Nowy Szekspir, nowy Paul Mescal – opowieść o kostiumach Małgosi Turzańskiej, które przedefiniowały legendę
PARTNERZY SERWISU
Filmy i seriale
Nowy Szekspir, nowy Paul Mescal – opowieść o kostiumach Małgosi Turzańskiej, które przedefiniowały legendę
Małgosia Turzańska uszyła kostiumy do „Hamneta” z surowego lnu, lateksu i żywych barw, które pulsują jak świeża rana. Jeśli ten film ma być czarnym charakterem tegorocznych Oscarów, to przynajmniej będzie on dobrze ubrany.
Udostępnij

Autor zdjęcia: materiały prasowe Focus Features
Najnowszy film Chloé Zhao „Hamnet” może być hitem tegorocznych Oscarów. Wcale nie oznacza to, że hitem oczekiwanym lub uwielbianym. Co prawda krytycy i krytyczki rozpisują się o nim w superlatywach. Tymczasem pojawiają się również głosy, że oto adaptacja powieści Maggie O’Farrell wyrasta na prawdziwego villana tegorocznego okresu przyznawania najważniejszych nagród filmowych.
Oczywiście trudno nazwać film czarnym charakterem, ale – stay with me – w czasie, gdy o statuetki najprawdopodobniej walczyć będą brawurowe „Grzesznicy” Ryan’a Cooglera, przełomowy horror (czyli gatunek zazwyczaj niesprawiedliwe uznawany za mniej poważny) o rasizmie i emancypacji Czarnych w Stanach, i “Jedna bitwa za drugą” Paula Thomasa Andersona, przepięknie nakręcony obraz o antyfaszystowskiej rewolucji. Oba filmy wyreżyserowali uwielbiani twórcy, bez hollywoodzkiego nadęcia, ale i bez Oscara w kieszeni (kiedy to Zhao swojego już ma za “Nomadland”).
Oscar bite
W tym kontekście „Hamnet”, czyli opowieść o Williamie Szekspirze i jego żonie Agnes, mierzących się ze śmiercią ich małego synka, brzmi jak ekranizacja smutnego fanfika studentów i studentek polonistyki czy anglistyki. Na myśl przywodzi również akcję z „Zakochanym Szekspirem” Johna Maddena, koszmarkiem, który w 1999 roku w wyścigu po Oscara pokonał samego Spielberga i jego „Szeregowca Ryan’a” (oczywiście wszystko przez machloje seksualnego predatora Harvey’a Weinsteina). Nie oszukujmy się – na papierze „Hamnet” to kameralny dramat w kostiumach z muzeum. Brzmi jak klasyczny Oscar bite, czyli film robiony pod gremium nominujące. Historycznie były to na przykład produkcje biograficzne, najlepiej wymagające od aktorów i aktorek metamorfozy (pamiętny sztuczny nos Nicole Kidman w „Godzinach” czy piankowa tusza Brendan Fraser w „Wielorybie”), ale też właśnie dramaty kostiumowe, im smutniejsze i na scenograficznym wypasie, tym lepiej.
Nie widziałem „Hamneta”, więc nie wiem, czy faktycznie jest on przynętą na Oscara. Ja tu tylko dowożę informacje. Załóżmy jednak, że tak, oto przed nami opowieść o rodzicielskim dramacie który, choć osadzony w XVI wieku, wiele mówi o współczesności. Przecież żałoba jest uniwersalna. Gorycz jest uniwersalna. I uwielbienie do Paula Mescala (gra Szekspira) jest uniwersalne. Ale żeby nie być party pooper, znajdę jeden element, który wychodzi poza ten uniwersalizm i ociepla wizerunek Oscar bite’owej smuty.
Są to kostiumy. Bo te w filmie historycznym chyba najtrudniej uszyć tak, aby nie były zakurzoną ramotką. Ciuchy do „Hamneta” stworzyła Polka (patriotyzm lokalny? Check), Małgosia Turzańska, od blisko 20 lat projektująca kostiumy do głośnych i fetowanych hollywoodzkich produkcji. Wytwory jej wyobraźni i kunsztu nosiły między innymi dzieciaki ze „Stranger Things”, Dev Patel w „Zielonym Rycerzu. Green Knight” (a propos filmu osadzonego w zamierzchłej przeszłości, w którym ubrania wręcz żyją niezależnym życiem), Joel Edgerton w tegorocznych „Snach o pociągach” czy Mia Goth w campowych i krwawych „Pearl” i „X”. Teraz noszą je też wspomniany Mescal i jego filmowa małżonka Jessie Buckley.
Początki u Holland
Małgosia Turzańska przygodę z filmem zaczynała jako asystentka Agnieszki Holland. Szybko jednak okazało się, że to nie plan filmowy, lecz garderoba bohaterów i bohaterek wciąga ją najmocniej. Ukończyła Wydział Scenografii i Kostiumu na praskim DAMU, a później Tisch School of the Arts w Nowym Jorku. Wcześniej studiowała historię sztuki i antropologię. Kierunki te zaszczepiły w niej pasję do researchu. Co prawda dziś przydaje się w pracy nad kostiumami, ale Turzańska nie traktuje go z nabożną czcią. Skupia się na tym, by chłonąć wszystko, co tylko możliwe, a dopiero potem odsiewa to, co naprawdę jest warte wykorzystania. Historyczna wierność nigdy nie była jej fetyszem – w końcu nie tworzy muzealnego eksponatu. Dla kostiumografki liczy się przede wszystkim człowiek i jego opowieść. Wszystko inne to tylko dekoracje.
Choć inspiracją były XVI-wieczne sylwetki, materiały, faktury i konstrukcje często odbiegały od historycznej dokładności. To świadomy wybór, by nadać kostiumom żywy i bardziej uniwersalny (a wręcz współczesny) charakter. Jednym z wyzwań, jak przyznaje Turzańska w wywiadzie dla „Harper’s Bazaar”, były ubrania aktorów z teatru Globe. Za czasów Szekspira artyści ubierali się tak, by odbijać tłum, dosłownie pozwalając widzom zobaczyć siebie na scenie. Współcześni odbiorca i odbiorczyni nie odebraliby tego w ten sam sposób, dlatego kostiumografka zdecydowała się zachować elżbietańskie formy, ale uszyć je z surowego lnu i pokryć lateksowymi warstwami. Zabieg kompletnie niehistoryczny, a jednak dający im nowoczesną, chropowatą fakturę.
Żywe kolory
Domyślam się, że fandom Paula Mescala z zapartym tchem czeka na informacje o kostiumach aktora w „Hamnecie”. Dlatego też zacznę od Jessie Buckley, bo to lepsza aktorka. W kostiumach Agnes Turzańska zaczyna od palety żywych, pulsujących barw: czerwieni, pomarańczy, rdzy. To kolory krwi, życia, nieustającego tętna (w końcu to matka). Jej pierwsze stroje są miękkie, oddychające, jakby dopiero co zdjęte z drzewnej kory – organiczne do granic, splecione z tym, co dzikie i naturalne.
Ale wraz z historią, która powoli zmierza do tragedii, paleta Agnes traci światło. Czerwienie matowieją, przechodzą w brązy i przygaszone fiolety, odcienie przypominające zaschniętą krew, ziemię pękającą z braku deszczu, skórę naciągniętą bólem. We wspomnianym wywiadzie dla „Harper’s…”, Turzańska opowiada, że jeden z kostiumów przypominał nawet wyschnięty strup. Zdecydowanie obraz mocny i oddający emocjonalny rozpad bohaterki.
Paul Mescal jako Szekspir porusza się po przeciwległej stronie układu barw: w szarościach, stonowanych błękitach, w tkaninach, które bardziej szepczą niż krzyczą. W ich fakturze widać jego wycofanie, ciężar niewypowiedzianych słów, subtelną, ale nieustanną zmianę, która w nim narasta. Wiadomo – faceci emocjonalnie są ubożsi. W XVI wieku nikt nie słyszał o wrażliwej męskości.
Został kolczyk
„Od początku zachwyciło mnie, jak bardzo współpracująca była Małgosia” – wspomniał Mescal w GQ US, wracając pamięcią do chwil, gdy razem z Turzańską lepili filmowy wizerunek Szekspira niemal z powietrza. Odtworzenie poety na ekranie okazało się zadaniem pełnym pułapek, ale paradoksalnie to właśnie brak współczesnych portretów czy fizycznym opisów dał kostiumografce przestrzeń, by stworzyć własną, autorską wersję poety, wolną od ciężaru ikonografii. „To było jak dodatkowe pozwolenie, by wymyślić go na nowo i przestać się tym przejmować” – mówi Turzańska w GQ US. – „Jedyną rzeczą, którą zachowaliśmy z tych wizerunków Szekspira, był kolczyk”.
Brzmi seksi.
Jeśli zatem „Hamnet” ma być czarnym charakterem tegorocznych Oscarów, to przynajmniej będzie on dobrze ubrany. Czy sama Turzańska ma szansę na nominację do najważniejszej nagrody filmowej? Prasa branżowa i bukmacherzy spekulują, że tak. Byłoby to jej pierwsze tak wysokie wyróżnienie. Po 20 latach pracy twórczej w Hollywood zdecydowanie zasłużone. Może i za „Hamneta” nie trzymam kciuków (jestem zdecydowanie w drużynie kibicującej Andersonowi i Cooglerowi), ale za Małgosię Turzańską tak.
Zanim trafił do GQ Poland, ponad dekadę działał jako freelancer. Współpracował z m.in. „Vogue Polska”, OKO.press, Mint Magazine, Spider’s Web i „Tygodnikiem Powszechnym”. Jest autorem „Cudownego przegięcia. Reportażu o polskim dragu” (Wydawnictwo Znak). Praca nad książką silniej skierowała jego uwagę na tematy społeczne i te dotyczące osób LGBT+.
Specjalizuje się też w pisaniu o filmach i serialach. Jeśli mógłby, nie wychodziłby z kina. Uwielbia długie rozmowy z twórcami i twórczyniami stojącymi po obu stronach kamery. Prowadzi wywiady z psychologami o męskości w każdym wydaniu. Nie unika też tematów okołoliterackich.
Gdy nie ogląda filmów, przesiaduje na siłowni lub jeździ na wyprawy rowerowe, najchętniej po drożdżówki. W weekendy wcina naleśniki i snuje się po galeriach sztuki.
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Filmy i seriale
Na ekranie i za kierownicą. Francuski świat Peugeota
Samochody i kino mają ze sobą więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać.
Filmy i seriale
Marcin Dorociński i Ryan Reynolds, czyli „Katastrofa w duecie”. Polski aktor w nowym filmie Apple TV
Marcin Dorociński wraca do Hollywood. Apple TV pokazało pierwszy zwiastun filmu „Katastrofa w duecie” (Mayday), w którym polski aktor występuje obok Ryana Reynoldsa i Kennetha Branagha.
Filmy i seriale
„Odyseja” to kino totalne. Christopher Nolan w znakomitej formie [RECENZJA]
Gdyby Christopher Nolan żył w starożytnej Grecji, dziś jego dramaty stałyby obok największych antycznych tragików. Zamiast ekranizować Homera, opowiedział trojański mit po swojemu. I zrobił to zjawiskowo.
Filmy i seriale
Łukasz Simlat o swoich ikonicznych rolach
Od pierwszego polskiego serialu Netfliksa „1983”, przez nagradzane „Boże Ciało”, po „Rojsta” i „Furiozę” – Łukasz Simlat opowiada o rolach, które wyznaczały kolejne etapy jego aktorskiej kariery. Z okazji 10-lecia Netfliksa w Polsce kontynuujemy cykl „Ikoniczne role”, w którym aktorzy wracają do najważniejszych postaci swojej kariery.
Filmy i seriale
Emmy 2026: Ogłoszono nominacje. Mamy polski akcent
Poznaliśmy nominacje do 78. nagród Emmy. Wśród wyróżnionych „The Pitt”, „Jedyna” i Zendaya. Oto kto jeszcze powalczy o statuetkę dla najważniejszych produkcji telewizyjnych.
Filmy i seriale
Najlepsze seriale 2026 roku (jak dotąd). Nasze typy
Rok 2026 obfituje w seriale, o których będzie się mówić jeszcze długo. To produkcje zachwycające świetnie napisanymi bohaterami, odważnymi historiami i wysokim poziomem realizacji. Wybraliśmy najlepsze seriale 2026 roku – od głośnych premier po znakomite powroty. Jeśli zastanawiasz się, co warto obejrzeć, ta lista jest dobrym miejscem, żeby zacząć.
Filmy i seriale
Co obejrzeć w lipcu? Nowości na Prime Video
Od prequela „Legalnej blondynki”, przez widowiskowe science fiction z Ryanem Goslingiem, po pełen napięcia horror rozgrywający się w tajskich jaskiniach. Oto najciekawsze filmy i seriale, które Prime Video przygotowało dla swoich widzów na lipiec.
Filmy i seriale
„Wielki Łuk” – film o cenie marzeń
Co się dzieje, gdy idealista dostaje szansę stworzenia pomnika epoki? „Wielki Łuk” to oparta na faktach historia architekta, który zamiast świętować życiowy sukces, musiał stoczyć wyniszczającą walkę o własną wizję. W rolach głównych Claes Bang, Xavier Dolan i Swann Arlaud.