PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

Trendy i zjawiska

To najbardziej stylowy serial od lat. O modowym fenomenie „Love Story”

Niewiele seriali potrafi dziś realnie wpłynąć na to, jak ubierają się faceci. Produkcja Ryan Murphy zrobiła to niemal natychmiast. W ciągu kilku tygodni od premiery „Love Story” wykreowało nowe pokolenie wannabe John F. Kennedy Jr.

Udostępnij

Nostalgia skrojona na miarę: efekt serialu „Love Story”

Kadr z serial „Love Story: John F. Kennedy Jr. & Carolyn Bessette” Autor zdjęcia: materiały prasowe, FX

Jakub_Wojtaszczyk_GQ_RAMKA
02.04.2026

W dobie zalewu filmowo-serialowego na wszystkich możliwych portalach streamingowych wybicie się jednego tytułu może zakrawać nie tylko na sukces, ale wręcz na cud. Wszak każdy i każda z nas ogląda wiele różnych rzeczy, a do tego niekoniecznie tego samego dnia i o tej samej godzinie, jak bywało kiedyś (kto to jeszcze pamięta?). Ba! Często w tym contentowym dobrobycie (choć raczej – przesycie) łatwo się zagubić i pominąć jakiś tytuł. 

Dlatego obsesja, która zawładnęła widownią wyprodukowanemu przez Ryana Murphy’ego serialu FX „Love Story”, jest warta odnotowania. Tytuł stał się najchętniej oglądanym serialem limitowanym w historii Hulu i Disney+. Dwadzieścia siedem lat po tragicznej śmierci Johna F. Kennedy’ego Jr. i jego żony, Carolyn Bessette-Kennedy, otrzymaliśmy dziewięcioodcinkowy sezon o ich burzliwej relacji.


Let’s talk about fashion, baby

Nostalgia skrojona na miarę: efekt serialu „Love Story”

Kadr z serial „Love Story: John F. Kennedy Jr. & Carolyn Bessette” Autor zdjęcia: materiały prasowe, FX

Pytania, czy „Love Story” jest moralnie właściwy i czy to w ogóle dobry serial, nie są tu na miejscu. W tym tekście skupmy się na modzie. Jej znawcy zauważają, że Carolyn Bessette (podobno to ona, kiedy pracowała dla Calvina Kleina, „odkryła” Kate Moss) od lat funkcjonuje jako niepodważalny punkt odniesienia w świecie high fashion. Na przykład według amerykańskiego „Vogue’a” suknia ślubna Carolyn to ponadczasowa kreacja „cool girl” dla panny młodej. Bessette (gra ją Sarah Pidgeon) w serialu olśniewa stylówkami. Z kolei niespodziewanie produkcja rozbudziła największe emocje wśród młodych fanów męskiego stylu. Wszystko za sprawą JFK Jr. granego przez totalnego newcomera, Paula Anthony’ego Kelly’ego. Postać może i została przypudrowana fikcją, ale dzięki temu trudno oderwać wzrok od ekranu. Tak, aktor jest klasycznie przystojny i gra całkiem dobrze. Jednak to za sprawą kostiumografa Rudy’ego Mance’a i jego współpracowniczki Natalie Turturro Mettouchi główny bohater nie tyle się ubiera, ile opowiada strojem historię. Pierwsze skojarzenie po seansie sezonu? Góral, na którym romantyk John w eklektycznych ciuchach przemierza Manhattan lat 90. Uwierzcie mi, jego spodnie od garniaka lub dżinsów nie wypycha komórka. Jesteśmy zanurzeni w przedcyfrowej erze budek telefonicznych i listów. W oku kręci się łza nostalgii.


Genzety robią cosplay Kennedy’ego

Nostalgia skrojona na miarę: efekt serialu „Love Story”

Kadr z serial „Love Story: John F. Kennedy Jr. & Carolyn Bessette” Autor zdjęcia: materiały prasowe, FX

Jak donosiło amerykańskie GQ, „Love Story” skondensowało „wszystkie współczesne obsesje mody męskiej – styl preppy, estetykę »old money« i fascynację latami 90. – w jednej, intensywnej formie”. W kilka tygodni po premierze internet oszalał, a wraz z nim ulice dolnego Manhattanu, po których kiedyś przechadzali się John F. Kennedy Jr. i Carolyn Bessette-Kennedy. Nagle okazało się, że pokolenie Z robi cosplay JFK: wskakuje w koszule z kołnierzykiem, krawaty i chinosy khaki, dorzuca garnitury zestawione z czapką z daszkiem noszoną tyłem, flirtuje z krawiectwem à la Armani, wyciąga z szafy kamizelki oraz kapelusze Kangol (sic! Myślałem, że one nigdy nie wrócą do łask!), jakby faktycznie grzebali w szafach głównego bohatera. Wszystko wskazuje na to, że prawdziwe lato „hot Johna” (ach, te sceny na łódce w samych spodenkach kąpielowych!) dopiero się zaczyna.


Kwintesencja lat 90.

Nam estetyka „Love Story” przypomina katalogi modowe oraz przywożone z Zachodu kolorowe magazyny, które zalegały w domach wielu Polek i Polaków po zmianie ustrojowej po 1989 roku. Albo te wszystkie filmy o bajecznie bogatych Amerykanach i Amerykankach, które Grażyna Torbicka prezentowała w „Kocham kino”. Ubrania są idealnie wyprasowane, jakby ściągnięte z manekina. Koszule śnieżnobiałe jak z reklamy proszku do prania, a czarne – ciemne jak noc, nie szare jak polska jesień. A włosy? Puszyste jakby umyte Elseve od L’Oréal. Paris. Meble są ciężkie i kwiecisto tapicerowane. W biurach króluje biało-czarny chic i trochę metalu. Samochody są smukłe, często cabrio (wiadomo!), a od czasu do czasu jeszcze przejedzie błyszcząca limuzyna Jaguara. Sam obraz zaledwie leciutko rozmazany, by bardziej przypominać klimatem kasety VHS.

W dziewięciu odcinkach Murphy zamknął „Ally McBeal”, „Seks w wielkim mieście” i księżną Dianę. „Love Story” to też świat bez klasy (wszyscy są bogaci lub tacy się stają, ewentualnie przebywają w czyśćcu klasy średniej), rasy (osoby niebiałe można policzyć na palcach jednej ręki), nieheteronormatywności (Calvin Kline siedzi głęboko w szafie), pandemii, bliskich wojen, sztucznej inteligencji i social mediów. Nic dziwnego, że większość się w tych ramach odnajduje, bo dają pozór spokoju i bezpieczeństwa (też w politycznym sensie – wieże WTC pną się w kadrze serialu). Produkcja Murphy’ego operuje nostalgią (tak jak wcześniej robił to kultowy „Mad Men”, który jako ostatni serial tak bardzo wpłynął na modę męską, tyle tylko, że szał był na lata 60.). Można powiedzieć: „Kiedyś to było lepiej”.


Co ma takiego JFK, czego nie mam ja?

Moda jest istotną częścią tego obrazu, przecież nic tak nie dookreśla historii człowieka jak to, co nosi. Zresztą JFK jest idealnym bohaterem wyjętym z lat 90. Biały, uprzywilejowany i przystojny, a do tego rozdarty między dwoma światami: politycznej elity (ekhm… toksycznej), wychowanej w luksusie najdroższych dzielnic Nowego Jorku, i jednocześnie kogoś, kto tęsknił za energią i luzem downtownu. Widać to w zestawieniach stylówek – od sportowych szortów po nonszalancko narzucone garniaki z metką Armaniego. 

Bob Morris, wieloletni dziennikarz prasowy, relacjonował nowojorską scenę towarzyską lat 90. Jego słowa cytuje amerykańskie GQ: „Tak, [JFK Jr] był przystojny i w świetnej formie, ale myślę, że większe znaczenie miało to, co z sobą niósł – nie tylko dziedzictwo i pewną arystokratyczność, lecz także otwartą gotowość do podejmowania ryzyka”. 

Ryzyka też w modowych zestawieniach. Dla Morrisa najnudniejsze, co można nosić, to zwykła koszulę, spodnie khaki czy szerokie garnitury. Trzeba mieć jeszcze to coś. Tymczasem John podobno nosił łańcuch od roweru jako pasek. I miał w sobie właśnie to coś. Był cool! 

Może też zachwyt nad stylówkami syna 35. prezydenta Stanów Zjednoczonych bierze się z tego, że zazwyczaj faceci ubierają się słabo (łamane na „źle”)? Mają problem z kreatywnością? Albo po prostu są z modą na bakier (przecież jest dla bab i gejów!)? Tymczasem JFK pokazuje, jak można łączyć z sobą różne porządki, i to z taką łatwością. 

Krytyczka mody Rachel Tashjian dla amerykańskiego GQ mówiła o serialu: „Mamy więc tę nostalgię za latami 90., ideę podrasowanego gorp, gdzie faceci noszą kurtkę od Patagonia do spodni od Evan Kinori, a do tego dochodzi jeszcze powrót stylu preppy”. JFK był modowym kozakiem bez traktowania mody jako świętości. Według Tashjian mężczyzna ubiorem oddawał ducha ówczesnego Nowego Jorku – do przemierzania na piechotę, otwartego, rozgrzanego. Wiecie, jak Sarah Jessica Parker dumnie krocząca w czołówce „Seksu…” albo Keanu Reeves w „Adwokacie diabła” w rozpiętej koszuli relaksujący się w pubie pobliskim kancelarii, w której pracuje. Sukces jest ich. Sukces im się należy. 

Jednak, jak dodaje Tashjian, to nie było najważniejsze. A co? – zapytacie. Ja bym powiedział, że JFK Jr. był niebotycznie bogatym kolesiem może i z modowym wyczuciem, ale i ze stylistami na podorędziu. Rachel Tashjian myśli jednak inaczej. Powiedziała: „Kluczem do stylu Johna była jego matka (Jacqueline Kennedy Onasis – przyp. red.), jedna z najlepiej ubranych kobiet na świecie”. Krótko mówiąc: wszystko sprowadza się do tego, kto cię ubierał, zanim zacząłeś ubierać się sam. Czyżby zatem styl nie był demokratyczny, tylko dziedziczony?

Jakub_Wojtaszczyk_GQ_RAMKA

Zanim trafił do GQ Poland, ponad dekadę działał jako freelancer. Współpracował z m.in. „Vogue Polska”, OKO.press, Mint Magazine, Spider’s Web i „Tygodnikiem Powszechnym”. Jest autorem „Cudownego przegięcia. Reportażu o polskim dragu” (Wydawnictwo Znak). Praca nad książką silniej skierowała jego uwagę na tematy społeczne i te dotyczące osób LGBT+.

Specjalizuje się też w pisaniu o filmach i serialach. Jeśli mógłby, nie wychodziłby z kina. Uwielbia długie rozmowy z twórcami i twórczyniami stojącymi po obu stronach kamery. Prowadzi wywiady z psychologami o męskości w każdym wydaniu. Nie unika też tematów okołoliterackich.

Gdy nie ogląda filmów, przesiaduje na siłowni lub jeździ na wyprawy rowerowe, najchętniej po drożdżówki. W weekendy wcina naleśniki i snuje się po galeriach sztuki.

Czytaj więcej

1920x1080_skarpety

Nosić czy nie nosić? Letni spór o skarpetki

Jeszcze kilka lat temu odpowiedź wydawała się oczywista: lato oznacza kostkę na wierzchu. Dziś moda przestała być tak jednoznaczna. Jedni nadal nie wyobrażają sobie mokasynów ze skarpetkami, inni świadomie eksponują skarpetki – tenisowe, w kolorowe prążki czy w nieoczekiwanych kolorach. Paradoksalnie największym trendem tego sezonu nie jest ani noszenie skarpet, ani ich brak – tylko świadomy wybór.

ARTYKUŁ PARTNERSKI Zalando_ClubKitCulture_ImageCred.AntonioThiery_5

Footballcore okiem Zalando. Latem 2026 koszulka piłkarska wyszła poza stadiony

Nie trzeba znać składu Realu Madryt, pamiętać, kto zdobył Złotą Piłkę ani zarywać nocy na finał Ligi Mistrzów, żeby nosić piłkarską koszulkę. Latem 2026 trafiła ona do szaf osób, które z futbolem nie mają wiele wspólnego. Zalando przygląda się temu, jak jeden z najbardziej charakterystycznych elementów stadionowej garderoby na dobre zadomowił się na ulicach europejskich miast.

Marki, które wygrały mundial, choć nie grały na boisku

Marki, które wygrały mundial, choć nie grały na boisku

Obecność w rozmowie o mundialu nie musi już wynikać z logotypu na stadionie. Równie skutecznie można ją zbudować poprzez kulturę, modę i media społecznościowe.

1920x1080_bad_bunny

Unisex to przyszłość? Nawet Bad Bunny wie, że płeć w modzie jest umowna

Uniwersalna lub neutralna płciowo moda to żadna rewolucyjna pieśń przyszłości. Nie trzeba tworzyć specjalnej niebinarnej kolekcji, by ubrania przestały należeć do konkretnej kategorii. Cicha praktyka codzienności pokazuje, że mężczyźni od lat kupują w damskich działach, kobiety wybierają fasony z metką „for men” i – uwaga – nikt przy kasie tego nie sprawdza.

Erling Haaland: pięć luksusowych marek, których ambasadorem mógłby zostać norweski król futbolu

Erling Haaland: pięć luksusowych marek, których ambasadorem mógłby zostać norweski król futbolu

Erling Haaland od dawna udowadnia, że moda jest dla niego czymś więcej niż dodatkiem do kariery piłkarskiej. Po debiucie na pokazie Dolce & Gabbana Alta Sartoria zastanawiam się, które luksusowe domy mody najlepiej pasowałyby do jego odważnego stylu. Oto pięć marek, z którymi norweski napastnik mógłby stworzyć wyjątkowy modowy duet.

Bad Bunny

Ekskluzywnie: Stylistka trasy Bad Bunny’ego o modowych kulisach koncertów

Zastanawialiście się, jak wygląda stylizowanie artystów podczas światowej trasy Bad Bunny’ego? Mamy odpowiedzi na najbardziej nurtujące pytania.

Bad Bunny The Odderside

Bad Bunny i The Odder Side – jak doszło do współpracy? Rozmawiamy z właścicielkami

Cała Polska żyje wtorkowym koncertem Bad Bunny’ego. Portorykański artysta dał wybitne show na PGE Narodowym – nie brakowało rodzimych akcentów.

Bad Bunny założył szorty polskiej marki na koncert w Warszawie

Bad Bunny założył szorty polskiej marki. Błyskawiczny sold out w sklepie!

Jak się okazuje, Bad Bunny wyprzedaje nie tylko stadiony, lecz także szorty polskiej marki, w których wystąpił na koncercie w Warszawie.