Najlepsza muzyka do jazdy z lat 90. i 00., która brzmi jeszcze lepiej w 2026
PARTNERZY SERWISU
Muzyka
ARTYKUŁ PARTNERSKINajlepsza muzyka do jazdy z lat 90. i 00., która brzmi jeszcze lepiej w 2026
Poranek w Warszawie ma w sobie coś z piosenki T.Love. Miasto jeszcze nie pędzi, jeszcze nie jest w pełnym biegu. Wsiadasz do samochodu, zamykasz drzwi i nagle wszystko zostaje na zewnątrz. Zostajesz tylko ty, droga i dźwięk.
Udostępnij

Najlepsza muzyka do jazdy z lat 90. i 00., która brzmi jeszcze lepiej w 2026 Autor zdjęcia: kolaż: Klaudia Adamek
I właśnie wtedy najlepiej wchodzą lata 90. i 00. Nie jako sentymentalna playlista „z przypadku”, tylko świadomy wybór. Bo te utwory w 2026 roku brzmią zaskakująco aktualnie. Może nawet bardziej niż kiedyś.
Twórcy Podcastexu dobrze to czują. W odcinku nagranym we współpracy z Renault biorą na warsztat muzykę, która kiedyś leciała z kaset i radia, a dziś wraca w zupełnie innym kontekście – w trasie, w ruchu i w nowym Renault Clio full hybrid E-Tech. Z tej okazji stworzyli także setlistę „do fury”.
To zestawienie działa wyjątkowo dobrze.

Renault Clio Autor zdjęcia: materiały prasowe
Za kierownicą Renault muzyczna podróż nabiera dodatkowego sensu. Renault Clio i Polska mają wspólną historię. Debiut pierwszej generacji zbiegł się bowiem z latami transformacji ustrojowej. Na świecie sprzedaż wszystkich generacji przekroczyła 16 milionów egzemplarzy, co czyni Clio najpopularniejszym francuskim samochodem.
Dziś pojawia się w nowej, szóstej generacji – cichsze, bardziej dopracowane niż kiedykolwiek i intrygujące designem. Hybrydowy napęd pracuje płynnie, wnętrze daje poczucie komfortu, pozwalając skupić się na tym, co najważniejsze: drodze i muzyce.
„Lubię nosić buty z wielkim czubem” – czyli IRA, KULT, HEY i inne kultowe teksty
Wchodzą pierwsze riffy i nagle robi się bardzo „po polsku”. Kult ze swoją miejską surowością i tekstami, które brzmią jak kronika tamtych czasów. Zaraz potem Hey – bardziej emocjonalny, jakby ktoś nagle ściszył świat i zostawił tylko gitarę oraz głos, ale nadal z tym buntowniczym charakterem.
Gdzieś pomiędzy tym wszystkim pojawia się też IRA i charakterystyczny, zadziorny wokal Artura Gadowskiego, który natychmiast przenosi do momentu, gdy rock w Polsce był pierwszym językiem emocji.
To nie są przypadkowe utwory do jazdy. Mają tempo, ciężar i historię. Niosą samochód dokładnie tak, jak powinny – raz dynamicznie, raz refleksyjnie.
Podcastex dorzuca do tego swoje muzyczne smaczki. Opowieści o kulisach powstawania piosenek, anegdoty z branży i historie, które sprawiają, że utwory zaczynają żyć na nowo. Twórcy wspominają m.in. o piosence Ziyo, która o włos nie podzieliła tytułu z utworem Golden Life.
Nie mogło zabraknąć też „Baśki” Wilków. Autor tekstu zdradził kiedyś, że refren powstał w dość nieoczekiwanych okolicznościach – w toalecie, podczas lektury… Balzaca.
I właśnie wtedy ta playlista przestaje być tylko playlistą.
Bo nie chodzi wyłącznie o muzykę. Chodzi o kontekst. O moment, w którym słuchasz Varius Manx albo Anity Lipnickiej i orientujesz się, że słyszysz te utwory inaczej niż kiedyś, bo to my się zmieniliśmy.
Posłuchajcie całego materiału przygotowanego przez Podcastex i Renault – sprawdźcie playlistę.
Sam sposób słuchania muzyki też wygląda dziś inaczej. Kiedyś były kasety, lekkie szumy i niepewność, czy radio po powrocie do auta nadal będzie na swoim miejscu. Dziś technologia działa niemal niezauważalnie, zostawiając nas sam na sam z dźwiękiem.
W Renault Clio odpowiada za to system multimedialny openR link z 10,1-calowym ekranem, który zapewnia dostęp do muzyki, podcastów, nawigacji i rozrywki. System jest intuicyjny, płynny i nie wymaga ciągłego sięgania po smartfona. W połączeniu z dopracowanym nagłośnieniem Harman Kardon sprawia, że nawet dobrze znane utwory brzmią pełniej, niemal nas otulają.

Renault Clio Autor zdjęcia: materiały prasowe
Warszawa w historii opowiadanej przez Podcastex też nie jest przypadkowa. Niektóre momenty jazdy po stolicy trudno pomylić z czymkolwiek innym. Edyta Bartosiewicz w głośnikach, światła odbijające się w szybie, Most Świętokrzyski nad Wisłą – i wszystko zaczyna przypominać scenę z filmu, który kiedyś już widzieliśmy. Może nawet nie raz – jak „Nigdy w życiu” – z tym kultowym kadrem w deszczu. I nagle zwykła jazda zamienia się w scenę.
W tym świecie jest miejsce zarówno na rockowy ciężar, jak i bardziej popowe momenty, a nawet boysbandy pokroju Just 5, które kiedyś były absolutnie wszędzie. To wszystko składa się na obraz tamtych lat – trochę chaotyczny, ale przez to jeszcze bardziej autentyczny.
Dlatego powrót do lat 90. i 2000. w 2026 roku nie jest przypadkiem. To wybór muzyki, która ma charakter. Jej nie wygładzano algorytmami, była autentyczna w swej niedoskonałości.
Bo najlepsza muzyka do jazdy to nie zawsze ta najnowsza. Tylko ta, która sprawia, że nawet dobrze znana droga zaczyna brzmieć zupełnie inaczej.
Materiał promocyjny marki Renault.
Filolożka polska i pedagożka, od ponad dekady związana z mediami cyfrowymi. Łączy redakcyjne doświadczenie z intuicją do contentu komercyjnego, najlepiej odnajdując się w projektach, za którymi stoi autentyczna idea, jakość i charakter. Prywatnie miłośniczka perfum, matchy i klasycznej czerwonej szminki – z wyczuciem stylu także poza światem online. Urlop? Wolny weekend? To czas na podróże! Także te kulinarne.
Uroda
Z kolorem mu do twarzy. Jak mężczyźni farbują dziś włosy?
Książki
Zamach, który może zmienić świat. „Bez litości” Grzegorza Kapli nie daje zasnąć
ARTYKUŁ PARTNERSKI
Zegarki i akcesoria
Granice istnieją po to, by je przekraczać? Nowy model CERTINA DS SUPER PH2000M na pewno to robi
ARTYKUŁ PARTNERSKI
Sztuka i design
EXLANTIX partnerem wystawy „STARS. FANGOR. SYLWESTROWICZ.”
Czytaj więcej
Muzyka
Obywatelka K.L. powraca na scenę Męskiego Grania. Rozmowa z Kasią Lins
To jedyny festiwal, który podjął się promocji polskiej muzyki i sprawił, że jej słuchanie stało się modne. Męskie Granie pokazuje też transgresję miedzy płciami, pozwalając odkryć, że stereotypy rzadko odpowiadają rzeczywistości – mówi nam Kasia Lins.
Muzyka
Otsochodzi wraca z nowym albumem – są pierwsze single!
Jeden z topowych rodzimych artystów zapowiedział płytę i opublikował dwa premierowe utwory z nadchodzącego materiału.
Muzyka
Leon Krześniak przez lata pisał hity dla innych. Dziś opowiada własną historię
Niektórzy muzycy od pierwszego dnia marzą o świetle reflektorów. Inni wolą zostać kilka kroków za sceną. Tam, gdzie rodzą się piosenki. Leon Krześniak przez lata należał do tej drugiej grupy. Dziś aranżuje Orkiestrę Męskie Granie i występuje z własnym materiałem.
Muzyka
Sentymentalny powrót do 2016 – Swae Lee urodzinową gwiazdą klubu Sen
Do Warszawy przyjedzie jeden z najbardziej rozpoznawalnych głosów współczesnego rapu.
Muzyka
Lech Janerka kończy karierę w wielkim stylu
Bas zrobiony z półki na kwiaty, zespół rockowy założony z żoną grającą na wiolonczeli, walka z tremą – kariera Lecha Janerki od początku wymykała się prostym rockandrollowym kliszom. Dziś 74-letni artysta żegna się ze sceną na startującym 16 lipca festiwalu w Jarocinie i wraca pamięcią do czasów zespołu Klaus Mitffoch, pierwszych występów na żywo, Jarocina i tego, co przez lata dawało mu muzyczną krzepę.
Muzyka
Czy nowy album Madonny był skazany na sukces?
Owszem, Instagram już roi się od prześmiewczych rolek, na których najbardziej oddani fani ogłaszają „Confessions II” arcydziełem po kilku sekundach odsłuchu. Trudniej zbyć jednak zgodny ton profesjonalnych recenzji. Nawet krytycy, którzy przez ostatnią dekadę z rosnącym sceptycyzmem przyglądali się kolejnym wcieleniom artystki, dostrzegli w tej płycie coś, czego od dawna u niej brakowało – spokój.
Muzyka
Smolik: „Najlepsze wspomnienia mam z grania na żywo
– Wolę dwudziestu ludzi w małym klubie, którzy naprawdę słuchają, niż tysiąc takich co gadają w trakcie grania – mówi nam Andrzej Smolik, którego pytamy o Męskie Granie, plany na przyszłość i siłę niezależności w muzyce.
Muzyka
Co po samcu alfa? Męskość według Nicka Cave'a i Viagra Boys
W tłumie różnej maści wynalazców nowej męskości na skomplikowane czasy, okazuje się, że nie trzeba wymyślać koła na nowo. Wystarczy sięgnąć po prostotę wrażliwości i antymaczystowskiego luzu – tak, jak robią to Viagra Boys i Nick Cave. Nie sądzę jednak, by którykolwiek z nich uważał się za autorytet. Całe szczęście.