Czekając na „Euforię”, czyli najlepsze seriale na haju
PARTNERZY SERWISU
Filmy i seriale
Czekając na „Euforię”, czyli najlepsze seriale na haju
Wciągają bardziej niż cokolwiek innego, ale pokazują, że rzeczywistość bezwzględnie dopada nawet tych, którzy za sprawą najróżniejszych substancji próbują od niej uciec. Na szczęście seriale, które dla was wybraliśmy, o narkotykach mówią mądrze, ale bez pedagogicznego umoralniania.
Udostępnij

Zendaya w trzecim sezonie serialu „Euforia” Autor zdjęcia: HBO Max
Nowy sezon „Euforii” już za rogiem, więc zanim wpadnie pierwszy odcinek (w Polsce: 13 kwietnia) i znowu wsiąkniemy w ten błyszcząco-mroczny świat, można sobie zrobić małą rozgrzewkę. Jeśli kręcą was historie, w których bohaterowie nie mówią „nie” ani kresce, ani potencjalnemu bad tripowi, to mamy kilka propozycji.
Tym razem bez oczywistych wyborów – nie będzie tu „Breaking Bad”, „Narcos” ani opowieści o kartelach, bo to każdy już zna albo przynajmniej kojarzy. Zamiast tego podrzucamy trochę mniej oklepane tytuły, które też potrafią wciągnąć i pokazać różne odcienie używek – od imprezowego hype’u po rzeczy znacznie mniej przyjemne. Idealne na seans przed powrotem Rue i spółki.
„Kumple”
Jeśli zastanawiacie się, czemu milenialsi po trzydziestce wiodą emeryckie, spokojne życie albo wpadają w tryb zdrowego odżywiania i fitnessu, obejrzyjcie „Kumpli”. Wtedy zrozumiecie, że na napisy na ich matach do jogi powinny brzmieć „I miss drugs”. Serial, o którym mowa, to bowiem zapis z dojrzewania brytyjskich nastolatków na przełomie pierwszej i drugiej dekady obecnego wieku. Znajdziecie tu klasyczne szkolne rozterki, miłosne perypetie, młodzieńczy bunt przeciwko rodzicom, często równie niedojrzałym, co główni bohaterowie, i wszystko to, co dzieje się w głowach młodych. Twórcy serii robią to bez zbędnego cenzorskiego czy dydaktycznego filtra i – rzecz jasna – z dobrym imprezowym rozmachem oraz soundtrackiem z Foals, Yeah Yeah Yeahs, Gossip czy Bloc Party w roli głównej. Na uwagę zasługuje tu też świetna obsada. W „Kumplach” swoje kariery rozpoczynali Kaya Scodelario, Nicholas Hoult, Dev Patel czy Jack O’Connell.
„Branża”
Niektórzy twierdzą (i mają w sumie rację), że „Branża” to po prostu dalsze losy bohaterów „Kumpli”, którzy po studiach idą wreszcie do pracy. Myśleliście, że dorosłość stanie się bardziej uporządkowana? Serial, który doczekał się czterech sezonów (już szykuje się kolejny), brutalnie to weryfikuje. W „Branży” zamiast szkolnych imprez są open space’y londyńskiego banku inwestycyjnego, młodzieńczy bunt zmienia się w wyścig szczurów (oba skojarzenia są poprawne) na wyniszczenie, a myśl: „Co ja z sobą zrobię w życiu”, zastępuje: „Ile jestem w stanie z siebie wycisnąć, zanim kompletnie się rozsypię”. Serial w zjawiskowy sposób śledzi jednak nie tylko losy młodych finansistów, lecz także elit rozdających karty w biznesie, polityce i wszędzie tam, gdzie oko zwykłego Kowalskiego i Smitha nigdy nie sięgnie. Jest tu więc presja, jest dużo seksu i są (w naprawdę niszczycielskich ilościach) używki, a do tego ciągłe poczucie, że wszyscy grają w grę, której zasad nikt do końca nie zna, ale nie chce pierwszy wypaść z obiegu.
„Królowe Berlina”
Zostawmy już Wyspy i przenieśmy się do stolicy dobrego melanżu. To tu cztery przyjaciółki, które nie stronią od imprez, próbują jakoś wiązać koniec z końcem i wplątują się w konflikt z lokalnym dilerem. U progu dorosłości szybko okazuje się, że „mafijne” porachunki to wcale nie najgorszy z problemów. Dużo większym staje się codzienność: przemocowe relacje, brak perspektyw i realia późnego kapitalizmu, który nikomu, a zwłaszcza dziewczynom wychowanym na osiedlach i w imigranckich rodzinach nie daje taryfy ulgowej. „Królowe Berlina” to bardziej streetowy dramat coming-of-age niż „modowy Berlin”. Zamiast glamourowej otoczki dostajemy surowy klimat, który jednocześnie nie jest wolny od inteligentnego poczucia humoru. Tym, co trzyma serial najmocniej, jest jednak przyjaźń – nie jako fabularna dekoracja, tylko jako realna strategia przetrwania. Bohaterki nie zawsze są wobec siebie idealne, ale właśnie w tym chaosie widać, że bez siebie nawzajem dawno by się posypały. To lojalność testowana na każdym możliwym poziomie i często jedyne, co jeszcze trzyma je w pionie.
„Lekomania”
To nie jest serial o uzależnieniach nabytych pod wpływem nadmiernego imprezowania, tylko o tym, jak można je zaprojektować, sprzedać i wcisnąć całemu krajowi jako cudowny lek. „Lekomania” wraca do początku epidemii opioidowej w USA i pokazuje, jak produkcja legalnego leku przeciwbólowego przerodziła się w jeden z największych kryzysów zdrowotnych ostatnich dekad. Z jednej strony mamy lekarzy i pacjentów, którzy naprawdę wierzą, że dostali skuteczne rozwiązanie na ból. Z drugiej – korporację farmaceutyczną i system, który bardziej przypomina dobrze naoliwioną maszynę sprzedażową niż ochronę zdrowia. Serial prowadzi widza przez różne perspektywy: małych społeczności, prokuratorów i ludzi, którzy próbują to wszystko zatrzymać, gdy jest już za późno. „Lekomania” to bardzo surowa i momentami trudna do oglądania opowieść, bo nie gra w subtelności, a do tego serwuje dobre aktorstwo z Michaelem Keatonem w roli głównej.
„Wariat”
To jeden z tych seriali, który totalnie zmienia sposób myślenia o substancjach psychoaktywnych i w ogóle o tym, po co ludzie po nie sięgają. Nie ma tu ulicznego realizmu ani klasycznego „brania i konsekwencji”. Zamiast tego dostajemy świat, w którym farmakologia i eksperymenty na mózgu mają być odpowiedzią na wszystko: traumę, lęk, samotność, chaos w głowie. „Wariat” za sprawą genialnego aktorskiego duetu: Emmy Stone i Jonaha Hilla, pokazuje substancje nie jako ucieczkę, tylko jako próbę systemowego „naprawiania” człowieka cudownym lekiem tak, jakby dało się chemicznie odinstalować emocje i przeprogramować psychę. I właśnie w tym jest najbardziej niepokojący: bo im dalej to idzie, tym bardziej widać, że żadna pigułka nie ogarnia tego, co naprawdę dzieje się w głowie bohaterów. Do tego dochodzi forma – psychodeliczne skoki między rzeczywistościami, różne gatunki w jednym serialu i ciągłe poczucie, że coś tu jest nie tak, nawet jeśli wszystko wygląda medycznie i naukowo. To bardziej serialowy trip po kontroli nad umysłem niż samych dragach.
Jest dziennikarką w GQ.pl, gdzie pisze o relacjach międzyludzkich w pracy i poza nią, wpływie nowych technologii i popkultury na codzienność, a także o pozytywnych wzorcach męskości i kobiecości, które wcale nie muszą się wykluczać i wzajemnie zwalczać. W mediach pracuje od 10 lat jako dziennikarka, redaktorka i podcasterka – najpierw w „Newsweeku Polska”, a później w „Krytyce Politycznej”, gdzie pisała głównie o prawach człowieka i zwierząt.
Jest autorką książki „Gównodziennikarstwo. Dlaczego w polskich mediach pracuje się tak źle?”. Jej pracę wyróżniono m.in. nominacją do Pióra Nadziei 2024 Amnesty International i Nagrody Dziennikarskiej im. Zygmunta Moszkowicza „Człowiek z pasją”. Jest laureatką konkursu Dziennikarze dla Klimatu i absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego. W wolnym czasie tańczy dancehall, dźwiga sztangi i nałogowo rozwiązuje krzyżówki.
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Filmy i seriale
Na ekranie i za kierownicą. Francuski świat Peugeota
Samochody i kino mają ze sobą więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać.
Filmy i seriale
Marcin Dorociński i Ryan Reynolds, czyli „Katastrofa w duecie”. Polski aktor w nowym filmie Apple TV
Marcin Dorociński wraca do Hollywood. Apple TV pokazało pierwszy zwiastun filmu „Katastrofa w duecie” (Mayday), w którym polski aktor występuje obok Ryana Reynoldsa i Kennetha Branagha.
Filmy i seriale
„Odyseja” to kino totalne. Christopher Nolan w znakomitej formie [RECENZJA]
Gdyby Christopher Nolan żył w starożytnej Grecji, dziś jego dramaty stałyby obok największych antycznych tragików. Zamiast ekranizować Homera, opowiedział trojański mit po swojemu. I zrobił to zjawiskowo.
Filmy i seriale
Łukasz Simlat o swoich ikonicznych rolach
Od pierwszego polskiego serialu Netfliksa „1983”, przez nagradzane „Boże Ciało”, po „Rojsta” i „Furiozę” – Łukasz Simlat opowiada o rolach, które wyznaczały kolejne etapy jego aktorskiej kariery. Z okazji 10-lecia Netfliksa w Polsce kontynuujemy cykl „Ikoniczne role”, w którym aktorzy wracają do najważniejszych postaci swojej kariery.
Filmy i seriale
Emmy 2026: Ogłoszono nominacje. Mamy polski akcent
Poznaliśmy nominacje do 78. nagród Emmy. Wśród wyróżnionych „The Pitt”, „Jedyna” i Zendaya. Oto kto jeszcze powalczy o statuetkę dla najważniejszych produkcji telewizyjnych.
Filmy i seriale
Najlepsze seriale 2026 roku (jak dotąd). Nasze typy
Rok 2026 obfituje w seriale, o których będzie się mówić jeszcze długo. To produkcje zachwycające świetnie napisanymi bohaterami, odważnymi historiami i wysokim poziomem realizacji. Wybraliśmy najlepsze seriale 2026 roku – od głośnych premier po znakomite powroty. Jeśli zastanawiasz się, co warto obejrzeć, ta lista jest dobrym miejscem, żeby zacząć.
Filmy i seriale
Co obejrzeć w lipcu? Nowości na Prime Video
Od prequela „Legalnej blondynki”, przez widowiskowe science fiction z Ryanem Goslingiem, po pełen napięcia horror rozgrywający się w tajskich jaskiniach. Oto najciekawsze filmy i seriale, które Prime Video przygotowało dla swoich widzów na lipiec.
Filmy i seriale
„Wielki Łuk” – film o cenie marzeń
Co się dzieje, gdy idealista dostaje szansę stworzenia pomnika epoki? „Wielki Łuk” to oparta na faktach historia architekta, który zamiast świętować życiowy sukces, musiał stoczyć wyniszczającą walkę o własną wizję. W rolach głównych Claes Bang, Xavier Dolan i Swann Arlaud.