PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

Filmy i seriale

Czego serial „The Pitt” uczy nas o lekarzach

Doktor Robby nie nosi peleryny superbohatera, ale gdy wkłada lateksowe rękawiczki, staje na pierwszej linii obrony. Serial HBO Max zdejmuje z lekarzy mit nadludzi i pokazuje ich w roli zmęczonych, upartych profesjonalistów funkcjonujących w systemie, który coraz częściej zawodzi.

Udostępnij

Czego serial „The Pitt” uczy nas o lekarzach

Doktor Robby Autor zdjęcia: materiały prasowe Warner Bros. Entertainment

Jakub_Wojtaszczyk_GQ_RAMKA
15.01.2026

W pierwszym odcinku drugiego sezonu medycznego mega hitu HBO Max „The Pitt” dr Michael „Robby” Robinavitch (Noah Wyle) do rockowej muzyki pędzi swoim motocyklem po ulicach Pittsburgha. Jego brodę zdobią plamy siwizny (wynik wieku i stresującej roboty), na oczach ma przyciemniane szkła, a na głowie brak kasku. Taki z niego badass, choć nadal jest cenionym lekarzem, szefem oddziału ratunkowego w szpitalu w Pittsburghu. Po prostu czasami lubi wyłamać się z obowiązujących zasad. W pracy robi to zdecydowanie rzadziej.
 

Oddziałowy supermen

Doktor Robby (jak każe na siebie mówić również pacjentom i pacjentkom) to lekarz doświadczony, przez co zgorzkniały, ale zawsze rzetelny. Gdy włoży lateksowe niebieskie rękawiczki, staje się niemal oddziałowym supermenem, który charakteryzuje się wyważoną mieszanką pewności siebie, empatii, brawury, opanowania, pokory oraz oszałamiającego magnetyzmu. Sprawia wrażenie kogoś, kto jest modelowym obywatelem, wymarzonym szefem, a jego mądrość musi pochodzić z filozoficznych książek i z tych od samorozwoju oraz z głębokich rozkmin o stanie świata.

W pierwszym sezonie mówi jednemu z lekarzy: „Jesteśmy siatką bezpieczeństwa, ale siatki mają dziury”. Lekarze i lekarki muszą zaakceptować granice tego, co są w stanie zaoferować. Niesprawiedliwości, z którymi mierzą się pacjenci i pacjentki, nie są w porządku. Dlatego – mimo że leczy zgodnie z wytycznymi – jest uczulony na nadużycia systemu służby zdrowia i wynikające z nich niedostatki. W związku z tym wykłóca się z przełożoną o więcej personelu, łóżek, polepszenie warunków osób – często w bólu – tłoczących się w szpitalnej poczekalni. Jego prośby są cyklicznie odrzucane.

Czego serial „The Pitt” uczy nas o lekarzach

Kadr z serialu „The Pitt” Autor zdjęcia: materiały prasowe Warner Bros. Entertainment

Dobry doktor

Na polskim podwórku – uogólniając i jadąc na stereotypie – dobry doktor jest niczym dobry Niemiec w czasie II wojny światowej – to postać mityczna, pożądana, bo może uratować życie zarówno nasze, jak i naszych bliskich. Traktujemy lekarzy i lekarki – nieważne, czy ktoś jest wredotą, służbistą czy „aniołem, nie człowiekiem!” – właśnie jako supermenów. Mają nad nami pełnię władzy i umiejętności, których my sami (najczęściej) nie posiadamy.

W „The Pitt” uczciwość to supermoc dr. Robby’ego. Czujemy w kościach, że nie jest skory do łapówkarstwa, nie zejdzie z oddziału tylko dlatego, bo kończy się jego zmiana, wreszcie nas wesprze w chwili największego kryzysu. Jeszcze każe do siebie mówić po imieniu! How cool is that? Jednak co serial HBO Max czyni wyjątkowym, to uczłowieczanie naszego dobrego doktora. Robby popełnia błędy, bywa za ostry dla swoich współpracowników i współpracowniczek, jest uparty, walczy z traumą (w pierwszym sezonie dowiadujemy się, że jego mentor zmarł na COVID-19, a Robinavitch nie zdołał mu pomóc), czeka tylko na trzymiesięczny urlop (drugi sezon ma być ostatnim dyżurem bohatera), więc praca to nie całe jego życie. Nie oznacza to, że nie kocha pomagać innym. Robi to z iście misjonarskim powołaniem. 

Najlepsze seriale medyczne dają widowni poczucie właśnie tego, że opieka nad pacjentami i pacjentkami to zadanie wyjątkowo trudne i satysfakcjonujące jednocześnie. Z kolei zupełnie nie interesuje mnie, czy bohaterowie i bohaterki popełnią techniczne (w kontekście leczenia) błędy. Przecież i tak nie rozróżniam gazometrii krwi tętniczej od posiewów krwi. Po co zleca się elektrokardiografię? Ledwie wiem, z czym wiąże się odra. Dlatego kolejne polecenia lekarzy i lekarek brzmią jak czary z „Harry’ego Pottera”. Sam też nie mam potrzeby samodiagnoz (żadnych). 

Nie oczekuję takiej edukacyjnej dawki od produkcji, która przecież bazuje na fabularnej, nie dokumentalnej formule. Serial rządzi się swoimi prawami. I może nie ma w „The Pitt” romansów w pracy, tajemniczych chorób zakaźnych i muzyki potęgującej dramatyczne stany fizyczno-emocjonalne, za to wiele odcinków kończy się cliffhangerem, by dolać oliwy do ognia oczekiwań widowni – żeby ta w następnym tygodniu wróciła przed telewizor. Z kolei liczbą dziejących się w odcinku „medycznych przypadków” można by rozdzielić cały sezon. Nie bez przyczyny też drugi sezon (czyli jeden dyżur z życia pracowników i pracowniczek) dzieje się 4 lipca, czyli w Dzień Niepodległości Stanów Zjednoczonych. Już odliczam do pierwszych oderwanych petardami palców i poparzeń od wybuchających grilli.

Zresztą ten – nazwijmy to – walor telewizyjny jest w „The Pitt” bardzo ciekawy. Mogę go jeść łyżkami. Trzyma w napięciu, trochę obrzydza (serial nie ucieka od portretowania krwi, wypływających narządów wewnętrznych, wystających kości itd.), a reżysersko kontrolowany chaos na oddziale – podobno oddający faktyczny stan szpitali – sprawia, że siedzę jak w transie, byleby nadążyć za akcją.

Czego serial „The Pitt” uczy nas o lekarzach

dr Baran Al-Hashimi Autor zdjęcia: materiały prasowe Warner Bros. Entertainment

Ludzki wymiar

Serial wciąga też przez ludzki wymiar medycyny. Po seansie mamy większe zrozumienie emocjonalnych i logistycznych wyzwań, z którymi mierzą się pacjenci i pacjentki, oraz ogromnych wysiłków, jakie muszą podejmować pracownicy i pracowniczki ochrony zdrowia, by system w ogóle mógł funkcjonować. Nawet przenosząc się z amerykańskich w polskie realia, w sieci możemy znaleźć informacje o szpitalach cierpiących na braki kadrowe, badaniach o ubywającej liczbie pielęgniarek i położnych oraz o masowych migracjach pracowników i pracowniczek służby zdrowia za granicę. Zdarzają się też sensacyjne nagłówki, że rekordzistom przyszło pracować zatrważającą liczbę godzin, bo nie miał kto ich zmienić. 

W obu sezonach „The Pitt” poznajemy studentów i studentki medycyny (w „dwójce” jest też młoda pielęgniarka), którzy pragną poświęcić się pomocy innym. Robią to z różnym skutkiem. Często ucząc się nie tylko wykonywania medycznego czary-mary, lecz także powstrzymania emocji czy asertywności. Widownia ma swoich faworytów, czy to butną dr. Santos (Isa Briones), czy to dobrodusznego dr. Whitakera (Gerran Howell) o oczach labradora (mój ulubieniec!), czy dr Mel (Taylor Dearden), która w drugim sezonie zostaje pozwana przez jedną z pacjentek (czy pozwała antyszczepionkowa matka, której dziecko Mel leczyła w poprzednim sezonie? Liczę na to!). Mamy też stały personel, jak główna siostra oddziałowa Dana (nagrodzona Emmy Katherine LaNasa) czy mierzący się z uzależnieniem od podkradanych lekarstw dr. Langdon (świetny Patrick Ball). Wraz z dr. Robbym tworzą silną grupę, której kibicujemy, ale – znowu – mniej na osobistym poziomie, raczej na zawodowym.
 

Tatusiowanie

W każdym odcinku śledzimy nawałnice problemów, z którymi łatwo się utożsamić, a które są stopniowo rozwiązywane przez grupę ludzi ledwo trzymających się na nogach z powodu przepracowania. Czujemy się bezpiecznie, więc na godzinę możemy oderwać się od naszej rzeczywistości. Zatem „The Pitt” to w dużej mierze ma zakusy eskapistyczne. Możemy się im poddać, bo jesteśmy w dobrych rękach dr. Robby’ego. Ten motywuje swój personel, walczy o niego i opiekuje się nim. Noah Wyle jest w tym tatusiowaniu perfekcyjny. 

Dlatego kiedy w drugim sezonie pojawia się jego następczyni, dr Baran Al-Hashimi (Sepideh Moafi), rozpoczynająca od wdrażania nowych zasad i narzędzi (m.in. sztucznej inteligencji do prowadzenia dokumentacji i zwiększenia sprawności administracyjnej czy „paszportów pacjenta”), wiemy, że główny bohater nie odpuści tak łatwo. Tym bardziej, że dr Al-Hashimi powoli spycha go na boczny tor. Oczywiście jest to uprawomocnione – przecież dr. Robby jutro ma wyruszyć w siną dal. Ale prowadzi też do zawodowego prężenia muskułów. Bo choć emocje są tu gorące, wszyscy (raczej) pozostają profesjonalni. Dlatego kłótnie w „The Pitt” często przypominają voguerski ballroom – ktoś subtelnie rzuca shade, czyli ironicznie komentuje czyjeś zachowanie, ciśnie zawoalowaną bekę albo przewraca oczami niczym drag queen na swoim występie. Mistrzynią jest w tym dr Santos, ale dr Robby jest tuż za nią.

Główny – nazwijmy to – spór między Robinavitchem a dr Al-Hashimi nie jest o władzę. Albo nie dotyczy tylko jej. Chodzi o funkcjonowanie szpitala, a także o spuściznę. Czy ulepszenia nowej lekarki wprowadzą zmiany, które będą na tyle efektowne, że oddział zacznie funkcjonować sprawniej, lepiej? Czy Robby będzie miał do czego wracać? I czy będzie wiedział jak? Te pytania będą nam towarzyszyć przez cały drugi sezon. Na pewno trudno nazwać dr Al-Hashimi czarnym charakterem, bo dla niej – podobnie dla pozostałych osób – najważniejsze jest zawsze dobro pacjentów i pacjentek.

Więcej w tym temacie:

Jakub_Wojtaszczyk_GQ_RAMKA

Zanim trafił do GQ Poland, ponad dekadę działał jako freelancer. Współpracował z m.in. „Vogue Polska”, OKO.press, Mint Magazine, Spider’s Web i „Tygodnikiem Powszechnym”. Jest autorem „Cudownego przegięcia. Reportażu o polskim dragu” (Wydawnictwo Znak). Praca nad książką silniej skierowała jego uwagę na tematy społeczne i te dotyczące osób LGBT+.

Specjalizuje się też w pisaniu o filmach i serialach. Jeśli mógłby, nie wychodziłby z kina. Uwielbia długie rozmowy z twórcami i twórczyniami stojącymi po obu stronach kamery. Prowadzi wywiady z psychologami o męskości w każdym wydaniu. Nie unika też tematów okołoliterackich.

Gdy nie ogląda filmów, przesiaduje na siłowni lub jeździ na wyprawy rowerowe, najchętniej po drożdżówki. W weekendy wcina naleśniki i snuje się po galeriach sztuki.

Czytaj więcej

ARTYKUŁ PARTNERSKI KA518830_Peugeot_HighRes Light

Na ekranie i za kierownicą. Francuski świat Peugeota

Samochody i kino mają ze sobą więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać.

"Katastrofa w duecie": Marcin Dorociński i Ryan Reynolds w jednym filmie

Marcin Dorociński i Ryan Reynolds, czyli „Katastrofa w duecie”. Polski aktor w nowym filmie Apple TV

Marcin Dorociński wraca do Hollywood. Apple TV pokazało pierwszy zwiastun filmu „Katastrofa w duecie” (Mayday), w którym polski aktor występuje obok Ryana Reynoldsa i Kennetha Branagha.

Matt Damon i Zendaya w filmie „Odyseja”

„Odyseja” to kino totalne. Christopher Nolan w znakomitej formie [RECENZJA]

Gdyby Christopher Nolan żył w starożytnej Grecji, dziś jego dramaty stałyby obok największych antycznych tragików. Zamiast ekranizować Homera, opowiedział trojański mit po swojemu. I zrobił to zjawiskowo.

Łukasz Simlat o swoich ikonicznych rolach

Łukasz Simlat o swoich ikonicznych rolach

Od pierwszego polskiego serialu Netfliksa „1983”, przez nagradzane „Boże Ciało”, po „Rojsta” i „Furiozę” – Łukasz Simlat opowiada o rolach, które wyznaczały kolejne etapy jego aktorskiej kariery. Z okazji 10-lecia Netfliksa w Polsce kontynuujemy cykl „Ikoniczne role”, w którym aktorzy wracają do najważniejszych postaci swojej kariery.

„Jedyna” zdobyła wiele nominacji do Emmy

Emmy 2026: Ogłoszono nominacje. Mamy polski akcent

Poznaliśmy nominacje do 78. nagród Emmy. Wśród wyróżnionych „The Pitt”, „Jedyna” i Zendaya. Oto kto jeszcze powalczy o statuetkę dla najważniejszych produkcji telewizyjnych.

Oto najlepsze seriale 2026 roku

Najlepsze seriale 2026 roku (jak dotąd). Nasze typy

Rok 2026 obfituje w seriale, o których będzie się mówić jeszcze długo. To produkcje zachwycające świetnie napisanymi bohaterami, odważnymi historiami i wysokim poziomem realizacji. Wybraliśmy najlepsze seriale 2026 roku – od głośnych premier po znakomite powroty. Jeśli zastanawiasz się, co warto obejrzeć, ta lista jest dobrym miejscem, żeby zacząć.

„Projekt Hail Mary” to nowość na Amazon Prime Video

Co obejrzeć w lipcu? Nowości na Prime Video

Od prequela „Legalnej blondynki”, przez widowiskowe science fiction z Ryanem Goslingiem, po pełen napięcia horror rozgrywający się w tajskich jaskiniach. Oto najciekawsze filmy i seriale, które Prime Video przygotowało dla swoich widzów na lipiec.

„Wielki Łuk” to film oparty na faktach

„Wielki Łuk” – film o cenie marzeń

Co się dzieje, gdy idealista dostaje szansę stworzenia pomnika epoki? „Wielki Łuk” to oparta na faktach historia architekta, który zamiast świętować życiowy sukces, musiał stoczyć wyniszczającą walkę o własną wizję. W rolach głównych Claes Bang, Xavier Dolan i Swann Arlaud.