PARTNERZY SERWISU

apartpl

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl

Filmy i seriale

Nowi X-Meni: reboot, który musi uratować Marvela

Po latach wzlotów i bolesnych upadków Marvel ponowie próbuje wskrzesić kultowych mutantów. Reżyser zdradza szczegóły. Oto wszystko, co wiemy.

Udostępnij

Nowi X-Meni: reboot, który musi uratować Marvela

Czas na nowych X-Menów Autor zdjęcia: kolaż GQ Poland

Jakub_Wojtaszczyk_GQ_RAMKA
08.04.2026

Bohaterki i bohaterzy spod sztandaru X-Men zawsze byli czymś więcej niż tylko kolejną drużyną z supermocami. O ile Avengersi dają nam wizualny spektakl, a Spider-Man emocje dojrzewania, mutanci i mutantki od Marvela od dekad opowiadają o byciu „innym”. O wykluczeniu, o lęku przed odmiennością, o społeczeństwie, które nie do końca chce cię zaakceptować. Łatwo było czytać ich jako metaforę doświadczeń mniejszości, w tym społeczności LGBT+. Dlatego też są kochani na prawo i lewo: bo pod kostiumami i mocami kryje się coś bardzo ludzkiego.


Nowi mutanci w toku

Tym bardziej boli, że ekranizacje uwielbianych komiksów o X-Menach to jakościowa równia pochyła. Od naprawdę solidnych początków po spektakularne potknięcia. „X-Men: Mroczna Phoenix” do dziś funkcjonuje jako przykład tego, jak bardzo można rozmienić na drobne jeden z najważniejszych komiksowych wątków. Marvel Studios ma więc przed sobą zadanie nie tylko stworzenia rebootu, ale wręcz odzyskania zaufania fanów i fanek.

Choć nowy film o mutantach i mutantkach powstaje, to wiemy o nim zaskakująco mało. Rzeczywiste przygotowania do realizacji „X-Men” zaczęły się jednak dopiero w 2023 roku. Scenarzystę projektu poznaliśmy w maju 2024 roku. Został nim Michael Lesslie, czyli scenarzysta takich wybitnych dzieł (tak, to ironia), jak „Assassin’s Creed”, „Igrzyska śmierci: Ballada ptaków i węży” i „Iluzja 3”. Wkrótce potem angaż na stanowisko reżysera otrzymał Jake Schreier. Miał on już doświadczenie w pracy z Marvelem, ponieważ nakręcił dobrze przyjęty „Thunderbolts*”. Teraz Schreier udzielił obszernego wywiadu portalowi Collider, w którym ujawnił, że prace nad scenariuszem zaczęto na nowo. 


Indie wkracza na blockbusterowe salony

Lesslie nie jest już z związany projektem. Jego miejsce zajęli: twórca serialu „Awantura” Lee Sung Jin (Schreier był reżyserem pierwszego sezonu) oraz showrunnerka „The Bear” Joanna Calo (która była współautorką scenariusza „Thunderbolts*”). Robi się ciekawie, bo Marvel, przynajmniej na papierze, sięga po nazwiska bardziej kojarzone z kinem i ambitniejszą telewizją niż blockbusterową. Lee Sung Jin i Joanna Calo potrafią pisać o emocjach, napięciach i relacjach. Problem w tym, że historia zna już podobny eksperyment. Chloé Zhao i „Eternals” również mieli być dowodem na to, że indie wrażliwość może odświeżyć MCU. Efekt był co najmniej dyskusyjny.

Schreier wydaje się jednak świadomy ciężaru, jaki niesie z sobą nowy projekt. W rozmowie z Colliderem podkreśla, że najważniejsze jest jedno: „Musimy zrobić jeden świetny film. Ale jednocześnie cały czas myślimy o tym, w jakich kierunkach ta historia może pójść dalej”.

Marvel nie planuje jednorazowego powrotu mutantów i mutantek. Nowy tytuł ma być początkiem czegoś większego. Uniwersum – jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem – będzie się rozwijać przez lata. Reżyser nie zdradza jednak konkretów. Zamiast tego mówi o procesie: „Cały czas zastanawiamy się, które wątki z komiksów wciąż są świeże, czego jeszcze nie pokazano i jakie mniej oczywiste ścieżki możemy obrać”. Klasycznie: wiemy, że nic nie wiemy. 


Czytanie między wierszami

Na pewno Marvel nie chce powtarzać tego, co już widzieliśmy w filmach Foxa. Schreier przyznaje, że intensywnie wraca do klasycznych komiksów z ery Chrisa Claremonta – okresu, który ukształtował X-Menów takimi, jakimi znamy ich dziś. 

„Przekopuję się przez stare historie i próbuję zrozumieć, co możemy zrobić nowego, czego wcześniej nie zrobiono dobrze. Jak nadać temu własny charakter?” – tłumaczy w cytowanej rozmowie.

Wybór komiksów jest znaczący. Claremont uczynił z X-Menów opowieść nie tylko o walce dobra ze złem, lecz także o ideologii, tożsamości i relacjach. Właśnie na ten aspekt najmocniej wskazuje Schreier: „Ideologia jest ważna, ale równie istotne są relacje między bohaterami – jest w tym pewna operowość, wielkość. Jeśli uda się połączyć te elementy, to będzie najbliższe temu, czym X-Men naprawdę mogą być”. Brzmi obiecująco. Zwłaszcza w czasach, gdy kino superbohaterskie coraz częściej tonie w efekciarstwie, zapominając o postaciach.


Nie tylko filmy

Nowi X-Meni: reboot, który musi uratować Marvela

Hugh Jackman jako Wolverine w filmie „Deadpool & Wolverine” Autor zdjęcia: materiały prasowe, Disney

Jest jednak jedna konkretna data, która może rozgrzać fanów i fanki mutantów bardziej niż kolejne wypowiedzi „bez konkretów”. 15 września 2026 roku zadebiutuje gra „Marvel’s Wolverine” od Insomniac Games, studia od „Marvel’s Spider-Man”. To brutalna, trzecioosobowa podróż Logana przez Madripoor, Kanadę i Tokio, pełna krwi, pazurów z adamantium (to ten materiał stanowi bazę szkieletu Wolverine’a) i pytań o jego przeszłość. Jeśli Marvel filmowo jeszcze się waha, gaming już dowozi. Cieszy również fakt, że Wolverine wdziewa kultowy żółty kostium!


Filmowe wątpliwości

Trudno się nie zawahać na myśl o nowych X-Menach. Marvel jest dziś w zupełnie innym miejscu niż dekadę temu. Publiczność stała się bardziej wymagająca, a każda kolejna premiera musi mierzyć się z pytaniem: czy opowieści o superbohaterach i superbohaterach jeszcze mają rację bytu? Wydaje mi się jednak, że X-Meni mają tu przewagę. Ich historia zawsze była o czymś więcej niż tylko o mierzeniu się z wrogimi siłami. Opowiadały o byciu outsiderem, o walce o akceptację. Opowiadały o świecie, który boi się tego, czego nie rozumie. Jeśli Marvel rzeczywiście postawi na te wątki, może odzyskać emocjonalną stawkę. Ta w MCU zaczęła się przecież rozmywać. Na razie jednak jesteśmy na etapie deklaracji i inspiracji. Bez obsady, bez konkretnej fabuły, czyli de facto bez żadnych gwarancji. Być może to dobrze. Bo jeśli jest coś, czego X-Meni naprawdę teraz potrzebują, to nie pośpiech, tylko pomysł.

Jakub_Wojtaszczyk_GQ_RAMKA

Zanim trafił do GQ Poland, ponad dekadę działał jako freelancer. Współpracował z m.in. „Vogue Polska”, OKO.press, Mint Magazine, Spider’s Web i „Tygodnikiem Powszechnym”. Jest autorem „Cudownego przegięcia. Reportażu o polskim dragu” (Wydawnictwo Znak). Praca nad książką silniej skierowała jego uwagę na tematy społeczne i te dotyczące osób LGBT+.

Specjalizuje się też w pisaniu o filmach i serialach. Jeśli mógłby, nie wychodziłby z kina. Uwielbia długie rozmowy z twórcami i twórczyniami stojącymi po obu stronach kamery. Prowadzi wywiady z psychologami o męskości w każdym wydaniu. Nie unika też tematów okołoliterackich.

Gdy nie ogląda filmów, przesiaduje na siłowni lub jeździ na wyprawy rowerowe, najchętniej po drożdżówki. W weekendy wcina naleśniki i snuje się po galeriach sztuki.

Czytaj więcej

Michał Sikorski rozmawia o swoich ikonicznych rolach

Michał Sikorski o swoich ikonicznych rolach

Od przełomowej „Sonaty” po fenomen „1670” – Michał Sikorski opowiada o rolach, które ukształtowały jego aktorską karierę. Z okazji 10-lecia Netfliksa w Polsce rozpoczynamy cykl „Ikoniczne role”, w którym aktorzy wracają do najważniejszych postaci swojej kariery.

„Backrooms” rozbił bank

Dlaczego świat oszalał na punkcie „Backrooms”?

21-letni Kane Parsons zamienił internetową obsesję w filmowy fenomen. „Backrooms. Bez wyjścia” zarabia miliony, przyciąga młodą widownię i pokazuje, że przyszłość kina rodzi się dziś na YouTubie.

Tom Holland i Zendaya promują „Spider-Mana: Nowy początek”

Tom Holland i Zendaya wkraczają w nowy rozdział. Jest zwiastun „Spider-Man: Nowego początku”

Trudno powiedzieć, co dziś elektryzuje fanów bardziej: rekordowo popularny „Spider-Man: Nowy początek” czy fakt, że Tom Holland i Zendaya znów pokazują się razem. Nowy zwiastun tylko podgrzewa atmosferę wokół filmu, a świeżo upieczeni małżonkowie właśnie rozpoczęli wspólną trasę promocyjną, która potrwa jeszcze wiele miesięcy.

Czy „Ród smoka” dogoni „Grą o tron”?

„Ród smoka” wreszcie przestał być gorszą „Grą o tron”. Przedpremierowa recenzja

Trzeci sezon „Rodu smoka” przynosi to, czego brakowało serialowi od początku: stawkę, emocje i bohaterów, których decyzje naprawdę mają konsekwencje. Produkcja HBO Max wreszcie nie sprawia wrażenia kosztownej imitacji. Westeros znowu wciąga.

„1670” wraca z trzecim sezonem

„1670” wraca z trzecim sezonem. Jan Paweł chce wysłać chłopa na Księżyc

Netflix zapowiedział trzeci sezon hitowego serialu „1670". Premiera 5 sierpnia, a fabuła zabierze widzów z błotnistej Adamczychy na królewski dwór i do Warszawy.

Jak powstawał Indiana Jones?

„Poszukiwacze zaginionej Arki” kończą 45 lat. Jak Spielberg i Lucas stworzyli arcydzieło kina przygodowego

Mija 45 lat od premiery „Poszukiwaczy zaginionej Arki” – filmu, który na nowo zdefiniował kino i uczynił Indianę Jonesa jedną z największych ikon popkultury.

Ignacy Liss w serialu „Proud”

Czy Polska jest gotowa na „Proud”? Na szczęście ten serial nie pyta o zgodę

Problem reprezentacji osób LGBT+ nigdy nie polegał wyłącznie na ich nieobecności, bo równie kłopotliwa była obecność warunkowa. Polskim queerom na ekranie nie wolno było pozwalać sobie egoizm, błędy czy niejednoznaczność. „Proud” przyznaje im pełnię człowieczeństwa.

George Clooney wskazał idealnego Jamesa Bonda

George Clooney wskazał nowego Jamesa Bonda i nie jest to Jacob Elordi

Kto zostanie nowym Jamesem Bondem? Choć oficjalnej decyzji wciąż nie ma, własnego faworyta ma już George Clooney. Aktor nie ma wątpliwości, kto doskonale spraawdziłby się w roli następcy Daniela Craiga.