PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

Muzyka

Historyczne momenty z występu Bad Bunny’ego, które mogłeś przegapić

Występ, który wzbudzał skrajne emocje na długo zanim się zaczął. Kilkanaście symbolicznych minut halftime show podczas Super Bowl obfitowało w bogatą symbolikę, liczne kulturowe odniesienia i jeden dominujący przekaz.

Udostępnij

Bad Bunny Super Bowl halftime show

Bad Bunny podczas Halftime Show Super Bowl Autor zdjęcia: Getty Images

Lech_Podhalicz_GQ_RAMKA
09.02.2026

Miłość silniejsza niż nienawiść. Wybitnie oklepane stwierdzenie, ale to właśnie w takich słowach często są zawarte najprostsze prawdy. Robią jeszcze większe wrażenie, kiedy wybrzmiewają na żywo dla dziesiątek tysięcy widzów na stadionie w Santa Clara oraz milionowej widowni przed ekranami na całym globie. W czasach, kiedy na świecie, delikatnie rzecz ujmując, brakuje wspólnego głosu i kolektywnego działania na rzecz stabilności. W tak trudnych warunkach Bad Bunny'emu udało się połączyć rozrywkę najwyższych lotów z komentarzem społecznym i reakcją na dominujące w USA polityczne nastroje.

Występ Benito ubranego w customowy outfit Zary rozpoczął się od przebojowego utworu „Tití Me Preguntó” i przechadzki, podczas której muzyk trafiał na charakterystyczne dla kultury latynoskiej sytuacje. Najpierw farmerzy na polu trzciny cukrowej, które zostały przejęte przez USA pod koniec XIX wieku i stały się kolonialnym narzędziem opresji. Sprzedawców naturalnej wody kokosowej stojącej w kontrze do amerykańskiego napoju w czerwonej puszce. Poczciwych staruszków pykających w domino czy sprzedawców biżuterii i ćwiczących bokserów. Są też liczne odniesienia do elementów portorykańskiej kultury: lodowy deser piragua, charakterystyczne bodegas, stoiska z tacosami czy różowy dom La Casita bezpośrednio nawiązujący do wcześniejszej działalności Portorykańczyka, który z tymczasowej instalacji stał się symbolem latynoskiej diaspory.

Latynoska symbolika występu

A to był dopiero początek show, który z miejsca stał się klasykiem. Niezwykle wyrazista scena ślubu – co więcej, prawdziwego – który w portorykańskiej kulturze jest powiązany z kolektywnym doświadczaniem: celebracją życia, muzyki, rodziny, stabilności. Wartości, które często umykają we współczesnym świecie. Co dalej? Bad Bunny przekazujący statuetkę Grammy młodemu chłopakowi, w czym niektórzy dopatrywali się nawiązania do latynoskiego dziecka zatrzymanego przez ICE, ale równie dobrze może to być po prostu symboliczne przekazanie pałeczki młodszemu pokoleniu. Albo słupy elektryczne będące elementem scenografii, które odnoszą się do problemów z energią w Portoryko: blackoutów, przerw w dostawie prądu, zależności od generatorów. To bezpośrednia krytyka polityki Stanów Zjednoczonych w odniesieniu do terytorium, nad którym pośrednio sprawują władzę.

Klamrą spinającą całość jest piłka do futbolu amerykańskiego z wyhaftowanym przekazem: „Together, we are America”. Ponad klasowymi podziałami, ponad politycznymi rozgrywkami, ponad kulturowymi potyczkami. Wizją Bad Bunny’ego jest konsolidacja, a nie postępująca polaryzacja.

Wszystkie istotne cameos

Główny bohater jest jeden, ale halftime show podczas Super Bowl nie mógł się obejść bez licznych gości. Nie inaczej było w przypadku występu Bad Bunny’ego. Zaczynając od światowej supergwiazdy Lady Gagi, a na nieco zapomnianym, ale starzejącym się jak wino Rickym Martinie skończywszy. Piosenkarka zaśpiewała utwór „Die With a Smile”, który oryginalnie stworzyła z Bruno Marsem. Wykonanie przemieniło się w wielką salsę odtańczoną na murawie. Z kolei Martin zagrał numer „Cántalo” pochodzący z epki „Pausa” z 2020 roku. W różowym domu La Casita pojawili się latynoscy ludzie kultury i celebryci: Pedro Pascal, Cardi B, Jessica Alba czy Karol G i Young Miko.

Ale wielkie gwiazdy sceny to nie wszystko. Obecność zaznaczyła urocza Toñita – właścicielka słynnego portorykańskiego klubu na nowojorskim Williamsburgu. Niezwykle ważne cameo zaliczyły wszystkie północno-, latyno- i południowoamerykańskie kraje, których flagi pojawiły się na stadionie, a Bad Bunny wymienił wszystkie nazwy poszczególnych państw: od Brazylii czy Peru, przez Nikaraguę i Gwatemalę, po Jamajkę czy Kanadę i oczywiście swoją ojczyznę, Portoryko.

Było to piękne, symboliczne zakończenie koncertu, który zapisze się w historii amerykańskiej i światowej popkultury. Nie tylko jako pierwszy hiszpańskojęzyczny występ podczas Halftime Show Super Bowl, ale jako kombinacja zaangażowanego społecznie performance’u i precyzyjnie wyreżyserowanego show. Porywającego, symbolicznego i ukazującego barwną latynoską kulturę. God Bless America, God Bless Bad Bunny.

Bad Bunny Super Bowl Lady Gaga

Bad Bunny i Lady Gaga podczas Super Bowl halftime show Autor zdjęcia: Getty Images

Lech_Podhalicz_GQ_RAMKA

Dziennikarz popkulturowy GQ Poland z dekadą doświadczenia w branży. Charakteryzuje go wszechstronność – mimo że od lat kojarzony głównie z muzyką, tworzy także treści lifestyle’owe: o modzie, kinie, motoryzacji czy gamingu. Porusza tematykę związaną z męskością: od psychologii, przez zjawiska społeczne, po self-care.

Wcześniej przez wiele lat był związany z medium newonce, gdzie pełnił funkcję redaktora naczelnego. Obecnie współpracuje również z CLOUT Festival, gdzie odpowiada za komunikację. W przeszłości pisał dla m.in. Going., Noizz, 4the20s, „Aktivist” czy Electronic Beats. Uwielbia wszystko, co związane z Japonią. Jest fanem ambientu, relaksuje go gotowanie, a jego ulubionym napojem jest zielona herbata.

Czytaj więcej

Kasia Lins w sesji dla GQ Poland

Obywatelka K.L. powraca na scenę Męskiego Grania. Rozmowa z Kasią Lins

To jedyny festiwal, który podjął się promocji polskiej muzyki i sprawił, że jej słuchanie stało się modne. Męskie Granie pokazuje też transgresję miedzy płciami, pozwalając odkryć, że stereotypy rzadko odpowiadają rzeczywistości – mówi nam Kasia Lins.

ARTYKUŁ PARTNERSKI Vinyl Corner w PRM Concept Store

Vinyl Corner w PRM to coś więcej niż miejsce z płytami

Niektóre miejsca odwiedza się po to, by konkretnie coś tylko kupić, ale są też takie, do których wraca się również dla atmosfery. PRM należy zdecydowanie do tej drugiej kategorii. Warszawski Concept Store od początku powstał z myślą o ludziach, którzy traktują modę jako element stylu życia, a nie sezonowy trend. To właśnie w tym miejscu równie ważne jak perfekcyjnie skrojona koszula czy limitowane sneakersy są sztuka, design i muzyka. To ta ostatnia odgrywa w przestrzeni PRM wyjątkową rolę.

Otsochodzi RIOTT

Otsochodzi wraca z nowym albumem – są pierwsze single!

Jeden z topowych rodzimych artystów zapowiedział płytę i opublikował dwa premierowe utwory z nadchodzącego materiału.

LeonKrzesniak

Leon Krześniak przez lata pisał hity dla innych. Dziś opowiada własną historię

Niektórzy muzycy od pierwszego dnia marzą o świetle reflektorów. Inni wolą zostać kilka kroków za sceną. Tam, gdzie rodzą się piosenki. Leon Krześniak przez lata należał do tej drugiej grupy. Dziś aranżuje Orkiestrę Męskie Granie i występuje z własnym materiałem.

SL_SWAE LEE-SD_020126_CAR-CRASH_01_0670

Sentymentalny powrót do 2016 – Swae Lee urodzinową gwiazdą klubu Sen

Do Warszawy przyjedzie jeden z najbardziej rozpoznawalnych głosów współczesnego rapu.

Lech Janerka

Lech Janerka kończy karierę w wielkim stylu

Bas zrobiony z półki na kwiaty, zespół rockowy założony z żoną grającą na wiolonczeli, walka z tremą – kariera Lecha Janerki od początku wymykała się prostym rockandrollowym kliszom. Dziś 74-letni artysta żegna się ze sceną na startującym 16 lipca festiwalu w Jarocinie i wraca pamięcią do czasów zespołu Klaus Mitffoch, pierwszych występów na żywo, Jarocina i tego, co przez lata dawało mu muzyczną krzepę.

Madonna

Czy nowy album Madonny był skazany na sukces?

Owszem, Instagram już roi się od prześmiewczych rolek, na których najbardziej oddani fani ogłaszają „Confessions II” arcydziełem po kilku sekundach odsłuchu. Trudniej zbyć jednak zgodny ton profesjonalnych recenzji. Nawet krytycy, którzy przez ostatnią dekadę z rosnącym sceptycyzmem przyglądali się kolejnym wcieleniom artystki, dostrzegli w tej płycie coś, czego od dawna u niej brakowało – spokój.

Smolik w sesji dla GQ Poland

Smolik: „Najlepsze wspomnienia mam z grania na żywo

– Wolę dwudziestu ludzi w małym klubie, którzy naprawdę słuchają, niż tysiąc takich co gadają w trakcie grania – mówi nam Andrzej Smolik, którego pytamy o Męskie Granie, plany na przyszłość i siłę niezależności w muzyce.