PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

Zegarki i akcesoria

Krótka historia mierzenia czasu – od słońca do zegarków

Nie bierze jeńców. Nie negocjuje. Leczy rany, zaciera ślady, potrafi zwolnić, ale zazwyczaj ucieka i nigdy nie daje zawrócić. Za żadne pieniądze nie da się go dokupić, ale lubi, aby go szanować.

Udostępnij

Wehikuł czasu. Historia czasu i zegarków

Autor zdjęcia: ilustracja Paweł Jońca

Grzegorz_Kapla_GQ_RAMKA
04.01.2026

Początki czasu są dyskusyjne, choć większość fizyków i astronomów uważa, że narodził się w chwili Wielkiego Wybuchu, jakieś 14 miliardów lat temu w ułamku sekundy, kiedy kwanty energii zaczęły się łączyć uwolnione nagle z więzów grawitacji. Albert Einstein odkrył, że czas nigdy nie zerwał pępowiny, która wiąże go z grawitacją i płynie tym wolniej, im silniej go ona przyciąga.

Roger Penrose uważa, że czas istniał przed Wielkim Wybuchem, że nie miał początku, ale będzie mieć koniec, bo kiedy wszystko stanie się promieniowaniem – zaniknie. Stanie się tak dlatego, że im szybciej się poruszamy, tym czas bardziej zwalnia. W podróży kosmicznej ludzie starzeliby się wolniej, niż gdyby pozostawali na Ziemi. A dla pędzących z prędkością światła zegar w ogóle przestałby tykać.

No właśnie – zegar. Ludzkości zawsze wydawało się, że kiedy już opanuje sposób odmierzania czasu, to będzie potrafiła nad nim zapanować, a wtedy dla wszystkich będzie biegł z identycznym natężeniem.

Wydaje nam się, że czas biegnie ze zmiennym natężeniem. Uwięzionemu w korku, mocno już spóźnionemu na rozstrzygające spotkanie każda minuta wydaje się być sekundą, a oczekującemu na opóźniony samolot zmęczonemu pasażerowi ta sama minuta ciągnie się, jakby była kwadransem.

Menedżer zarządzający tysiącem ludzi i każdy z jego podwładnych mają dokładnie tyle samo czasu. Każda runda walki bokserskiej trwa dokładnie trzy minuty, ale to dla boksera i kibica przed telewizorem oznacza zupełnie co innego.

Sekret czasu tkwi w tym, jak potrafimy go wykorzystać. Ile zmarnujemy na jałowe scrollowanie internetu, a ile produktywnie wykorzystamy, żeby popchnąć sprawy świata w dobrą stronę albo przynajmniej zrobić coś dla osobistego rozwoju. W relacji człowieka i czasu kluczowa jest kwestia zarządzania.

Nie można zarządzać tym, co nie da się zmierzyć. Pierwsi uświadomili to sobie Sumerowie, ale nie wystarczyło im czasu, żeby opracować skuteczną metodę jego mierzenia.

Egipcjanie mierzyli czas wydłużającym się cieniem obelisku, Grecy wynaleźli klepsydrę, a to pozwoliło im odmierzać czas nawet w nocy i we wnętrzach pozbawionych dostępu słońca. Persowie i Chińczycy budowali skomplikowane wodne zegary. Alfred Wielki w IX stuleciu mierzył czas za pomocą zegara świecowego, Wschód mierzył czas, wypalając olej, ale było jasne, że na dłuższą metę półśrodki nie wystarczą. O miano twórcy zegara mechanicznego rywalizowali astronomowie Wschodu i Zachodu, ale ten, który zwyciężył, był mnichem. Gerbert z Aurillac około 1000 roku zbudował w Magdeburgu pierwszy w historii świata mechanizm, który potrafił mierzyć czas. I to on wynalazł tarczę, którą opisał arabskimi cyframi. Porzucił prace nad swoim wynalazkiem, bo oto nagle wybrano go papieżem i miał odtąd inne obowiązki.

Mechanizmy średniowiecznych zegarów były olbrzymie. Tak wielkie, że aby je pomieścić, były konieczne całe wieże. Jednym z najstarszych wieżowych zegarów jest ten na placu św. Marka w najbogatszym mieście ówczesnego świata – Wenecji. Odkąd powstał, Wenecjanie nabrali zwyczaju podnoszenia głowy, żeby sprawdzić godzinę. Dzięki temu mogli umawiać konkretne spotkania. Wpisywać je do kalendarzy. W zasadzie gdzieś tam rodziło się już piekło Excela.

Ale sposobu na to, żeby zamknąć czas we własnej kieszeni, wciąż nie było. Aż tu nagle niemiecki ślusarz Peter Henlein zabił w bójce swojego
 kompana. Groziło mu więzienie, a może i śmierć, poprosił więc o azyl w norymberskim klasztorze. Miał odtąd mnóstwo czasu. Wynalazł sprężynę i w 1505 roku zbudował mechanizm, który można było zamknąć w kuli z brązu na tyle małej, że zegarek można było odtąd nosić przy sobie. 

Wciąż jednak pomiar czasu nie był dokładny. Zegarom brakowało wahadła. Wymyślił je Galileusz, ale zegara wahadłowego zbudować nie zdołał. Uczynił to Christiaan Huygens (ten sam, który obliczył prędkość światła), wyprzedzając o włos Leonarda da Vinci. W 1675 roku wynalazł balans ze spiralą i od tej pory zegarki także mogły odmierzać minuty. Pięć lat później zegary miały już sekundniki. Świat kochał się w zegarach, a one z wież kościołów i ratuszy przeniosły się do pałacowych wnętrz i ukryły w rzeźbionych, porcelanowych czy odlewanych z brązu korpusach.

Władca Polski, August II Mocny, miał ich tyle, że zatrudniał na stałe królewskiego zegarmistrza, Ferdinanda Langego, jego potomkowie zbudowali słynny zegar pięciominutowy w drezdeńskiej operze, a także… suwmiarkę, która zrewolucjonizowała pomiar części mechanizmów.

Pierwsza nieprzerwanie działająca do dziś szwajcarska manufaktura powstała w 1755 roku. Vacheron Constantin to do dziś najwyższa półka. Produkuje często na indywidualne zamówienie. Ten dla króla Faruka, będący wówczas najbardziej skomplikowanym mechanizmem w historii, budowali pięć lat. Wielbicielami tej marki byli car Aleksander II, Franciszek Józef, królowa Wiktoria i księżna Diana.

Od 1842 roku zegarki mogły zapomnieć o osobnych kluczykach na dewizce, bo zyskały koronkę do nakręcania. Mogły stać się cieńsze i mniejsze. Jaeger-LeCoutre zwyciężył w tej konkurencji, tworząc Calibre 145, który miał zaledwie 1,38 mm grubości. Sto lat później marka zbudowała mechaniczny zegarek, którego nie trzeba nakręcać w ogóle, bo czerpie energię ze zmian temperatury.

Prawdopodobnie pierwszy zegarek na rękę powstał w 1810 roku. Miał należeć do królowej Neapolu. Ale musiało minąć jeszcze ponad 100 lat, żeby dewizki wyszły z mody i zaczęły królować paski i bransolety. Do tej rewolucji przyczyniła się przyjaźń Louisa Cartiera z lotnikiem Albertem Santosem-Dumontem, który skarżył się, że w czasie pilotowania samolotu sięganie po kieszonkowy czasomierz jest niepraktyczne, a nawet zagraża życiu lotnika. Cartier zrobił dla niego mały zegarek, który mógł założyć na rękę. I tak, w 1911 roku, zrewolucjonizował modę męską na zawsze.

Wkrótce potem Panerai przedstawił model zegarka, w którego wskazówkach umieścił radiomir – fluorescencyjną substancję na bazie radu pozwalającą odczytywać godzinę w ciemności. Włoska armia była zachwycona. Potem serca lotników zdobył Breitling, który wyposażył zegarek w chronograf, co pozwalało nie tylko liczyć godziny, lecz także mierzyć czas.

Zenith, absolutny rekordzista w dziedzinie prestiżowych innowacji, nie chciał zatrzymać się 10 tysięcy metrów nad ziemią i zbudował mechanizm, który mierzy czas z dokładnością do jednej setnej sekundy! Jego mechanizm bije z prędkością 360 tysięcy wahnięć na godzinę. Trudno się dziwić, że Felix Baumgartner właśnie Zenitha założył na rękę, kiedy skakał na spadochronie ze stratosfery. A Omega zbudowała zegarek, który zabrali z sobą w kosmos pierwsi astronauci. I tylko dzięki temu, jak był dokładny, astronauci z Apollo 13 powrócili na Ziemię cali i zdrowi, bo mogli obliczyć kąt wejścia lądownika w ziemską atmosferę, kiedy zawiodła ich elektronika.

Zegarki latają w kosmos i schodzą z nami pod powierzchnię oceanów. Rozpalają się na przegubach badaczy wulkanów i walczą z mrozem i niskim ciśnieniem w czasie wspinaczki na Mount Everest. Ich delikatne, precyzyjne mechanizmy muszą sobie poradzić z ekstremalnymi wyzwaniami. Są z nami w najbardziej intymnych sytuacjach. Czasami nie mamy na sobie nic prócz zegarka. Liczą chwile w szczęściu i w chorobie, liczą czas do spełnienia marzeń, do zwycięstwa, do spotkania. Przeżywają mecze, koncerty, spektakle. Cierpliwie czekają, kiedy skończymy jeść. Albo pracować. Kiedy zasypiamy – czuwają.

Wciąż nie ma innego sposobu, żeby zatrzymać czas, niż tylko rozpędzić się do prędkości światła. Zegarek tego nie potrafi, ale przecież nie takie jest jego zadanie. On ma po prostu sprawić, żeby czasu nie marnować.

Za to właśnie GQ lubi zegarki i dlatego będziemy o nich opowiadać.

Artykuł oryginalnie ukazał się w pierwszym numerze GQ Poland.

Więcej w tym temacie:

Grzegorz_Kapla_GQ_RAMKA

Pisarz i podróżnik, autor ośmiu powieści i kilku innych książek reporterskich oraz podróżniczych. Pół życia zmarnotrawił na włóczęgę po świecie, utrzymując się z pisania reportaży do kobiecych magazynów albo m.in. prowadzenia ludzi po górach. Był redaktorem magazynów „Malemen” i „Elle Man”. Obszary zainteresowania – podróże, lifestyle, ludzie, rock i heavy metal.

Ma dar słuchania ze zrozumieniem.

Był w stu kilkudziesięciu krajach i jest bywalcem praskiego klubu bokserskiego Fenix. W dniu premiery GQ Poland świętuje premierę swojej najnowszej książki „Włóczęga z Archipelagu. Filipiny”.

Czytaj więcej

ARTYKUŁ PARTNERSKI Męskie zegarki pilotów

Charakter i funkcja, czyli zegarki pilotów, które podbiły niebo i nadgarstki

Czytelność i niezawodność hartowana w ekstremalnych przeciążeniach – to DNA współczesnych „pilotów”, które sprawia, że są bezkonkurencyjne także, gdy stąpa się twardo po ziemi.

Model Swatch x Omega MoonSwatch Mission to the Moon 1969

Swatch i Omega z kolejnym głośnym collabem: nadchodzi nowy MoonSwatch

Doskonale pamiętamy dantejskie sceny związane z wypuszczeniem zegarków Swatch i Audemars Piguet. Szwajcarzy nie próżnują i dostarczają następny prestiżowy drop.

Małe zegarki męskie

Małe zegarki, wielki powrót klasycznych proporcji

Zegarek nie musi dominować nadgarstka, żeby przyciągać uwagę. Po latach znów liczą się proporcje,  traktuje się go jak biżuterię, a podział na modele damskie i męskie przestaje mieć znaczenie.

1920x1080_elegancja

Elegancja i balans, czyli męskie zagarki garniturowe

Zegarek garniturowy jest paradoksem: ma być widoczny, ale i z klasą, więc niekoniecznie rzucający się w oczy. Chociaż lepiej powiedzieć, że jest jak dobrze postawiona kropka w zdaniu. Niby drobiazg, ale decydujący o sensie i znaczeniu.

1920x1080_retro_zegarki

Męskie zegarki w stylu vintage i retro. Klasyczne modele, które się nie starzeją

Klasyczne proporcje, skórzane paski, prostokątne koperty i design, który od dekad pozostaje aktualny. Oto pięć zegarków dla miłośników estetyki vintage i retro. Od kultowego Casio po zegarki z segmentu haute horlogerie, wybraliśmy pięć modeli inspirowanych estetyką vintage i retro, które udowadniają, że klasyczne wzornictwo nie potrzebuje daty ważności.

ARTYKUŁ PARTNERSKI  Robert Lewandowski BOSS EYEWEAR wiosna/lato 2026

Robert Lewandowski i BOSS EYEWEAR prezentują kolekcję wiosna/lato 2026

Dobra współpraca ni kończy się po jednym sezonie. Robert Lewandowski, który został ogłoszony ambasadorem marki BOSS EYEWEAR w zeszłym roku, wciąż kontynuuje tę rolę, reprezentując BOSS na rynku polskim oraz w krajach niemieckojęzycznych – Austrii, Niemczech oraz Szwajcarii.

ARTYKUŁ PARTNERSKI 1920x1080_szczelnosc

Szczelność i czytelność, czyli najlepsze zegarki dla nurków

W biurze minuta bywa umowna – „oddzwonię za moment” może oznaczać telefon za godzinę. Pod wodą nie ma marginesu na błąd. I dlatego właśnie diver nie jest zegarkiem tylko „do stylówki”. To potężne narzędzie, które chroni przed ryzykiem.

ARTYKUŁ PARTNERSKI 1920x1080_mistrz_spektaklu

Jacob & Co., czyli mistrz mechanicznego spektaklu

Zaczynał w nowojorskim Diamond District, gdzie jako młody imigrant z Uzbekistanu szybko przydomek „Jacob the Jeweler”. Potem wszedł w świat zegarków i złamał wszystkie obowiązujące zasady konserwatywnego zegarmistrzostwa, rzucając wyzwanie szwajcarskiemu establishmentowi. To on stworzył legendarny zegarek Five Time Zone, czyniąc z niego najbardziej pożądany statement piece popkultury. Dziś jego marka nie produkuje już tylko zegarków. Tworzy mechaniczne arcydzieła, które przesuwają granice tego, co możliwe. Jacob Arabo udowadnia, że biżuteryjny przepych nie wyklucza hiperzaawansowanej inżynierii.