PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

Filmy i seriale

Cannes 2026. „Teenage Sex and Death at Camp Miasma” to film o którym będą mówić wszyscy. Czy to najbardziej pożądliwy horror festiwalu?

Jane Schoenbrun podbijają Cannes 2026. „Teenage Sex and Death at Camp Miasma” to queerowy slasher pełen campu, seksualności, gore i neonowej estetyki.

Udostępnij

„Teenage Sex and Death at Camp Miasma” to hit festiwalu w Cannes

Główne bohaterki grają Hannah Einbinder i Gillian Anderson Autor zdjęcia: materiały prasowe, Mubi

Jakub_Wojtaszczyk_GQ_RAMKA
14.05.2026

Podczas otwarcia swojego najnowszego filmu „Teenage Sex and Death at Camp Miasma” na tegorocznym Festiwalu Filmowym w Cannes, Jane Schoenbrun powiedzieli (they/them), że to pierwszy obraz, przy którym naprawdę poczuli wielką radość. Był luz, była zabawa całym procesem twórczym. Wcześniejsze filmy osoby reżyserskiej, „Wszyscy idziemy na wystawę światową”, a zwłaszcza „W blasku ekranu” mówiły o niedostosowaniu się do otaczającego (cis heteronormatywnego) świata, o dysforii płciowej (Schoenburn bazowali na swoim doświadczeniu), wreszcie docieraniu do swojej nie(hetero)normatywności. „Teenage Sex and Death at Camp Miasma” jest najdoroślejszym obrazem w tym sensie, że Schoenburn już zrozumieli jaką mają tożsamość. To czas po dysforii płciowej. Dlatego przeważają pozytywne odczucia, pojawia wspomniana radość z tworzenia. Jednocześnie gdy ma się już ciało, do którego się dążyło, czasami nie wiadomo, co z nim zrobić. Stąd Schoenburn w najnowszym filmie biorą na warsztat wszystko to, co kryje się pod powierzchnią – zarówno metaforycznie, jak i dosłownie.

Idealne bohaterki

Główną bohaterką jest 29-letnia reżyserka Kris (znana z „Komediantek” stand-uperka Hannah Einbinder, której udaje się odejść od wykreowanej w serialu i na scenie ironicznej, krindżowej genzety). Studio filmowe zatrudniło ją do nakręcenia „woke” reboota transfobicznego slashera „Camp Miasma” (powstało przynajmniej z tuzin jego kolejnych części) z lat 80. Kris wydaje się do tej roli idealna – świeżutka w branży, więc teoretycznie nieproblematyczna, a także z sukcesami –  jest „canneńskim wunderkindem” (zresztą tak, jak Schoenburn); jej krótki metraż („Psychoza” Hitchcocka, ale z punktu widzenia zasłony prysznicowej – swoją drogą mistrzowski żart!) na festiwalu zdobył same pochwały. 

Poszukiwania prowadzą Kris do Billy Presley, granej przez queerową ikonę Gillian Anderson w swojej rewelacyjnej kreacji na Normę Desmond (z „Bulwaru Zachodzącego Słońca”), która była „final girl” (czyli ostatnią ocalałą bohaterką horroru, jak np. postaci Jamie Lee Curtis w „Halloween” i Neve Campbell w „Krzyku”) z pierwszej części „Camp Miasma”. Billy, podobnie jak wspomniana Desmond, zaszyła się na odludziu, z dala od wścibskim oczu. Tyle tylko, że bohaterka Glorii Swanson mieszka w wypasionej wilii w LA, a postać Anderson w Camp Trivoli – miejscu, w którym kręcono slasher. Creepy, ale jak urzekająco!

„Teenage Sex and Death at Camp Miasma” w dużej mierze opiera się na dwóch bohaterkach. Kris próbuje rozkminić, jak Billy może wpisać się w jej wizję horroru. Z kolei Presley – operująca na pograniczu bycia tajemniczą, nieobliczaną, ale też niebezpieczną – ma możliwość wypowiedzenia swojej prawdy. Staje się też przewodniczką Kris do odkrycia, że seksualność to nie tylko akademickie „gender studies”, ale też pociąg – no właśnie – seksualny, „ciało i wydzieliny”. Na szczęście postać Anderson nie zostaje ograniczona do bycia wieszczką. Sama też odkryje to i owo.

Oficjalna premiera „Teenage Sex and Death at Camp Miasma” na Cannes 2026

Mała śmierć mieszka na dnie jeziora Autor zdjęcia: materiały prasowe, Mubi

Slasher jak każdy inny

W filmie Schoenbrun „Camp Miasma” to shlasher jak każdy inny. Głównym villainem przypominającym Jasona, postać z „Piątku 13-ego”, jest Mała śmierć (co w slangu oznacza orgazm). Poniekąd wygląda jak inspiracja Piramidogłowym z „Silent Hill” (tyle tylko, że to, co ma na głowie przypomina bardziej żelazne pudło a’la klatkę), ubranego w biały kombinezon ochronny, z włócznią w dłoni. Mała śmierć za życia był poniewieranym za transpłciowość uczestnikiem tytułowego obozu. Gdy utonął, utknął na dnie jeziora. Cyklicznie (bo w sequelach) wraca, by się zemścić, mordując napalonych nastolatków i nastolatki (wygląda to przepięknie karykaturalnie – krew tryska jak z gejzeru). W „Teenage Sex and Death at Camp Miasma” oba te porządki – filmowy i „rzeczywisty” – oczywiście się ze sobą przenikają. Nie zdradzę jednak, w jaki sposób.


Wizualny majstersztyk

Schoenbrun mają perfekcyjne oko do detali. Pierwszej nocy pobytu Billy kupuje smażonego kurczaka, a razem z Kris palą grubego skręta. Bohaterki otoczone są torebkami i papierkami po słodyczach, jaskrawymi żelkami, cukierkami i batonikami (w jednej ze scen kobiety leżą przed kominkiem na szeleszczących, błyszczących opakowaniach niczym na futrze). Tę popową konwencję przeszywa seksualność i gore. To też ukłon Schoenbrun w stronę kinomaniaków i kinomanek, dla których każdy seans (tu horrorów) jest połączony z wyżerką. 

Cały film tonie w bajecznych wizualizacjach (będących na pograniczu CGI, malarskich wizji, celowego kiczu). Do tego neonowy blask zdjęcia Erica Yue’a dopieszczają wizję Schoenbrun.
 

Pożądanie

W „Camp…” znajdziemy elementy „Krzyku”, „Halloween”, wspomnianego „Piątku…”, a nawet „Uciekaj!” Jordana Peele’a i wielu innych tytułów. Co jest oczywiste, wszak każdy gatunek korzysta z tego, co już powstało. Często ku uciesze zagorzałych fanów i fanek, którzy oglądają w poszukiwaniu konkretnych emocji i postaci (rozumianych jako figury). Schoenbrun mnoży nawiązania. To jednak nie prosta zrzynka, a nawet nie inspiracja. Osoba reżyserka robi to, aby pokazać, jak konkretny film (a bardzo często właśnie horror), nałogowo oglądany w młodości, wiele mówi o naszej seksualności, a bywa, że pomaga rozkminić tożsamość. Film ma siłę zacierania (nawet niekoniecznie świadomie) granic, dając tym samym poczucie wolności tej części widowni, która jej potrzebuje/poszukuje. W swoim obrazie Schoenbrun zacierają granicę między śmiercią i pożądaniem – tu istnieją w tej samej przestrzeni. Jest to wybitnie upajające!

Więcej w tym temacie:

Jakub_Wojtaszczyk_GQ_RAMKA

Zanim trafił do GQ Poland, ponad dekadę działał jako freelancer. Współpracował z m.in. „Vogue Polska”, OKO.press, Mint Magazine, Spider’s Web i „Tygodnikiem Powszechnym”. Jest autorem „Cudownego przegięcia. Reportażu o polskim dragu” (Wydawnictwo Znak). Praca nad książką silniej skierowała jego uwagę na tematy społeczne i te dotyczące osób LGBT+.

Specjalizuje się też w pisaniu o filmach i serialach. Jeśli mógłby, nie wychodziłby z kina. Uwielbia długie rozmowy z twórcami i twórczyniami stojącymi po obu stronach kamery. Prowadzi wywiady z psychologami o męskości w każdym wydaniu. Nie unika też tematów okołoliterackich.

Gdy nie ogląda filmów, przesiaduje na siłowni lub jeździ na wyprawy rowerowe, najchętniej po drożdżówki. W weekendy wcina naleśniki i snuje się po galeriach sztuki.

Czytaj więcej

ARTYKUŁ PARTNERSKI KA518830_Peugeot_HighRes Light

Na ekranie i za kierownicą. Francuski świat Peugeota

Samochody i kino mają ze sobą więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać.

"Katastrofa w duecie": Marcin Dorociński i Ryan Reynolds w jednym filmie

Marcin Dorociński i Ryan Reynolds, czyli „Katastrofa w duecie”. Polski aktor w nowym filmie Apple TV

Marcin Dorociński wraca do Hollywood. Apple TV pokazało pierwszy zwiastun filmu „Katastrofa w duecie” (Mayday), w którym polski aktor występuje obok Ryana Reynoldsa i Kennetha Branagha.

Matt Damon i Zendaya w filmie „Odyseja”

„Odyseja” to kino totalne. Christopher Nolan w znakomitej formie [RECENZJA]

Gdyby Christopher Nolan żył w starożytnej Grecji, dziś jego dramaty stałyby obok największych antycznych tragików. Zamiast ekranizować Homera, opowiedział trojański mit po swojemu. I zrobił to zjawiskowo.

Łukasz Simlat o swoich ikonicznych rolach

Łukasz Simlat o swoich ikonicznych rolach

Od pierwszego polskiego serialu Netfliksa „1983”, przez nagradzane „Boże Ciało”, po „Rojsta” i „Furiozę” – Łukasz Simlat opowiada o rolach, które wyznaczały kolejne etapy jego aktorskiej kariery. Z okazji 10-lecia Netfliksa w Polsce kontynuujemy cykl „Ikoniczne role”, w którym aktorzy wracają do najważniejszych postaci swojej kariery.

„Jedyna” zdobyła wiele nominacji do Emmy

Emmy 2026: Ogłoszono nominacje. Mamy polski akcent

Poznaliśmy nominacje do 78. nagród Emmy. Wśród wyróżnionych „The Pitt”, „Jedyna” i Zendaya. Oto kto jeszcze powalczy o statuetkę dla najważniejszych produkcji telewizyjnych.

Oto najlepsze seriale 2026 roku

Najlepsze seriale 2026 roku (jak dotąd). Nasze typy

Rok 2026 obfituje w seriale, o których będzie się mówić jeszcze długo. To produkcje zachwycające świetnie napisanymi bohaterami, odważnymi historiami i wysokim poziomem realizacji. Wybraliśmy najlepsze seriale 2026 roku – od głośnych premier po znakomite powroty. Jeśli zastanawiasz się, co warto obejrzeć, ta lista jest dobrym miejscem, żeby zacząć.

„Projekt Hail Mary” to nowość na Amazon Prime Video

Co obejrzeć w lipcu? Nowości na Prime Video

Od prequela „Legalnej blondynki”, przez widowiskowe science fiction z Ryanem Goslingiem, po pełen napięcia horror rozgrywający się w tajskich jaskiniach. Oto najciekawsze filmy i seriale, które Prime Video przygotowało dla swoich widzów na lipiec.

„Wielki Łuk” to film oparty na faktach

„Wielki Łuk” – film o cenie marzeń

Co się dzieje, gdy idealista dostaje szansę stworzenia pomnika epoki? „Wielki Łuk” to oparta na faktach historia architekta, który zamiast świętować życiowy sukces, musiał stoczyć wyniszczającą walkę o własną wizję. W rolach głównych Claes Bang, Xavier Dolan i Swann Arlaud.