PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

Trendy i zjawiska

Cummerbund wraca do gry. Pas smokingowy jest najbardziej sexy dodatkiem w męskiej modzie

Przez lata pas smokingowy funkcjonował trochę jak porcelana wyciągana wyłącznie na święta. Elegancki, klasyczny, ale kompletnie odklejony od codzienności.

Udostępnij

pas smokingowy cummerbund

Pedro Pascal w pasie smokingowym na oscarowej gali Autor zdjęcia: Getty Images

Edward Kanarecki
25.05.2026

Kojarzył się z bezkompromisowym black-tie, operową sztywnościami, galami rozdania nagród i ojcami tłumaczącymi synom, jak poprawnie wiązać muszkę przed studniówką. Tymczasem moda zrobiła z nim dokładnie to samo, co umie robić najlepiej - wyrwała go z formalnego kontekstu i wrzuciła do współczesnej garderoby.

Efekt? Dziś cummerbund wygląda równie dobrze założony do smokingu, jak i nonszalancko przewiązany na białej koszuli. A czasami nawet na zwykłym tank topie. Przy okazji jest jednym z niewielu męskich dodatków, który naprawdę potrafi zmienić sposób, w jaki układa się całe ciało. W czasach, gdy moda męska coraz chętniej flirtuje z zmysłowością, trudno o lepszy moment na jego wielki comeback.

Dodatek zaskakująco praktyczny

Historia cummerbunda jest znacznie ciekawsza niż mogłoby się wydawać. Samo słowo pochodzi od perskiego „kamarband”, oznaczającego przepaskę noszoną wokół talii. Europejczycy zetknęli się z nim w Indiach w XVII wieku, gdzie lokalni mieszkańcy oraz brytyjscy wojskowi nosili materiał przewiązany wokół pasa jako ochronę przed nagłymi spadkami temperatury wieczorem.

Brzmi mało glamour? W rzeczywistości stoi za tym niemal medyczna logika. XIX-wieczne kroniki tłumaczyły, że okolice brzucha wyjątkowo mocno reagują na zmiany temperatury, ponieważ właśnie tam krąży ogromna ilość krwi odpowiedzialnej za regulację ciepła organizmu. Warstwa materiału wokół talii miała więc pomagać utrzymać ciepło po zachodzie słońca.

Potem było już klasycznie: brytyjscy oficerowie zaczęli nosić jedwabne czerwone wersje dopasowane do mundurów, cywile wybierali czarne, a pod koniec XIX wieku pas smokingowy błyskawicznie przeniknął do wieczorowej garderoby. I nie bez powodu.

Bo cummerbund robi coś, czego nie potrafi prawie żaden inny męski dodatek - porządkuje sylwetkę. Wygładza miejsce pomiędzy koszulą a spodniami, optycznie wydłuża proporcje, wysmukla talię i sprawia, że nawet klasyczny smoking wygląda bardziej szlachetnie. Trochę jak męski odpowiednik gorsetu.

Hollywood pokochało cummerbund na nowo

Najciekawsze jest jednak to, że współczesny cummerbund nie próbuje wyglądać przesadnie elegancko. Wręcz przeciwnie - jego siła tkwi w niepozornym luzie. Jeremy Allen White świetnie pokazał to w stylizacji od Louis Vuitton. Aktor założył czarny pas smokingowy do prostej białej koszuli, całkowicie rozbijając skojarzenie z klasycznym tuxedo. Nagle dodatek, który jeszcze chwilę temu wydawał się reliktem dawnych gal, zaczął wyglądać niemal casualowo.

Matt Bomer z kolei poszedł w pełny szyk na miarę starego Hollywood. Kardynalny fiolet garnituru zestawiony z szerokim smokingowym pasem stworzył jedną, niezwykle elegancką linię. Połyskujący cummerbund nie był tutaj dodatkiem - stał się osią całej stylizacji.

Jake Gyllenhaal zrobił coś jeszcze ciekawszego: przypomniał wszystkim, że róż od dawna nie jest zarezerwowany wyłącznie dla damskiej garderoby. Pudrowo-różowy pas smokingowy wyglądał świeżo, nowocześnie i miał w sobie dokładnie ten rodzaj pewności siebie, którego współczesna męska moda potrzebuje najbardziej.

Z kolei Morgan Spector podczas ostatniej Met Gali pojawił się w looku Tom Ford projektu Haidera Ackermanna, który praktycznie zredefiniował black-tie. Zamiast klasycznego smokingu - tunikowy top zaakcentowany szerokim pasem smokingowym. Elegancja, ale przepuszczona przez filtr współczesnej zmysłowości.

No i oczywiście Cillian Murphy. Laureat Oscara za „Oppenheimera” i bohater kwietniowej okładki GQ przypomniał, jak dobrze działa klasyka. Czarny garnitur, biała koszula, muszka i pas smokingowy - bez zbędnych eksperymentów, ale z perfekcyjną proporcją.

To właśnie jest dziś najciekawsze w cummerbundzie: może być lekko dramatyczny albo radykalnie minimalistyczny. Może wyglądać jak fragment archiwalnego smokingu albo element nowoczesnej, nieoczywistej stylizacji.

Cillian Murphy smoking tuxedo

Cillian Murphy Autor zdjęcia: Getty Images

Smokingowy pas na wybiegach

To, że smokingowy pas zawita do twojej szafy prędzej czy później jest już pewne - to dodatek, który szturmuje paryskie i mediolańskie wybiegi. Dolce & Gabbana na sezon jesień–zima 2026 zamknęli pokaz sylwetką z szerokim pasem smokingowym prezentowaną przez Jarroda Scotta. Było klasycznie, ale z odpowiednio filmowym rozmachem.

Anthony Vaccarello w Saint Laurent robi coś jeszcze lepszego - sprawia, że noszenie cummerbunda wydaje się równie naturalne jak założenie T-shirtu. W jego interpretacji pas smokingowy nie jest dodatkiem „na specjalną okazję”. To po prostu element stylizacji.

W Bode pojawiają się wersje uszyte ze zdobnych tkanin vintage, przypominające bardziej małe tekstylne dzieła sztuki niż klasyczne dodatki formalne. Dries Van Noten idzie dziś w zabawę kontrastem: różowy cummerbund zestawia z niebieskim swetrem w serek i szarymi spodniami dresowymi. I właśnie wtedy widać najlepiej, jak bardzo ten dodatek oderwał się od sztywnego dress code’u.

Jednym z pierwszych projektantów, którzy naprawdę odświeżyli ideę pasa smokingowego, był Helmut Lang. Już w latach 90. pokazał jego niemal użytkową wersję - minimalistyczną, z boczną kieszonką, noszoną do białej koszuli i czarnych spodni. Bardziej industrialną niż arystokratyczną.

I jest jeszcze Haider Ackermann - prawdopodobnie największy współczesny ambasador pasa smokingowego. Jeszcze za czasów własnej marki zestawiał jedwabne cummerbundy w groszki i paski ze spodniami cargo, skórzanymi setami albo zwykłym białym podkoszulkiem.

Dziś, projektując dla Tom Ford, rozwija ten sam pomysł: black-tie ma być seksowny, trochę dekadencki i zdecydowanie mniej przewidywalny. To właśnie Ackermann najmocniej przyczynił się do tego, że cummerbund wrócił do rozmowy o współczesnej męskiej modzie.

Za co kochamy cummerbund?

Bo robi z sylwetką dokładnie to, co dobra marynarka z ramionami - optycznie poszerza klatkę piersiową, wysmukla talię i wydłuża nogi. Nawet prosty look nagle wygląda bardziej dopracowanie. Nie wspominając już o nutce nonszalanckiego seksapilu, która idzie w parze z tym wyjątkowym akcesorium.

Cummerbund najlepiej prezentuje się dziś wtedy, gdy nie wygląda zbyt „grzecznie”, lecz ma w sobie odrobinę zadziorności. Czarny jedwabny pas noszony do rozpiętej koszuli. Haftowana wersja zestawiona z golfem. Kolorowy model połączony z oversize’owym garniturem. Albo założony pod lekką, białą marynarkę - tak jak robi to Endrit Nurcaj, wybierając model w odcieniu orzeźwiającej fuksji:

Szeroki pas dodaje sylwetce pewności siebie bez efektu przesadnego wystrojenia. I chyba właśnie dlatego coraz częściej pojawia się także w modzie weselnej. Tak, cummerbund robi ogromną różnicę i potrafi przeistoczyć nawet najprostszy czarny garnitur w wykwintny, stylowy statement.

Edward Kanarecki

Krytyk mody i konsultant kreatywny działający w branży high fashion. Z wykształcenia historyk sztuki, obecnie doktorant w tej dziedzinie. Od 2012 roku prowadzi dziennik modowy @designandculturebyed oraz jest autorem newslettera „Ed’s Dispatch”. Oprócz pisania o modzie wypowiada się na jej temat również przez swoje ulubione artystyczne medium – kolaż. Fascynuje go obserwowanie mody w szerokim kontekście kultury i polityki.

Czytaj więcej

1920x1080_skarpety

Nosić czy nie nosić? Letni spór o skarpetki

Jeszcze kilka lat temu odpowiedź wydawała się oczywista: lato oznacza kostkę na wierzchu. Dziś moda przestała być tak jednoznaczna. Jedni nadal nie wyobrażają sobie mokasynów ze skarpetkami, inni świadomie eksponują skarpetki – tenisowe, w kolorowe prążki czy w nieoczekiwanych kolorach. Paradoksalnie największym trendem tego sezonu nie jest ani noszenie skarpet, ani ich brak – tylko świadomy wybór.

ARTYKUŁ PARTNERSKI Zalando_ClubKitCulture_ImageCred.AntonioThiery_5

Footballcore okiem Zalando. Latem 2026 koszulka piłkarska wyszła poza stadiony

Nie trzeba znać składu Realu Madryt, pamiętać, kto zdobył Złotą Piłkę ani zarywać nocy na finał Ligi Mistrzów, żeby nosić piłkarską koszulkę. Latem 2026 trafiła ona do szaf osób, które z futbolem nie mają wiele wspólnego. Zalando przygląda się temu, jak jeden z najbardziej charakterystycznych elementów stadionowej garderoby na dobre zadomowił się na ulicach europejskich miast.

Marki, które wygrały mundial, choć nie grały na boisku

Marki, które wygrały mundial, choć nie grały na boisku

Obecność w rozmowie o mundialu nie musi już wynikać z logotypu na stadionie. Równie skutecznie można ją zbudować poprzez kulturę, modę i media społecznościowe.

1920x1080_bad_bunny

Unisex to przyszłość? Nawet Bad Bunny wie, że płeć w modzie jest umowna

Uniwersalna lub neutralna płciowo moda to żadna rewolucyjna pieśń przyszłości. Nie trzeba tworzyć specjalnej niebinarnej kolekcji, by ubrania przestały należeć do konkretnej kategorii. Cicha praktyka codzienności pokazuje, że mężczyźni od lat kupują w damskich działach, kobiety wybierają fasony z metką „for men” i – uwaga – nikt przy kasie tego nie sprawdza.

Erling Haaland: pięć luksusowych marek, których ambasadorem mógłby zostać norweski król futbolu

Erling Haaland: pięć luksusowych marek, których ambasadorem mógłby zostać norweski król futbolu

Erling Haaland od dawna udowadnia, że moda jest dla niego czymś więcej niż dodatkiem do kariery piłkarskiej. Po debiucie na pokazie Dolce & Gabbana Alta Sartoria zastanawiam się, które luksusowe domy mody najlepiej pasowałyby do jego odważnego stylu. Oto pięć marek, z którymi norweski napastnik mógłby stworzyć wyjątkowy modowy duet.

Bad Bunny

Ekskluzywnie: Stylistka trasy Bad Bunny’ego o modowych kulisach koncertów

Zastanawialiście się, jak wygląda stylizowanie artystów podczas światowej trasy Bad Bunny’ego? Mamy odpowiedzi na najbardziej nurtujące pytania.

Bad Bunny The Odderside

Bad Bunny i The Odder Side – jak doszło do współpracy? Rozmawiamy z właścicielkami

Cała Polska żyje wtorkowym koncertem Bad Bunny’ego. Portorykański artysta dał wybitne show na PGE Narodowym – nie brakowało rodzimych akcentów.

Bad Bunny założył szorty polskiej marki na koncert w Warszawie

Bad Bunny założył szorty polskiej marki. Błyskawiczny sold out w sklepie!

Jak się okazuje, Bad Bunny wyprzedaje nie tylko stadiony, lecz także szorty polskiej marki, w których wystąpił na koncercie w Warszawie.