, lecz o powody, dla których Preston tak to miejsce kochał. Choć wielokrotnie zachęcał ją do przyjazdu, ona nigdy nad Madison się nie wybrała. I dopiero teraz, gdy jej drugiej, kochanej na zabój połówki zabrakło, wdowa stara się odkryć piękno, które on przez całe życie chciał jej pokazać. 

Ryba pisze rybę, ryba ogląda rybę. „The Madison” to najlepszy serial twórcy „Yellowstone”

(Michelle Pfeiffer jako Stacy Clyburn w serialu „The Madison” Autor zdjęcia: materiały prasowe, SkyShowtime

Aktorski popis

Kolejne odcinki są bogate więc w sekwencje, w których bohater Kurta Russella rozmawia z żoną przez telefon, zapisuje dla niej przemyślenia w starym dzienniku albo wspomina o tamtym miejscu, gdy dzielą czas w swoim nowojorskim apartamencie (niemal tak wielkim jak samo ranczo). 

Te retrospekcje to okazje do popisu pary doskonałych aktorów bawiących się bardzo zgrabnymi dialogami Sheridana. Russell jest w serialu bardzo dobry. To aktor znajomy i przyjazny widzom jak sfatygowana, skórzana kurtka – niosącą komfort, a z wiekiem nabywająca tylko więcej charakteru. Ale to Pfeiffer daje tu prawdziwy popis. 

Dawno nie widziałem tej hollywoodzkiej legendy dającej z siebie tak dużo emocji i szlachetnego wdzięku. Jej Stacy to kobieta z krwi i kości, od początku wierzymy w nią jako postać. Czasem zdaje się wykuta z marmuru, by innym razem rozsypać się jak dziecko zagubione w ciemnym lesie. To ona jest tu główną bohaterką i to dla niej się ten serial ogląda. Dla niej i najbardziej dojrzałego scenariusza, jaki Sheridan kiedykolwiek napisał. 


Jak u Eastwooda?

Siłą prostych skojarzeń jego nowy serial przypomniał mi świetne „Co się wydarzyło w Madison County” Clinta Eastwooda z nim i Meryl Streep w głównych rolach. Pozornie wspólne są tu tylko tytuły, choć w serialu chodzi o rzekę w Montanie, a w filmie i powieści Roberta Jamesa Wallera o hrabstwo Madison w Iowa. Ale tu i tam mamy wątek odkrywania pośmiertnej tajemnicy miłosnej. 

W serialu Stacy, czytając dziennik męża, odkrywa, za co Preston tak kochał ranczo. W filmie dorosłe dzieci zmarłej Francesci (Streep) z jej dzienników dowiadują się o czterodniowym romansie matki z fotografem „National Geographic”, który przyjechał do okolicy robić zdjęcia zabytkowych, krytych mostów. Ale w obu przypadkach lektura pamiętników pozwala ich czytelnikom znaleźć nowy sens i złagodzić ból straty ukochanej osoby. 

Ryba pisze rybę, ryba ogląda rybę. „The Madison” to najlepszy serial twórcy „Yellowstone”

Kurt Russell jako Preston Clyburn w serialu „The Madison” Autor zdjęcia: materiały prasowe, SkyShowtime

Sheridan w hollywoodzkim miasteczku neowesternów jest dziś prawdziwym szeryfem. Ciekawe, że odnosząc się do Clinta Eastwooda, poprzedniego mistrza gatunku, postanowił zainspirować się nie „Bez przebaczenia”, dolarową trylogią Sergio Leone czy „Niesamowitym jeźdźcem”, lecz kameralnym melodramatem o przemijaniu. 


Co mówi krytyka

Ale być możne taki wybór (świadomy bądź nie), lepiej pokazuje, kim naprawdę jest twórca „Yellowstone”? Krytycy jego twórczości często zarzucają mu, że tworzy maczystowską i silnie patriarchalną propagandę amerykańskiego konserwatyzmy, dziś jednoznacznie kojarzonego z Donaldem Trumpem i ruchem MAGA. 

Wystarczy jednak nieco głębiej przyjrzeć się jego produkcjom, by znaleźć tam, owszem, konserwatyzm, ale zakorzeniony w amerykańskiej tradycji, a nie w rozumieniu współczesnej prawicy. W „Yellowstone” i „1923” głównymi antagonistami są korporacje i kapitaliści chcący dla własnych korzyści zaburzyć naturalny ład. Wątki ochrony dziewiczej przyrody i tradycyjnych sposobów życia to podstawa jego telewizyjnych scenariuszy. 


Państwo nie dowozi

Pod tym względem nie można odczytywać ich nawet jako libertariańskich, bo nie tylko w działaniach jednostki, lecz także pomocy aparatu państwa bohaterowie szukają pomocy w nierównej walce z postępem. I to postępem czytanym nie jako nieunikniona konsekwencja cywilizacyjnego rozwoju, lecz chciwym, egoistycznym i nastawionym na wieczny wzrost, a więc zakorzenionym w filozofii schyłkowego kapitalizmu. 

Nawet diaboliczny aż do przesady kapitalista Whitefield (Timothy Dalton) z „1923”, chcący zagrabić ziemię Jacoba i Cary Duttonów (świetni Harrison Ford i Helen Mirren) jest rysowany przez Sheridana nie jako ambitny inwestor, lecz hedonistyczne ucieleśnienie nienasyconego głodu. 

Jednym z głównych wątków drugiego prequelu „Yellowstone” jest też bestialskie traktowanie rdzennych dziewcząt przez księży i zakonnice z katolickich internatów, których celem na przełomie XIX i XX wieku było „ucywilizowanie” ich wszelkimi możliwymi sposobami. To przekładało się na wymuszanie posłuszeństwa i odcięcia od pogańskich tradycji torturami często prowadzącymi do śmierci podopiecznych. 


Przesłanie twórcy

Sheridan za punkt honoru obrał sobie pokazanie masowej widowni problemów, z jakimi i dziś borykają się rdzenni Amerykanie. W napisanym i wyreżyserowanym przez niego filmie „Wind River. Na przeklętej ziemi” z 2017 roku to choćby systemowe wykluczenie i fala przestępstw wobec młodych kobiet na terach rezerwatów. Z kolei w nominowanym do Oscara scenariuszu „Aż do piekła” z 2016 roku Sheridan pokazuje, do czego może doprowadzić zła polityka fiskalna i brak rządowego wsparcia dla rolników i ranczerów, gdy dwaj bracia postanawiają napaść na bank, by ratować rodzinną farmę. 

I choć twórczość scenarzysty jest przez wyborców Trumpa uwielbiana, to nie dlatego, że wpisuje się ona w politykę republikanów, ale dlatego, że opowiada o ludziach podobnych do nich. Przez dekady liberalne Hollywood ograniczało się do ukazywania życia Amerykanów jedynie ze Wschodniego lub Zachodniego Wybrzeżu, niemal całą resztę kraju spychając na margines. Sheridan to właśnie ich uczynił bohaterami, naświetlił ich problemy. Pokazał przy tym, że ani jedna, ani druga partia nie mają im tak naprawdę nic do zaoferowania, bo wolą dbać o interesy najbogatszych.

Ryba pisze rybę, ryba ogląda rybę. „The Madison” to najlepszy serial twórcy „Yellowstone”

Zoe Saldaña jako Joe w serialu „Lioness” Autor zdjęcia: materiały prasowe, SkyShowtime

I owszem. W „Landmanie. Negocjatorze” czy „Lioness”, gdzie akcja kręci się kolejno wokół magnatów przemysłu naftowego i służb specjalnych, można się doczytać znacznie więcej prorepublikańskich, silnie patriarchalnych wątków. 


Odniesienia to Trumpa

Nawet Joe (Zoe Saldaña) – szefowa szpiegowskiej jednostki CIA – choć jest kobietą, to zarówno w pracy, jak i domu rodzinnym pełni funkcję stricte patriarchalną. Ale tu z kolei sednem nie jest pokazanie, jacy to wspaniali są amerykańscy komandosi, ale to, że ich dramatyczne działania na skraju życia i śmierci rzadko kiedy przekładają się na jakąkolwiek realną zmianę, a włodarze w Waszyngtonie cały ich trud mogą przekreślić jedną głupią decyzją. Co zresztą robią. 

Nie padają tam może odniesienia do Trumpa – Sheridan mówiący o polityce chce mieć czyste ręce i zwyczajnie robić swoje. Tylko raz, podczas promocji „Wind River”, w jednym z wywiadów wyrwało mu się dosadne: „Czy możemy już zacząć impeachment tego skur***?”, ale od tamtej pory w ogóle unika rozmów o polityce. Jego twórczość jest nią jednak przesiąknięta – wystarczy czytać między wierszami. 

Sheridan przez ostatnie lata był dla platformy Paramount+ (w Polsce jej treści pokazuje SkyShowtime) kurą znoszącą złote jaja. Umowa na wyłączność dawała mu wysokie budżety i kreatywną swobodę, by kręcił to, co chce. Jednak gdy David Ellison, hojny darczyńca Trumpa i szef Paramountu (a niebawem i Warner Bros. Discovery), wspomniał, że chciałby, by treści na jego platformie były bardziej polityczne, a samego Sheridana poprosił o napisanie czegoś prorepublikańskiego z okazji 250-lecia niepodległości Stanów Zjednoczonych, ten najpierw odmówił, a potem spakował manatki i podpisał wartą miliard dolarów umowę z NBC Universal.

Wymykanie się szufladkom

Jako twórcę trudno go zaszufladkować. A seriale takie jak „The Madison” pokazują, że sam sobie lubi stawiać wyzwania i mimo znajomej tematyki sięgać po inne gatunki i sposoby opowiadania. 

Kiedyś opowiadał, że dawniej najlepiej pisało mu się w siodle – podczas porannej pracy przy koniach (jest współwłaścicielem gigantycznego teksańskiego rancza 6666) wymyśla fabularne wątki, a potem zamyka się w gabinecie i przepisuje je na kolejne scenariusze. Może teraz zamiast konno nowe historie układa, wędkując? Ryba pisze rybę, ryba ogląda rybę.

Radek

Wieloletni dziennikarz kulturalny „Gazety Wyborczej” specjalizujący się w świecie kina, telewizji i szeroko pojętej popkultury. Współpracuje m.in. z radiową Trójką, portalami GQ Poland, Filmweb i Sprawdzamto.pl. Współprowadzący podcastu „Odcinek po odcinku” Polskiego Radia.

Czytaj więcej

ARTYKUŁ PARTNERSKI KA518830_Peugeot_HighRes Light

Na ekranie i za kierownicą. Francuski świat Peugeota

Samochody i kino mają ze sobą więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać.

"Katastrofa w duecie": Marcin Dorociński i Ryan Reynolds w jednym filmie

Marcin Dorociński i Ryan Reynolds, czyli „Katastrofa w duecie”. Polski aktor w nowym filmie Apple TV

Marcin Dorociński wraca do Hollywood. Apple TV pokazało pierwszy zwiastun filmu „Katastrofa w duecie” (Mayday), w którym polski aktor występuje obok Ryana Reynoldsa i Kennetha Branagha.

Matt Damon i Zendaya w filmie „Odyseja”

„Odyseja” to kino totalne. Christopher Nolan w znakomitej formie [RECENZJA]

Gdyby Christopher Nolan żył w starożytnej Grecji, dziś jego dramaty stałyby obok największych antycznych tragików. Zamiast ekranizować Homera, opowiedział trojański mit po swojemu. I zrobił to zjawiskowo.

Łukasz Simlat o swoich ikonicznych rolach

Łukasz Simlat o swoich ikonicznych rolach

Od pierwszego polskiego serialu Netfliksa „1983”, przez nagradzane „Boże Ciało”, po „Rojsta” i „Furiozę” – Łukasz Simlat opowiada o rolach, które wyznaczały kolejne etapy jego aktorskiej kariery. Z okazji 10-lecia Netfliksa w Polsce kontynuujemy cykl „Ikoniczne role”, w którym aktorzy wracają do najważniejszych postaci swojej kariery.

„Jedyna” zdobyła wiele nominacji do Emmy

Emmy 2026: Ogłoszono nominacje. Mamy polski akcent

Poznaliśmy nominacje do 78. nagród Emmy. Wśród wyróżnionych „The Pitt”, „Jedyna” i Zendaya. Oto kto jeszcze powalczy o statuetkę dla najważniejszych produkcji telewizyjnych.

Oto najlepsze seriale 2026 roku

Najlepsze seriale 2026 roku (jak dotąd). Nasze typy

Rok 2026 obfituje w seriale, o których będzie się mówić jeszcze długo. To produkcje zachwycające świetnie napisanymi bohaterami, odważnymi historiami i wysokim poziomem realizacji. Wybraliśmy najlepsze seriale 2026 roku – od głośnych premier po znakomite powroty. Jeśli zastanawiasz się, co warto obejrzeć, ta lista jest dobrym miejscem, żeby zacząć.

„Projekt Hail Mary” to nowość na Amazon Prime Video

Co obejrzeć w lipcu? Nowości na Prime Video

Od prequela „Legalnej blondynki”, przez widowiskowe science fiction z Ryanem Goslingiem, po pełen napięcia horror rozgrywający się w tajskich jaskiniach. Oto najciekawsze filmy i seriale, które Prime Video przygotowało dla swoich widzów na lipiec.

„Wielki Łuk” to film oparty na faktach

„Wielki Łuk” – film o cenie marzeń

Co się dzieje, gdy idealista dostaje szansę stworzenia pomnika epoki? „Wielki Łuk” to oparta na faktach historia architekta, który zamiast świętować życiowy sukces, musiał stoczyć wyniszczającą walkę o własną wizję. W rolach głównych Claes Bang, Xavier Dolan i Swann Arlaud.