PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

Filmy i seriale

Żenująca męska przyjaźń. Reakcja na serial „Chętni na seks”

Dziwaczna, a jednocześnie zaskakująco czuła – taka jest męska przyjaźń w „Chętnych na seks”, serialu, który pod warstwą krindżu i absurdu opowiada o samotności, potrzebie bliskości i pułapkach współczesnej męskości.

Udostępnij

Żenująca męska przyjaźń. Reakcja na serial „Chętni na seks”

Jason Bateman i David Harbour w serialu „Chętni na seks” Autor zdjęcia: materiały prasowe, Warner Bros. Discovery

Jakub_Wojtaszczyk_GQ_RAMKA
18.03.2026

W kultowym „Fight Clubie”, arcydziele Davida Finchera z 1999 roku, na drugim planie błyszczy Bob (gra go Meat Loaf), były kulturysta, który przez zażywanie hormonów nabawił się raka jąder i w konsekwencji je stracił. Skutkiem ubocznym tego bigosu była ginekomastia. Bohater jest jak olbrzymi pluszowy miś z dużymi, „kobiecymi” piersiami, w które Narrator (Edward Norton) wypłakuje się na jednej z terapii wsparcia. Na te spotkania bohater Nortona uczęszcza przez bezsenność spowodowaną samotnością, potrzebą bliskości i emocjonalnego wsparcia w świecie zżeranym przez konsumpcjonizm (ach, te lata 90.). Bob dołącza do – prowadzonego przez Tylera Durdena (Brad Pitt), alter ego postaci Naratora – projektu Mayhem, radykalnego męskiego kręgu, który obok zwierzeń, zrozumienia i rozwoju braterstwa za pomocą pięści zachęca do anarchistycznego rozpierdzielenia korporacji. Głównymi bohaterami są oczywiście Tyler i Narrator – naładowani testosteronem jak powerbanki po całej nocy w gniazdku, umięśnieni i klasycznie męscy, choć nieatrakcyjni i niedomyci – przecież są na wojnie. Bob poniekąd staje się ikoną ruchu, ale dopiero przez swoją śmierć. Tacy, jak oni – wielcy, nieprzystający do kanonów mainstreamu, troszkę odklejeni – zawsze majstrowali coś w cieniu. 


Męskość wytrącona z osi

Dziś lekko świrnięte dziwadła zaczynają wychodzić do pierwszego szeregu, ba! – nawet przed niego. Historie opowiadane z ich punktu widzenia stają się coraz popularniejsze w Hollywood. W powietrzu czuć głód narracji, w których teoretycznie jesteśmy w znanym nam świecie, ale wszystko jest – jakby powiedzieli w Stanach – a little bit off, minimalnie wytrącone z osi. Przybywa produkcji o przyjaźniach między hetero facetami, ale osadzonych w rzeczywistości mającej w sobie coś z ducha wspomnianej sceny z bohaterem Nortona, chowającym swoją twarz w hormonalnie zaburzonej klatce piersiowej Boba. To, co oglądamy, nie tylko wprawia nas w zakłopotanie, lecz także nie możemy się od tego oderwać. Jednocześnie przyjaźń nie przekracza granicy żenady, która byłaby dla widowni męcząca – raczej w powietrzu wisi stale… niezręczność, jako coś, od czego faceci nie potrafią uciec. Tym czymś jest – mam wrażenie – dyskusja o męskości „zmiękczonej” (a także oczekiwanie na nią), pozwalającej kolesiom na przeżywanie wszystkich emocji, także lęku i smutku, czyli tych z nich, których najczęściej się im zakazuje. Tym czymś jest również właśnie bliska przyjaźń oparta nie tylko na piwku i meczyku, ale przede wszystkim na szczerości. Ciekawe, że przez lata taplania się w stereotypowych wyobrażeniach – tych heteronormatywnych, podszytych kultem samczej twardości – potrzebujemy „dziwaczności”, by o bliskim kumpelstwie opowiedzieć na ekranie. W dorosłym życiu, w kołowrotku codziennego zapieprzu, między pracą i rodziną, kolesiom brakuje czasu na kultywowanie ważnych relacji z innymi mężczyznami (co potwierdzają rozmowy z psychoterapeutami). Z czasem zaczynają je odpuszczać, choć potrzeba bliskości nie wyparowuje, jest raczej tłamszona. Czyżby to pragnienie było obarczone tak wielką społeczną (też homofobiczną) stygmą, a przez to tak rzadko zaspokajane, że jeśli już się uda hetero chłopom zaprzyjaźnić, na ekranie trzeba to wymalować kredką absurdu? Na pewno jest tak w niektórych spełnionych artystycznie projektach, chociażby w zeszłorocznym filmie „Przyjaźń” i serialu „Krzesła” (oba z królem krindżowej komedii, Timem Robinsonem), a także w tegorocznych siedmioodcinkowych „Chętnych na seks” (tragiczne tłumaczenie oryginalnego „DTF St. Louis”, od lokalnej aplikacji randkowej Down to Fuck, St. Louis) Steve’a Conrada, który niedawno zadebiutował na HBO Max.


Samiec alfa musi odejść

W „Chętnych…” poznajemy Floyda Smernitcha (wyborny David Harbour, tuż po finale „Stranger Things”), będącego niemal bratem bliźniakiem Boba z „Fight Clubu” – cierpi na otyłość, a także emanuje zarówno wewnętrznym smutkiem, jak i – zdawałoby się – nieskończoną empatią do ludzi i świata. Nie bez przyczyny jest nazywany pluszowym misiem. Nasze pierwsze spotkanie z Floydem przypomina lustrzane odbicie wspomnianej sceny z terapii w filmie Finchera. Tyle tylko, że na grupie wsparcia do piersi bohatera wtula się jego nastoletni pasierb, Richard, który przez osobowość borderline jest gnębiony w szkole, do domu przynosi tróje i czuje się niewystarczający. Przytulenie jest niekomfortowe z różnych względów, niekoniecznie tych związanych z zaburzeniem chłopaka. Na przykład Richarda uwiera wielki brzuch ojczyma, który wypływa spod koszulki. Floyd nie zmienia garderoby, bo go nie stać, ale też tak motywuje się do zrzucenia kilogramów („Inaczej tycie to kula śnieżna” – twierdzi). A także dlatego, bo – jak mówi – chce spędzić z chłopakiem wiele lat, więc schudnie dla niego. Następnie nadal w przytuleniu czyta do niego list, w którym z wyraźnym przejęciem wyznaje mu rodzicielską miłość oraz to, że zrobi wszystko, by Richard „nie dostawał trójek w dorosłym życiu”. Ma na myśli trudności w budowaniu relacji i osamotnienie. W scenie nie ma hartowania stali męskości, jest pozwolenie na bliskość, jakby Floyd próbował „naprawić” młodsze pokolenie, wyzuć je z niewzruszenia samców alfa.

Żenująca męska przyjaźń. Reakcja na serial „Chętni na seks”

David Harbour w serialu „Chętni na seks” Autor zdjęcia: materiały prasowe, Warner Bros. Discovery

Głębokie rozmowy zamiast polityki

List nie oznacza, że Floyd otacza się grupą przyjaciół. Dla tak otwartego i zaangażowanego faceta próba zawarcia przyjaźni to – poniekąd jak w przypadku Craiga ze wspomnianej „Przyjaźń” – droga przez mękę. Dlatego kiedy poznaje Clarka Forresta (Jason Bateman) i wyczuwa w nim bratnią duszę, zamierza się go trzymać. Na pierwszy rzut oka ich rozwijająca się relacja kroczy ścieżką wydeptaną przez produkcje typu buddy movie. Bardzo szybko jednak tropy zostają – no właśnie – wytrącone z osi. Bohaterowie poznają się w pracy i tam Floyd ratuje życie Clarka w trakcie tornada. Ten drugi pracuje… jako pogodynka z lokalnej stacji telewizyjnej, jest „panem popularnym”, ale tylko w obrębie St. Louis (w „Przyjaźni” obiektem kumpelskich westchnień Craiga jest grany przez Paula Rudda, Austin, który też prezentuje pogodę w lokalnej stacji. Czyżby pogodynka to obecnie najbardziej sexy zawód amerykańskich facetów?). Smernitch to – jak wiemy – żaden bad ass. Jest nowym nabytkiem stacji, w której zajmuje się tłumaczeniem na język migowy. Floyd i Clark zaczynają od głębokiej rozmowy, choć nie o polityce, żonach i dzieciach. Ten pierwszy na pytanie, dlaczego zaczął migać, wyjawia, że cierpi na chorobę Peyroniego, w związku z którą jego penis jest zakrzywiony pod kątem większym niż trzydzieści stopni. Nie chcę nikogo shamingować, ale jednak to wątpliwy pomysł na przełamanie lodów. Tymczasem w serialu się udaje! Relacja zacieśnia się również przez obowiązkowe aktywności. Wędkarstwo? Mecz? Bar ze striptizem? Nie, tylko grillowanie z sąsiedzkimi zawodami w cornhole (gra w rzucanie woreczkami z fasolą) i przemierzanie przedmieść trójkołowym rowerem poziomym (wygooglujcie sobie!), którego Clark jest miłośnikiem. Pasją zaraża przyjaciela. Z kolei Floyd, by spalić kilogramy, zapisuje się do lokalnej szkoły tańca, gdzie praktykuje hip-hop z… nastolatkami. Zaprasza kumpla na pokaz.


Przyjaźń na zabój

„Chętni na seks” przypominają trochę „Mad Men” w wersji nakręconej przez braci Coenów – mamy osadzoną na przedmieściach opowieść o przyjaźni i kryzysie wieku średniego, pełną dziwacznych dialogów i szczegółów z żyć naszych bohaterów. Coś jednak w ich relacji jest nie halo, aż nie możemy uwierzyć. Ponownie serial podsuwa nam błędne tropy interpretacyjne. Dostajemy wyraźne sygnały, że Clark jest niezbyt dobrym człowiekiem – nie tylko zdradza swoją żonę (z żoną Floyda!) i wykorzystuje własne dzieci, by odwrócić podejrzenia. Jednocześnie ma poczucie winy, bo uważa Smernitcha za najlepszego człowieka na ziemi. Gdy Floyd zostaje znaleziony martwy (z numerem „Playgirl” w dłoni) i randkową aplikacją w telefonie, podejrzenia spadają na Clarka. 

Detektyw badający sprawę ma prostą odpowiedź: ojciec z przedmieść z ukrytymi gejowskimi ciągotami trafił na podobnego sobie, a ten ze wstydu posunął się do ostatecznego. Pomijając tę starą jak świat homofobiczną śpiewkę (dobrze, że nie sprawdza się w przypadku „Chętnych…” – przynajmniej do czasu pisania tego tekstu), pytanie, czy Forrest mógł zabić swojego przyjaciela, wydaje się fabularnie atrakcyjne. Co, jeśli bohater Batemana posunąłby się do zabójstwa Floyda, bo uległ uzależnieniu od patriarchalnej kultury, w której przecież się wychował? Jakby zacieśnianie troskliwej przyjaźń między facetami było kolejnymi krokami na terapii, a Forrest stracił kontrolę i posunął się do brutalnej ostateczności.

Co prawda kryminalna zagadka napędza fabułę „Chętnych na seks”, jednak Stevena Conrada (na szczęście!) bardziej interesuje dyskusja o polityce relacji międzyludzkich (również tego, jak izolacja mężczyzn i ich rozmyślanie nad własną tożsamością wpływa na kobiety). Twórca robi gruntowną wiwisekcję męskości, która jak niewidzialny gorset krępuje oddech i ruch. Pokazuje, że samotność ma różne oblicza. Szczególnie dziś. Brzmi to uniwersalnie.

Więcej w tym temacie:

Jakub_Wojtaszczyk_GQ_RAMKA

Zanim trafił do GQ Poland, ponad dekadę działał jako freelancer. Współpracował z m.in. „Vogue Polska”, OKO.press, Mint Magazine, Spider’s Web i „Tygodnikiem Powszechnym”. Jest autorem „Cudownego przegięcia. Reportażu o polskim dragu” (Wydawnictwo Znak). Praca nad książką silniej skierowała jego uwagę na tematy społeczne i te dotyczące osób LGBT+.

Specjalizuje się też w pisaniu o filmach i serialach. Jeśli mógłby, nie wychodziłby z kina. Uwielbia długie rozmowy z twórcami i twórczyniami stojącymi po obu stronach kamery. Prowadzi wywiady z psychologami o męskości w każdym wydaniu. Nie unika też tematów okołoliterackich.

Gdy nie ogląda filmów, przesiaduje na siłowni lub jeździ na wyprawy rowerowe, najchętniej po drożdżówki. W weekendy wcina naleśniki i snuje się po galeriach sztuki.

Czytaj więcej

ARTYKUŁ PARTNERSKI KA518830_Peugeot_HighRes Light

Na ekranie i za kierownicą. Francuski świat Peugeota

Samochody i kino mają ze sobą więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać.

"Katastrofa w duecie": Marcin Dorociński i Ryan Reynolds w jednym filmie

Marcin Dorociński i Ryan Reynolds, czyli „Katastrofa w duecie”. Polski aktor w nowym filmie Apple TV

Marcin Dorociński wraca do Hollywood. Apple TV pokazało pierwszy zwiastun filmu „Katastrofa w duecie” (Mayday), w którym polski aktor występuje obok Ryana Reynoldsa i Kennetha Branagha.

Matt Damon i Zendaya w filmie „Odyseja”

„Odyseja” to kino totalne. Christopher Nolan w znakomitej formie [RECENZJA]

Gdyby Christopher Nolan żył w starożytnej Grecji, dziś jego dramaty stałyby obok największych antycznych tragików. Zamiast ekranizować Homera, opowiedział trojański mit po swojemu. I zrobił to zjawiskowo.

Łukasz Simlat o swoich ikonicznych rolach

Łukasz Simlat o swoich ikonicznych rolach

Od pierwszego polskiego serialu Netfliksa „1983”, przez nagradzane „Boże Ciało”, po „Rojsta” i „Furiozę” – Łukasz Simlat opowiada o rolach, które wyznaczały kolejne etapy jego aktorskiej kariery. Z okazji 10-lecia Netfliksa w Polsce kontynuujemy cykl „Ikoniczne role”, w którym aktorzy wracają do najważniejszych postaci swojej kariery.

„Jedyna” zdobyła wiele nominacji do Emmy

Emmy 2026: Ogłoszono nominacje. Mamy polski akcent

Poznaliśmy nominacje do 78. nagród Emmy. Wśród wyróżnionych „The Pitt”, „Jedyna” i Zendaya. Oto kto jeszcze powalczy o statuetkę dla najważniejszych produkcji telewizyjnych.

Oto najlepsze seriale 2026 roku

Najlepsze seriale 2026 roku (jak dotąd). Nasze typy

Rok 2026 obfituje w seriale, o których będzie się mówić jeszcze długo. To produkcje zachwycające świetnie napisanymi bohaterami, odważnymi historiami i wysokim poziomem realizacji. Wybraliśmy najlepsze seriale 2026 roku – od głośnych premier po znakomite powroty. Jeśli zastanawiasz się, co warto obejrzeć, ta lista jest dobrym miejscem, żeby zacząć.

„Projekt Hail Mary” to nowość na Amazon Prime Video

Co obejrzeć w lipcu? Nowości na Prime Video

Od prequela „Legalnej blondynki”, przez widowiskowe science fiction z Ryanem Goslingiem, po pełen napięcia horror rozgrywający się w tajskich jaskiniach. Oto najciekawsze filmy i seriale, które Prime Video przygotowało dla swoich widzów na lipiec.

„Wielki Łuk” to film oparty na faktach

„Wielki Łuk” – film o cenie marzeń

Co się dzieje, gdy idealista dostaje szansę stworzenia pomnika epoki? „Wielki Łuk” to oparta na faktach historia architekta, który zamiast świętować życiowy sukces, musiał stoczyć wyniszczającą walkę o własną wizję. W rolach głównych Claes Bang, Xavier Dolan i Swann Arlaud.