PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

Filmy i seriale

„Drama” to emocjonalna ucieczka sprzed ołtarza

Film z Zendayą i Robertem Pattisonem miał być o miłości wystawionej na próbę tuż przed powiedzeniem sobie „Tak”. Zamiast tego dostajemy historię, która panicznie boi się własnych konsekwencji. Co w „Dramie” działa, a co się sypie?

Udostępnij

„Drama” to emocjonalna ucieczka sprzed ołtarza

Zandaya i Robert Pattison na ślubnym kobiercu w filmie „Drama” Autor zdjęcia: materiały prasowe, Monolith Films

Jakub_Wojtaszczyk_GQ_RAMKA
10.04.2026

W jednej z początkowych scen „Dramy”, nowego filmu Kristoffera Borgliego (reżysera słabej jak spróchniały pień „Chorej na siebie” i tylko trochę lepszego „Dream Scenario” z Nicolasem Cage’em), pada stwierdzenie, że ślub jest performatywny, z zasady jest na pokaz. Oczywiście określenie to reżyser traktuje szerzej, jako wątpliwość, czy nasze życia w kontaktach międzyludzkich w ogóle mogą być szczere, nieodgrywane. Nie jest to specjalnie odkrywcze (kłania się Jung, Goffman, teoria queer i komiksy z superbohaterami), ale cóż – dealujmy z tym, co mamy.


Maski spadają

W swoim scenariuszu Borgli zoomuje jeszcze bardziej, by skoncentrować się na związku dwojga ludzi. Oto Emma (Zendaya) i Charlie (Robert Pattinson) z bostońskiej klasy średniej (on pracuje na uniwersytecie, ona jest redaktorką) w swoim godnym pozazdroszczenia mieszkaniu z wysokimi sufitami są u progu wielkiego dnia – ślubu, który pieczołowicie przygotowują, konsultując się ze specjalistkami, didżejkami, nauczycielkami tańca i swoimi przyjaciółmi. Skala przygotowania zdradza, że ich luźne podejście do małżeństwa i tej całej odświętnej fety jest PERFORMATYWNE. Niech nas nie zmylą ich basicowe T-shirty, rozciągnięte swetry, flanelowe koszule w kratę, dresowe spodnie i rozwiązane półbuty. Ta stylizowana niechlujność jest tu po to, by zakryć skręt kiszek.

„Drama” to emocjonalna ucieczka sprzed ołtarza

Kadr z filmu „Drama” Autor zdjęcia: materiały prasowe, Monolith Films

Reżyser, stosując technikę szybkiego montażu, skacze w czasie, by jak najszybciej dookreślić niektóre wątki (wypada to dość desperacko), pokazać konsekwencje niektórych akcji lub też podsunąć alternatywne wersje wydarzeń (a to akurat się udaje, ale czy naprawdę twórcy muszą flirtować z alternatywnymi rzeczywistościami? Marvel nie skończył na tym dobrze). Zaczyna od uroczego spotkania w kawiarni. Charlie oniemieje na widok Emmy, którą dostrzega czytającą książkę o (z perspektywy) wiele mówiącym tytule „The Damage” (to fikcyjna pozycja). Gdy dziewczyna wstaje po dolewkę kawy, on szybko podbiega i robi zdjęcie powieści, której nigdy nie czytał. Następnie przegląda Goodreads, próbując ułożyć sprytny tekst na podryw związany z jej lekturą. Kiedy jednak próbuje go wykorzystać, traci pewność siebie. Emma nie słyszy jego niezręcznego jąkania – jest głucha na prawe ucho i ma słuchawkę w lewym. W końcu, zauważając go kręcącego się obok, z życzliwym uśmiechem pyta: „Może zaczniemy od początku?”. Poznanie iście jak z komedii romantycznych. Borgli traktuje ten trop jako trampolinę do spojrzenia na związek poza „żyli długo i szczęśliwie”. Rok temu podobną próbę podjęli „Materialiści”. Co prawda „Drama” wypada lepiej, ale Celine Song swoim filmem bardzo nisko ustawiła poprzeczkę.


Tajemnica

Skaczemy w przyszłość o cztery lata, by wylądować na głównej osi czasu. Charlie z pomocą swojego przyjaciela i drużby Mike’a (Mamoudou Athie) pisze przemowę, rozmyślając, za co kocha Emmę, jakie są jej największe atuty, zastanawia się też, co przyciągnęło ją do niego. Innym razem, już z Emmą i Rachel (Alana Haim), żoną Mike’a oraz druhną w jednej osobie, testują wina i dobrze się bawią. Rachel namawia wszystkich, żeby wyznali najgorszą rzecz, jaką kiedykolwiek zrobili. To ma ich zbliżyć do siebie i oczyścić atmosferę, zanim postacie Pattinsona i Zendayi powiedzą sobie „tak”. Zatem najgorszy czyn Mike’a to brak rycerskości, Rachel – (teoretycznie drobny, choć śmiem wątpić) przejaw okrucieństwa z dzieciństwa, Charliego – hejt w internecie. A Emmy… 

„Drama” to emocjonalna ucieczka sprzed ołtarza

Wyznanie tajemnic w „Dramie” Autor zdjęcia: materiały prasowe, Monolith Films

Jak sugeruje trailer, wyznanie bohaterki jest na tyle makabryczne, że zupełnie szokuje grupę. Choć dla mnie to żaden twist, powstrzymam się od szczegółów. Zatem przyjmijmy, że Emma prawie dopuściła się aktu przemocy. Od tej chwili relacja pary, także z Mikiem, a przede wszystkim z Rachel toczy się po równi pochyłej.


Co gra, a co nie

Borgli na nowo zalewa ekran zmyślnym, acz męczącym montażem. We flashbackach, potencjalnych zdarzeniach i wyobrażeniach podrzuca pytania typu: „Czy naprawdę możemy bezgranicznie ufać drugiej osobie?”. Na poziomie ogólności brzmią one jak poppsychologiczne dyrdymały z kolorowej prasy. Szkoda, że reżyser na tym poprzestaje. Wyjawienie tajemnicy sprawia, iż Charlie zaczyna również wątpić, czy kiedykolwiek tak naprawdę zdołał poznać swoją przyszłą żonę. Pojawia się – zresztą akurat bardzo dobrze przeprowadzony – wątek budowania relacji z osobą jako całością, z jej poprzednimi wersjami (?) siebie (świetne sceny, w których Charlie jest zestawiany z nastoletnią Emmą).

Scenariusz napisany jest tak, by wyciągnąć krindżową komedię, wzbudzić niepokój i pokazać społeczny dyskomfort – tu króluje zwłaszcza Pattinson. Zarówno on, jak i Zendaya potrafią wytworzyć chemię między swoimi postaciami. Dobrze się ich ogląda razem. Jednak (performatywne!) połączenie to nie wszystko, by móc uwierzyć w tę relację. Dlaczego są z sobą? Co o sobie myślą? Te pytania pozostają bez odpowiedzi nie tylko dla nas, lecz także – zdaje się – dla reżysera.

Rasa i płeć

„Drama” jest męskocentryczna. Skupia się na tym, co wyznanie Emmy robi Charliemu. Bohaterka jedynie orbituje wokół partnera i za wszelką cenę usiłuje przekonać go, że licealna (sic!) ona to już nie ta sama osoba (reżyser to tak na serio!). Ciekawym w tym wypadku aspektem – choć udanym zaledwie połowicznie – jest „demaskulinizacja” Charliego. Jak (w teorii) przemocowa kobieta wpływa na well-being mężczyzny w kulturze patriarchatu, w której przecież to on powinien być tym silnym, działającym, gotowym do ataku. Charlie popłakuje trochę, kuli się w sobie i… tyle. Ponownie Borgli porzuca wątek, jak gdyby chciał jedynie zasugerować możliwe opcje rozwoju akcji. Próbki to w Avonie, nie w kinie.

Tym, co również nie interesuje reżysera, jest rasa. Emma jest Czarna, wychowała się w Luizjanie, na amerykańskim Południu. To samo w sobie powinno prowokować pytania o nadal utrzymujący się tam rasizm (wiemy tyle, że bohaterka w szkole była „nielubiana”). Przez lata w filmach czarne kobiety były przedstawiane albo jako uległe, albo właśnie niebezpieczne. Oba te stereotypy mimowolnie wybrzmiewają w „Dramie” (Emma przeprasza, wręcz płaszczy się, by udobruchać przestraszonego partnera), ale pozostają bez komentarza (być może Borgliemu jako Norwegowi brakło rozeznania? Choć to żadne wytłumaczenie). 

„Drama” to emocjonalna ucieczka sprzed ołtarza

Mamoudou Athie i Alana Haim w „Dramie” Autor zdjęcia: materiały prasowe, Monolith Films

Wątek szowinizmu i rasizmu łączy postać Rachel, która jest najbardziej zaszokowana wyznaniem Emmy (ma też ku temu powody). Z przyjaciółki staje się jej największą wroginią, stara się nie dopuścić do ślubu. Alana Haim jest biała. Tymczasem w popkulturze czarne kobiety były zestawiane z białym i przedstawiane jako te „dzikie”, „rozerotyzowane”. Wchodzą stopień wyżej – „napuszczanie” na siebie kobiet, ich konkurowanie z sobą czy przyjaciółkowanie kamuflujące wzajemną niechęć to również częsty wątek w naszej kulturze. W tych wszystkich kontekstach Emma staje się figurą strachu białego faceta i białej kobiety

Zarówno Emma, jak i Charlie lubią wracać do swojego pierwszego spotkania, podczas którego dziewczyna zaproponowała, by zacząć rozmowę od początku. W „dorosłej” relacji również zdarza im się udawać, że wpadają na siebie po raz pierwszy. Taki reset jest złudny. Nie możemy nieustannie zaczynać z czystą kartką. Niesiemy z sobą wór wielu doświadczeń, a nie tylko wybranych elementów. A „Dramę” kręci właśnie to, co pasuje do fabuły. Gdy robi się przyciężko, reżyser szybciutko odchodzi. W kinie i w miłości czasami ryzyko jednak się opłaca.

Jakub_Wojtaszczyk_GQ_RAMKA

Zanim trafił do GQ Poland, ponad dekadę działał jako freelancer. Współpracował z m.in. „Vogue Polska”, OKO.press, Mint Magazine, Spider’s Web i „Tygodnikiem Powszechnym”. Jest autorem „Cudownego przegięcia. Reportażu o polskim dragu” (Wydawnictwo Znak). Praca nad książką silniej skierowała jego uwagę na tematy społeczne i te dotyczące osób LGBT+.

Specjalizuje się też w pisaniu o filmach i serialach. Jeśli mógłby, nie wychodziłby z kina. Uwielbia długie rozmowy z twórcami i twórczyniami stojącymi po obu stronach kamery. Prowadzi wywiady z psychologami o męskości w każdym wydaniu. Nie unika też tematów okołoliterackich.

Gdy nie ogląda filmów, przesiaduje na siłowni lub jeździ na wyprawy rowerowe, najchętniej po drożdżówki. W weekendy wcina naleśniki i snuje się po galeriach sztuki.

Czytaj więcej

ARTYKUŁ PARTNERSKI KA518830_Peugeot_HighRes Light

Na ekranie i za kierownicą. Francuski świat Peugeota

Samochody i kino mają ze sobą więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać.

"Katastrofa w duecie": Marcin Dorociński i Ryan Reynolds w jednym filmie

Marcin Dorociński i Ryan Reynolds, czyli „Katastrofa w duecie”. Polski aktor w nowym filmie Apple TV

Marcin Dorociński wraca do Hollywood. Apple TV pokazało pierwszy zwiastun filmu „Katastrofa w duecie” (Mayday), w którym polski aktor występuje obok Ryana Reynoldsa i Kennetha Branagha.

Matt Damon i Zendaya w filmie „Odyseja”

„Odyseja” to kino totalne. Christopher Nolan w znakomitej formie [RECENZJA]

Gdyby Christopher Nolan żył w starożytnej Grecji, dziś jego dramaty stałyby obok największych antycznych tragików. Zamiast ekranizować Homera, opowiedział trojański mit po swojemu. I zrobił to zjawiskowo.

Łukasz Simlat o swoich ikonicznych rolach

Łukasz Simlat o swoich ikonicznych rolach

Od pierwszego polskiego serialu Netfliksa „1983”, przez nagradzane „Boże Ciało”, po „Rojsta” i „Furiozę” – Łukasz Simlat opowiada o rolach, które wyznaczały kolejne etapy jego aktorskiej kariery. Z okazji 10-lecia Netfliksa w Polsce kontynuujemy cykl „Ikoniczne role”, w którym aktorzy wracają do najważniejszych postaci swojej kariery.

„Jedyna” zdobyła wiele nominacji do Emmy

Emmy 2026: Ogłoszono nominacje. Mamy polski akcent

Poznaliśmy nominacje do 78. nagród Emmy. Wśród wyróżnionych „The Pitt”, „Jedyna” i Zendaya. Oto kto jeszcze powalczy o statuetkę dla najważniejszych produkcji telewizyjnych.

Oto najlepsze seriale 2026 roku

Najlepsze seriale 2026 roku (jak dotąd). Nasze typy

Rok 2026 obfituje w seriale, o których będzie się mówić jeszcze długo. To produkcje zachwycające świetnie napisanymi bohaterami, odważnymi historiami i wysokim poziomem realizacji. Wybraliśmy najlepsze seriale 2026 roku – od głośnych premier po znakomite powroty. Jeśli zastanawiasz się, co warto obejrzeć, ta lista jest dobrym miejscem, żeby zacząć.

„Projekt Hail Mary” to nowość na Amazon Prime Video

Co obejrzeć w lipcu? Nowości na Prime Video

Od prequela „Legalnej blondynki”, przez widowiskowe science fiction z Ryanem Goslingiem, po pełen napięcia horror rozgrywający się w tajskich jaskiniach. Oto najciekawsze filmy i seriale, które Prime Video przygotowało dla swoich widzów na lipiec.

„Wielki Łuk” to film oparty na faktach

„Wielki Łuk” – film o cenie marzeń

Co się dzieje, gdy idealista dostaje szansę stworzenia pomnika epoki? „Wielki Łuk” to oparta na faktach historia architekta, który zamiast świętować życiowy sukces, musiał stoczyć wyniszczającą walkę o własną wizję. W rolach głównych Claes Bang, Xavier Dolan i Swann Arlaud.