PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

Filmy i seriale

Recykling wyobraźni. O „Projekcie Hail Mary”

„Projekt Hail Mary” z Ryanem Goslingiem sprawnie miesza motywy z kultowych filmów, ale zamiast iść własną drogą, wybiera bezpieczne orbitowanie wokół cudzych pomysłów.

Udostępnij

Recykling wyobraźni. O „Projekcie Hail Mary”

Ryan Gosling w filmie „Projekt Hail Mary” Autor zdjęcia: materiały prasowe, UIP

Jakub_Wojtaszczyk_GQ_RAMKA
20.03.2026

Podczas seansu „Projektu Hail Mary”, nowego filmu reżyserskiego duetu Phila Lorda i Christophera Millera, myślałem o jednym z moich ulubionych obrazów Stevena Spielberga – „Bliskich spotkaniach trzeciego stopnia”. Obie produkcje – bardziej lub mniej – mówią o komunikacji między człowiekiem a pozaplanetarnym gatunkiem. Obie – bardziej lub mniej – obrazują też stopniowe osuwanie się w szaleństwo głównego protagonisty. Tak jak bohater Richarda Dreyfussa w „Bliskich…” obsesyjnie podporządkowuje całe swoje życie jednemu, pozornie niezrozumiałemu impulsowi, tak i Ryland Grace w „Projekcie…” stopniowo zatraca się w misji, w której początkowo wcale nie chce brać udziału. 


Zrzynanie czy inspirowanie się?

Nie, że musiałem się specjalnie wysilać nad tymi porównaniami. Celowo Lord i Miller podają nam je na tacy. W tym charakterystyczne melodie, którymi u Spielberga ludzie porozumiewają się z kosmitami, a które zostają sprzężone ze ścieżką dźwiękową ich filmu. W fabule nawiązują też do innych produkcji SF, od „E.T.” wspomnianego reżysera, przez „Interstellara” Nolana i „Nowy początek” Villeneuve’a, po „Marsjanina” Scotta (który jest adaptacją powieści Andy’ego Weira. Autor w swoim dorobku na również ów „Projekt Hail Mary”). Chociaż „nawiązanie” to może złe słowo. Lord i Miller, a także scenarzysta Drew Goddard (napisał też „Marsjanina”, kumacie bazę?) wydestylowali ze wspomnianych tytułów najbardziej rozpoznawalne elementy fabularne i wizualne, by złożyć je w całkiem atrakcyjnego potwora Frankensteina z kosmosu. Wierzę, że reżyserzy wierzą, iż oddają hołd klasykom kina. Jednak im dłużej zastanawiam się nad „Projektem…”, tym częściej przed oczami widzę wypisane wielkimi literami słowo: ZRZYNKA. Tak naprawdę twórców ratuje fakt, że są sprawnymi alchemikami i z ich mieszaniny nawiązań oraz kontekstów wychodzi strawny eliksir. Nie bez znaczenia jest również fakt, że centralną postać gra Ryan Gosling, którego urok jest niczym paliwo rakietowe – zapewnia ogromną energię w relatywnie (bo film trwa 2,5 godziny) krótkim czasie.


Wszechświat umiera

Ryland Grace ma doktorat z biologii molekularnej, z którego mógłby korzystać do woli. Tymczasem za niesportowe zachowanie w stosunku do kolegi po fachu został zesłany do piekła liceum. A tam panuje przedapokaliptyczna atmosfera. Nie przez pikującą kondycję edukacji, ale przez umierający wszechświat. Słońce jest pożerane przez żądne energii mikroorganizmy zwane astrofagami, a wynikające z tego ochłodzenie grozi wyginięciem dużej części populacji Ziemi. To nie jest tylko lokalny problem – astrofagi wcinają gwiazdy wszędzie tam, gdzie się pojawią. W chwili końca świata banicja Rylanda przestaje mieć rację bytu – jego niegdysiejsze badania mogą pomóc. Przynajmniej w to wierzy Eva Stratt (wybitna aktorka Sandra Hüller wyciska ostatnie soki z papierowej roli), przedstawicielka rządu, która wrzuca Grace’a na świecznik współczesnej nauki. Kieruje tytułowym projektem Hail Mary – misją ratunkową zorganizowaną przez – niemal! – globalną wioskę (nagle potrafiliśmy się zjednoczyć, dobre sobie). Załoga ma zostać wysłana w kosmos, by zbadać Tau Ceti, gwiazdę, która wydaje się odporna na infekcję astrofagami. Grace jest jednym z tęgich umysłów na użytek Stratt. Bohater jednak podchodzi do tego pomysłu bardzo niechętnie. Dopiero retrospekcje odsłaniają nam, jak ten butny dziwak wyrusza w kosmos bez żadnego doświadczenia w podróżach pozaplanetarnych, by wreszcie samotnie dryfować ku nieznanemu.

Recykling wyobraźni. O „Projekcie Hail Mary”

Ryan Gosling i Sandra Hüller w filmie „Projekt Hail Mary” Autor zdjęcia: materiały prasowe, UIP

Wszechmocny Gosling

W pierwszej scenie Ryland budzi się na statku. Wygląda jak Dude z „Big Lebowskiego” Coenów. Nie wie, kim i gdzie jest. Pamięć wraca stopniowo. Okazuje się, że pozostała część załogi nie żyje (brutalnie niewykorzystany Ken Leung, na hypie „Sukcesji”). Jest sam sobie sterem, żeglarzem i okrętem. Grace jak wielu innych wcześniej (chociażby Mark Watney Matta Damona w „Marsjaninie”) nagrywa codzienne vlogi. To wręcz videocasty, pełne (auto)ironicznych i żartobliwych wstawek, parodiowania, niby wykonywane na spontanie, ale mamy wrażenie, jakby wszystko wcześniej powielekroć było próbowane przed lustrem. Niech nas nie zmyli zachowanie tych samotnych astronautów. Nie robią tego dla sławy, ale by nie oszaleć. Po powrocie i udanej misji nie będą spieniężać własnej popularności w reality show, tylko staną się doradcami kolejnych wypraw, a ich „dziwactwo” (szeroko rozumiane) będzie wręcz marką samą w sobie. Muszę przyznać – Gosling został perfekcyjnie obsadzony. Jego gwiazdorska osobowość, wyczucie komediowe, a także fakt, że jest otrzaskanym w fachu aktorem sprawiają, iż trudno oderwać od niego wzrok (a jest na ekranie nieustannie),

W trakcie podróży Grace natrafia na inny statek, który wyruszył na taką samą misję, tyle tylko, że nie z Ziemi. Dzięki uniwersalnemu oprogramowaniu tłumaczącemu udaje się nawiązać komunikację z czymś (kimś) przypominającym kamienistego pająka. Grace nazywa go Rockym. Bohaterowie łączą siły w imię międzygwiezdnej solidarności, by uratować wszechświat. W filmie kosmita został stworzony przez połączenie CGI i praktycznych, ręcznie animowany elementów przez lalkarza Jamesa Ortiza, który również podkłada głos. Oczywiście nawiązanie do „E.T.” pojawia się samo. Po spotkaniu Grace’a i Rocky’ego rozpoczyna się dość typowa buddy comedy – z budowaniem silnej więzi przez wzajemną pomoc i dogryzanie sobie. 

„Projekt Hail Mary” naprawdę ogląda się bardzo dobrze. Jednak nie mogłem pozbyć się wrażenia, że już gdzieś to wszystko widziałem. Nieustannie też myślałem: „Dlaczego nie jest to dla dorosłych?”. Phil Lord i Christopher Miller wywodzą się z animacji („Lego: Przygoda”, dwie cześci „Spider-Mana”). A Goslinga doskonale pamiętam w dramatycznych rolach (zanim przeszedł na stronę czystej rozrywki) – chociażby w „Pierwszym człowieku” Chazelle’a, który jest przecież o locie w kosmos, ale głównie o walce z depresją. Tymczasem „Projekt Hail Mary” opowiada o locie w kosmos i przyjaźni między gatunkami. Ale dla mnie jest też o tym, że brakuje nam wyobraźni. Umiemy już tylko przetwarzać. Nawet jeśli ten filmowy recykling jest wizualnie dopieszczony, to jednak zamiast odkrywać nowe światy, kręcimy się w kółko po tych już dawno wymyślonych.

Jakub_Wojtaszczyk_GQ_RAMKA

Zanim trafił do GQ Poland, ponad dekadę działał jako freelancer. Współpracował z m.in. „Vogue Polska”, OKO.press, Mint Magazine, Spider’s Web i „Tygodnikiem Powszechnym”. Jest autorem „Cudownego przegięcia. Reportażu o polskim dragu” (Wydawnictwo Znak). Praca nad książką silniej skierowała jego uwagę na tematy społeczne i te dotyczące osób LGBT+.

Specjalizuje się też w pisaniu o filmach i serialach. Jeśli mógłby, nie wychodziłby z kina. Uwielbia długie rozmowy z twórcami i twórczyniami stojącymi po obu stronach kamery. Prowadzi wywiady z psychologami o męskości w każdym wydaniu. Nie unika też tematów okołoliterackich.

Gdy nie ogląda filmów, przesiaduje na siłowni lub jeździ na wyprawy rowerowe, najchętniej po drożdżówki. W weekendy wcina naleśniki i snuje się po galeriach sztuki.

Czytaj więcej

ARTYKUŁ PARTNERSKI KA518830_Peugeot_HighRes Light

Na ekranie i za kierownicą. Francuski świat Peugeota

Samochody i kino mają ze sobą więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać.

"Katastrofa w duecie": Marcin Dorociński i Ryan Reynolds w jednym filmie

Marcin Dorociński i Ryan Reynolds, czyli „Katastrofa w duecie”. Polski aktor w nowym filmie Apple TV

Marcin Dorociński wraca do Hollywood. Apple TV pokazało pierwszy zwiastun filmu „Katastrofa w duecie” (Mayday), w którym polski aktor występuje obok Ryana Reynoldsa i Kennetha Branagha.

Matt Damon i Zendaya w filmie „Odyseja”

„Odyseja” to kino totalne. Christopher Nolan w znakomitej formie [RECENZJA]

Gdyby Christopher Nolan żył w starożytnej Grecji, dziś jego dramaty stałyby obok największych antycznych tragików. Zamiast ekranizować Homera, opowiedział trojański mit po swojemu. I zrobił to zjawiskowo.

Łukasz Simlat o swoich ikonicznych rolach

Łukasz Simlat o swoich ikonicznych rolach

Od pierwszego polskiego serialu Netfliksa „1983”, przez nagradzane „Boże Ciało”, po „Rojsta” i „Furiozę” – Łukasz Simlat opowiada o rolach, które wyznaczały kolejne etapy jego aktorskiej kariery. Z okazji 10-lecia Netfliksa w Polsce kontynuujemy cykl „Ikoniczne role”, w którym aktorzy wracają do najważniejszych postaci swojej kariery.

„Jedyna” zdobyła wiele nominacji do Emmy

Emmy 2026: Ogłoszono nominacje. Mamy polski akcent

Poznaliśmy nominacje do 78. nagród Emmy. Wśród wyróżnionych „The Pitt”, „Jedyna” i Zendaya. Oto kto jeszcze powalczy o statuetkę dla najważniejszych produkcji telewizyjnych.

Oto najlepsze seriale 2026 roku

Najlepsze seriale 2026 roku (jak dotąd). Nasze typy

Rok 2026 obfituje w seriale, o których będzie się mówić jeszcze długo. To produkcje zachwycające świetnie napisanymi bohaterami, odważnymi historiami i wysokim poziomem realizacji. Wybraliśmy najlepsze seriale 2026 roku – od głośnych premier po znakomite powroty. Jeśli zastanawiasz się, co warto obejrzeć, ta lista jest dobrym miejscem, żeby zacząć.

„Projekt Hail Mary” to nowość na Amazon Prime Video

Co obejrzeć w lipcu? Nowości na Prime Video

Od prequela „Legalnej blondynki”, przez widowiskowe science fiction z Ryanem Goslingiem, po pełen napięcia horror rozgrywający się w tajskich jaskiniach. Oto najciekawsze filmy i seriale, które Prime Video przygotowało dla swoich widzów na lipiec.

„Wielki Łuk” to film oparty na faktach

„Wielki Łuk” – film o cenie marzeń

Co się dzieje, gdy idealista dostaje szansę stworzenia pomnika epoki? „Wielki Łuk” to oparta na faktach historia architekta, który zamiast świętować życiowy sukces, musiał stoczyć wyniszczającą walkę o własną wizję. W rolach głównych Claes Bang, Xavier Dolan i Swann Arlaud.