PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

Trendy i zjawiska

Czy dziś płacimy już tylko za metkę?

Luksusu nie da się zrobić z byle czego. Choć część branży próbuje. Pytanie: „Czy płacimy dziś za metkę?”, powróciło znów za sprawą wiralu, którego bohaterem został niepozorny polar od Miu Miu. Ściągacz rozpruty po miesiącu? Sprawa prawdopodobnie nie nabrałaby aż takiego rozgłosu, gdyby nie cena. Co tak naprawdę dostajemy dziś do ręki, sięgając po brandy największych graczy?

Udostępnij

Czy dziś płacimy już tylko za metkę?

Autor zdjęcia: materiały prasowe, kolaż GQ Poland

Bez nazwy
07.12.2025

Czy metka oznacza jakość? Pytanie to na nowo rozgrzało w ostatnim czasie sieć za sprawą polaru od Miu Miu. Mowa o popularnym modelu w stylu tzw. fleece jacket, jednym z najgorętszych trendów sezonu zimowego 2025/2026. Jak alarmowała na Instagramie Tiffany Kim, po zaledwie miesiącu użytkowania przy jednym z rękawów (dodajmy: wykonanej w 100 proc. z poliestru) kurtki oderwał się gumowy ściągacz. Sprawa prawdopodobnie nie nabrałaby aż takiego rozgłosu, gdyby nie cena: 2,5 tys. dolarów.

W komentarzach pod nagraniem rozwinęła się gorąca dyskusja, której sens daje się sprowadzić do pytania: za co tak naprawdę dziś płacimy, wydając krocie na tzw. produkty luksusowe? 

Nie jest tajemnicą, że część branży świadomie zboczyła z dawnego kursu i zrezygnowała z jakości – która jeszcze nie tak dawno stanowiła rdzeń mody luksusowej. Punkt zwrotny nastąpił na początku lat 20., a narastający kryzys dodatkowo pogłębiła pandemia. Podejmowane wówczas na nowo próby zdefiniowania tego, czym w tak gwałtownie zmieniającej się rzeczywistości jest dziś luksus, w wielu przypadkach niestety odbiły się rykoszetem na jakości samych produktów.

Co dość osobliwe, część brandów najwidoczniej nie dostrzegła (i dalej nie dostrzega) w tym szkody dla klienta. Metka wszak pozostała ta sama, więc w czym problem?

W punkcie tym powraca fundamentalne dla całej branży pytanie o to, co tak naprawdę czyni dziś produkt luksusowym: brand czy jego jakość?
 

Luksusu nie robi się z byle czego

– W centrum tego typu pytań zawsze leży kwestia jakości tkanin. Wcale nie muszą być to produkty pochodzące wyłącznie z luksusowych domów mody. Mowa o ogóle produktów z luksusowych tkanin, takich jak kaszmir, jedwab egipski czy wełna merino. One nie potrzebują metki. Jeśli zamiast nich widzimy, że ubranie w większości albo w pełni jest stworzone z syntetycznych włókien – czy to z poliestru, elastanu, czy akrylu – nie oszukujmy się. To były, są i zawsze będą syntetyczne pochodne ropy naftowej. Luksusu z tego się nie da zrobić – zwraca uwagę Urszula Wiszowata-Pilic, ekspert rynku mody, eksanalityczka Chanel, country manager Zalando i Miinto.

Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, informacja o domieszce to w czasie zakupów wcale nie musi być dla nas red flag.

Podobnie jak złoto naturalna tkanina bez domieszek również będzie bardziej podatna na zniszczenia.

– Nie należy dziś stygmatyzować produktów, które mają niewielkie domieszki syntetycznych włókien. Jeśli coś, np. sweter, jest w 90 proc. wykonane z wełny, a w 10 proc. z akrylu – paradoksalnie tak niewielka domieszka może pomóc w przetrwaniu naturalnego włókna. I taki sweter posłuży nam przez dłuższy czas. 10–15 proc. domieszki nie powinno nas jeszcze niepokoić. Jeśli jednak większość składu stanowi włókno syntetyczne, nie miejmy złudzeń co do jakości – choćby była obrandowana metką, która dotąd budziła nasze zaufanie – wyjaśnia ekspertka.

Czego jeszcze powinien być świadomy współczesny klient? Rzeczy – wydawać by się mogło prostej – należy pamiętać, że nic nie jest za darmo. Luksus też nie.

– Patrzmy na to, jak produkty są wykonane. Jak są uszyte. Sprawdzajmy, czy na przeszyciach nie wystają nitki. Żeby być świadomym, nie trzeba kierować się dziś metką. Bo przecież nie o to chodziło w luksusie kiedyś i nie o to powinno chodzić w luksusie dzisiaj – podkreśla Wiszowata-Pilic. – Nie kierujmy się wyłącznie aspektami wizerunkowymi i marketingowymi znanych marek, które próbują nam sprzedać jakąś historię, nie zawsze oferując jakość. Szukajmy produktów, które przetrwają. Bez względu na to, czy z metką, czy bez – dodaje.
 

Gucci? „Sytuacja jest fatalna”

Czy branża mody luksusowej przeżywa dziś kryzys? I tak, i nie. Jak wyjaśnia ekspertka rynku, jeśli wziąć ogół branży, widać jednak wzrosty. – Wskaźnik CAGR, czyli skumulowanej rocznej stopy wzrostu, jest dziś wyższy niż w przypadku mody masowej. Średnia roczna stopa zwrotu branży mody i dóbr luksusowych wynosi około 5,8 proc., podczas gdy w przypadku mody masowej ten wzrost wynosi 4,2 proc. Patrząc na ogół, luksus nadal rośnie. Ale nie dla wszystkich – podkreśla.

Wskaźniki rosną w przypadku tych firm, które trzymają się swojego DNA, jak Chanel czy Hermès. To m.in. dzięki takim brandom średnia jest aż tak wysoka.

– Sukces zapewniła tu przede wszystkim konsekwencja: domy takie jak Chanel od lat trzymają się twardo ustalonych zasad. A w świecie takich wartości nie ma miejsca na flirt z masówką – ocenia Wiszowata-Pilic. – Oprócz tego są koncerny i brandy, jak np. Gucci, których sytuacja jest fatalna. Mówiąc „fatalna” mam na myśli realne spadki, i to rzędu 25–40 proc. – dla kogoś, kto pracuje w handlu czy w finansach, takie liczby są nie do odrobienia. Wręcz załamujące – podkreśla. – W trudnej sytuacji jest dziś też Louis Vuitton z koncernu LVMH, który ma za sobą kilka gorszych kwartałów. Widać jak na dłoni, że koncerny, które się zdemokratyzowały, płacą dziś już za to wysoką cenę. Ich sprzedaż na moment istotnie wzrosła, peak tego trendu obserwowaliśmy po pandemii. Sprzedawano wówczas bardzo dużo, ale kosztem jakości – zauważa ekspertka.
 

Quiet luxury nie krzyczy. Bo nie musi

Podsumowując: jeśli spojrzeć na cały obszar mody luksusowej, można dziś już mówić o rynku dwóch prędkości, a ściślej: dwóch jakości.

– W środowisku te dwa kierunki są dziś łatwe do odróżnienia. Widać to już po samym sposobie komunikacji firm. Mowa nie o komunikacji kadry zarządzającej, ale o komunikatach w formie kolekcji, jakie tworzą – zauważa eksanalityczka Chanel.

Tak zwany cichy luksus się obronił. Quiet luxury nie musi krzyczeć metką. Firmy, które się na ten krzyk zdecydowały, zatraciły coś, co dawniej stanowiło rdzeń całej tej branży. I dziś wszyscy już wiedzą, że w ich produktach nie ma jakości. Pozostał luksus wizerunkowy, za którym niestety nic więcej nie stoi.

– Quiet luxury nie krzyczy, bo nie musi. Możemy się domyślać, czyje to jest ubranie. Podejrzewam, że osoby, które pracują z takimi produktami na co dzień, potrafią bez trudu rozpoznać np. Brunello Cucinelli. Większość konsumentów tego jednak nie odróżni. I o to w tym luksusie chodzi. O to zawsze chodziło – podkreśla ekspertka.

Co ciekawe, w tej zmieniającej się rzeczywistości świetnie radzi sobie tzw. drugi obieg. Moda z drugiej ręki bije w ostatnich latach kolejne rekordy, co widać już na liczbach: w 2025 roku sprzedaż odzieży i produktów używanych to już 10 proc. udziału w rynku. I nic nie wskazuje na to, by ta karuzela miała się zatrzymać.

– To rośnie w zawrotnym tempie. Mowa tu o dwu-, a nawet trzycyfrowych wzrostach, sięgających nieraz kilkuset procent rok do roku. Problem polega na tym, że – mówiąc kolokwialnie – przez ostatnie lata tak zalaliśmy rynek syntetycznymi włóknami i produktami, że zaraz może zacząć brakować produktów o dobrym składzie z drugiej ręki. Bo skąd je brać, skoro nawet branża luksusowa odwraca się dziś od jakości? – pyta analityczka.
 

Jeśli już z metką, to co?

Dobra wiadomość jest taka, że pozostaje wciąż stosunkowo duża baza produktów, które można kupić bez obaw o to, że przepłacimy za sam brand – a jakość pozostawi wiele do życzenia.

– Galanteria skórzana zawsze będzie bezpiecznym wyborem prezentowym, choćby ciekawy skórzany pasek. Skóra to skóra – podkreśla eksanalityczka Chanel. Nie ukrywa, że jest przeciwniczką produktów z tzw. ekoskór. – Bo przepraszam, co to właściwie jest? Czym jest ekoskóra? Ani tam eko, ani skóry. Szanuję i środowisko, i zwierzęta, ale umówmy się: prawdziwa skóra bydlęca jest o wiele trwalsza i bezpieczna, jeśli chodzi o użytkowanie – zwraca uwagę.

– Osobną kwestią, o której za mało się wciąż mówi, jest właściwe dbanie o produkty luksusowe. A pielęgnacja tych włókien nie jest łatwa. Klasyczne mycie czy pranie nie zawsze okazuje się w ich przypadku bezpieczne. Uważajmy na to, co i jak pierzemy, bo bardzo łatwo na własne życzenie zniszczyć coś, co jest naturalne, a przez to wyjątkowe – zauważa. – Po kupieniu dóbr luksusowych powinno nam zależeć, by były z nami jak najdłużej – dodaje.

Więcej w tym temacie:

Bez nazwy

Krytyczka literacka, redaktorka, dziennikarka i eseistka. Specjalizuje się w prozie współczesnej i teorii kultury, zajmuje też fotografią, filozofią, sztuką i kinem. Od dekady w mediach. Przeprowadzała wywiady m.in. z Georgim Gospodinowem, Serhijem Żadanem, Jasmilą Žbanić, Hanną Krall, Cate Blanchett, Leszkiem Możdżerem i Jakubem Józefem Orlińskim. Jeśli akurat nie czyta, chodzi po lesie z psem (albo trawi przeczytane na rowerze). Propagatorka czarnej kawy i życia na pierwszym biegu.

Tagi

Czytaj więcej

1920x1080_skarpety

Nosić czy nie nosić? Letni spór o skarpetki

Jeszcze kilka lat temu odpowiedź wydawała się oczywista: lato oznacza kostkę na wierzchu. Dziś moda przestała być tak jednoznaczna. Jedni nadal nie wyobrażają sobie mokasynów ze skarpetkami, inni świadomie eksponują skarpetki – tenisowe, w kolorowe prążki czy w nieoczekiwanych kolorach. Paradoksalnie największym trendem tego sezonu nie jest ani noszenie skarpet, ani ich brak – tylko świadomy wybór.

ARTYKUŁ PARTNERSKI Zalando_ClubKitCulture_ImageCred.AntonioThiery_5

Footballcore okiem Zalando. Latem 2026 koszulka piłkarska wyszła poza stadiony

Nie trzeba znać składu Realu Madryt, pamiętać, kto zdobył Złotą Piłkę ani zarywać nocy na finał Ligi Mistrzów, żeby nosić piłkarską koszulkę. Latem 2026 trafiła ona do szaf osób, które z futbolem nie mają wiele wspólnego. Zalando przygląda się temu, jak jeden z najbardziej charakterystycznych elementów stadionowej garderoby na dobre zadomowił się na ulicach europejskich miast.

Marki, które wygrały mundial, choć nie grały na boisku

Marki, które wygrały mundial, choć nie grały na boisku

Obecność w rozmowie o mundialu nie musi już wynikać z logotypu na stadionie. Równie skutecznie można ją zbudować poprzez kulturę, modę i media społecznościowe.

1920x1080_bad_bunny

Unisex to przyszłość? Nawet Bad Bunny wie, że płeć w modzie jest umowna

Uniwersalna lub neutralna płciowo moda to żadna rewolucyjna pieśń przyszłości. Nie trzeba tworzyć specjalnej niebinarnej kolekcji, by ubrania przestały należeć do konkretnej kategorii. Cicha praktyka codzienności pokazuje, że mężczyźni od lat kupują w damskich działach, kobiety wybierają fasony z metką „for men” i – uwaga – nikt przy kasie tego nie sprawdza.

Erling Haaland: pięć luksusowych marek, których ambasadorem mógłby zostać norweski król futbolu

Erling Haaland: pięć luksusowych marek, których ambasadorem mógłby zostać norweski król futbolu

Erling Haaland od dawna udowadnia, że moda jest dla niego czymś więcej niż dodatkiem do kariery piłkarskiej. Po debiucie na pokazie Dolce & Gabbana Alta Sartoria zastanawiam się, które luksusowe domy mody najlepiej pasowałyby do jego odważnego stylu. Oto pięć marek, z którymi norweski napastnik mógłby stworzyć wyjątkowy modowy duet.

Bad Bunny

Ekskluzywnie: Stylistka trasy Bad Bunny’ego o modowych kulisach koncertów

Zastanawialiście się, jak wygląda stylizowanie artystów podczas światowej trasy Bad Bunny’ego? Mamy odpowiedzi na najbardziej nurtujące pytania.

Bad Bunny The Odderside

Bad Bunny i The Odder Side – jak doszło do współpracy? Rozmawiamy z właścicielkami

Cała Polska żyje wtorkowym koncertem Bad Bunny’ego. Portorykański artysta dał wybitne show na PGE Narodowym – nie brakowało rodzimych akcentów.

Bad Bunny założył szorty polskiej marki na koncert w Warszawie

Bad Bunny założył szorty polskiej marki. Błyskawiczny sold out w sklepie!

Jak się okazuje, Bad Bunny wyprzedaje nie tylko stadiony, lecz także szorty polskiej marki, w których wystąpił na koncercie w Warszawie.