Czy James Bond może nie być biały? O serialu „Bait”
PARTNERZY SERWISU
Filmy i seriale
Czy James Bond może nie być biały? O serialu „Bait”
Riz Ahmed w serialu „Bait” zaczyna od Jamesa Bonda, ale szybko okazuje się, że nie o agenta tu chodzi — tylko o rozkminę brytyjskiej tożsamości.
Udostępnij

Kadr z serialu „Bait” Autor zdjęcia: materiały prasowe, Amazon Prime Video
Widzieliśmy już podobne historie. Oto Shah Latif (Riz Ahmed), brytyjski czterdziestoparoletni aktor z pakistańskimi korzeniami z trudem wiąże koniec z końcem. Boryka się nie tylko z rozwijaniem kariery, lecz także z codziennym życiem, bo bycie zaszufladkowanym w postkolonialnej i nadal rasistowskiej Wielkiej Brytanii ma różne odcienie. Z jednej strony (biały) system filmowy obsadza bohatera w podobnych rolach (tych musimy się domyśleć, bo „Bait” je pomija, a szkoda), poza tym ludzie na ulicy mylą go przez brązowy kolor skóry z kolegą po fachu, Devem Patelem, któremu aktorsko bardziej się poszczęściło, a jak wiadomo – na świeczniku miejsc dla niebiałych osób jest bardzo niewiele.
Z drugiej strony Shah zmaga się z rodziną – schorowanym ojcem, który nie chce iść do lekarza, nadopiekuńczą matką narzekającą, że syn spędza z nimi za mało czasu. Bohater czuje się za nich odpowiedzialny, wspiera ich finansowo. Jest też cała grupa kuzynów, kuzynek i dalszych krewnych – członków i członkiń muzułmańskiej społeczności, której Latif jest częścią (może nie chlubną, ale jednak).
Zinternalizowany rasizm

Kadr z serialu „Bait” Autor zdjęcia: materiały prasowe, Amazon Prime Video
Przez kolor skóry był gnębiony w dzieciństwie i dyskryminowany przez całe życie. Teraz jedną nogą w szołbizie, drugą w „poprzednim” życiu czuje się zakleszczony. Przez doświadczenia zmaga się z zinternalizowanym rasizmem. Patrząc w lustro, słyszy w głowie własny głos: „Powiem ci, kim jesteś: jesteś pieprzonym nieudacznikiem, który właśnie zmarnował swoją ostatnią szansę, żeby kimś być. Powinieneś się wstydzić – i wstydzisz się – bo jesteś hańbą dla swojej rodziny”.
Przez sześć odcinków Shah Latif będzie próbował zrozumieć siebie i znaleźć balans. „Bait” to zarówno próba autoanalizy i jej podważenie. Mamy tu farsę, satyrę, thriller, dramat rodzinny oraz romantyczne rozliczenia. Serial Amazon Prime Video odhacza „najważniejsze wątki fabularne” w produkcjach o niebiałych osobach próbujących – no właśnie – zrozumieć sobie i znaleźć równowagę między miejscem, z którego pochodzą (oni lub ich rodzice), a tym, w którym mieszkają, a które pod pozorem akceptacji jest przesiąknięte uprzedzeniami. W przypadku „Baita” to Londyn i (biała) wyższa sfera. W lepszych „Ramym” czy „Specjaliście od niczego” portretowano amerykańskie podwórko. W tych dwóch to komicy i aktorzy – kolejno – Ramy Youssef i Aziz Ansari wpletli swoje doświadczenia. W „Baicie” robi to Riz Ahmed (prócz grania głównej roli jest też twórcą serialu, jego producentem i współscenarzystą) i jako Shah Latif jest wyśmienity. Wykorzystuje zarówno komediowe zacięcie (znane z „Czterech lwów”), jak i dramatyczne (takie też role przyniosły mu największą popularność, jak w „Dźwięku metalu”, za który zgarnął nominację do Oscara). Pewnie też aktor chciał podzielić się swoim doświadczeniem. Powtarzalność (niestety) jest wpisana w rasistowską kulturę, ale czy oznacza to dobry serial?
James Bond nie może nie być biały

Kadr z serialu „Bait” Autor zdjęcia: materiały prasowe, Amazon Prime Video
Największą siłą „Baita” jest klamra fabularna. Produkcję otwiera i zamyka casting Shaha do roli nowego Jamesa Bonda. Rozważania o tym, kto zagra agenta 007, niemal zawsze przeradzają się w pytanie, kto w ogóle jest brany pod uwagę, by wcielić się w tę postać. A stąd już tylko krok do wątpliwości, kogo uznaje się za „wystarczająco brytyjskiego”. Ostatecznie wszystko sprowadza się do jednego: kto właściwie jest Brytyjczykiem?
Czy James Bond może nie być biały? Wiemy, że nie (niegdyś – niby – brany pod uwagę Idris Elba zdążył się zestarzeć). Najwidoczniej fandom jest rasistowski, a franczyza przynosi za dużą kasę, by móc mu podpaść (zatem sami producenci, czyli de facto Amazon Prime Video!, pełną akceptacją nie grzeszą). Czyżby zatem starania Shaha są skazane na porażkę? Na szczęście produkcję mniej interesuje, czy aktor dostanie rolę, czy nie. Bond staje się tu figurą doskonałego białego heteroseksualnego (brytyjskiego) mężczyzny. Nasz bohater siłą rzeczy nigdy nie dotrze do tego „ideału”, więc jego pragnienie jest niekończącym się (własnym) dramatem.
Zresztą Shah znajduje się pod coraz większą presją – bo mierzy się zarówno z narastającymi groźbami (à propos fandomu), jak i nieprzychylnymi publikacjami w mediach. Wśród nich jest felieton jego byłej partnerki, Yasmin (Ritu Arya), która przekonuje, że obsadzenie pakistańsko-brytyjskiego aktora w roli Jamesa Bonda nie usunie neokolonialnego nacechowania tej postaci. Według niej Shah chce się „wybielić”.
Aktorka, czyli klasyczna Bond girl, pyta Latifa podczas castingu: „Powiedz mi, kiedy zostajesz zupełnie sam, jak z sobą wytrzymujesz? Czy ty w ogóle wiesz, kim jesteś?”. To miejsce, w którym bohatera powinien wypowiedzieć ikoniczne: „My name is Bond, James Bond”. Nic dziwnego, że w pierwszym odcinku nie chce mu przejść to przez usta – bo nie jest to tylko rola, ale w typ wypadku pełna immersja w wyobrażenie, czym i kim Shah chce być. Pewnie, że nienawiść do samego siebie to temat na terapię. Ale jesteśmy w świecie serialu – nie ma na nią czasu. Bohater będzie rozpracowywał siebie podczas intensywnych scen. Choć finał jest do przewidzenia, to właśnie sama droga daje najwięcej satysfakcji.
Zanim trafił do GQ Poland, ponad dekadę działał jako freelancer. Współpracował z m.in. „Vogue Polska”, OKO.press, Mint Magazine, Spider’s Web i „Tygodnikiem Powszechnym”. Jest autorem „Cudownego przegięcia. Reportażu o polskim dragu” (Wydawnictwo Znak). Praca nad książką silniej skierowała jego uwagę na tematy społeczne i te dotyczące osób LGBT+.
Specjalizuje się też w pisaniu o filmach i serialach. Jeśli mógłby, nie wychodziłby z kina. Uwielbia długie rozmowy z twórcami i twórczyniami stojącymi po obu stronach kamery. Prowadzi wywiady z psychologami o męskości w każdym wydaniu. Nie unika też tematów okołoliterackich.
Gdy nie ogląda filmów, przesiaduje na siłowni lub jeździ na wyprawy rowerowe, najchętniej po drożdżówki. W weekendy wcina naleśniki i snuje się po galeriach sztuki.
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Filmy i seriale
Na ekranie i za kierownicą. Francuski świat Peugeota
Samochody i kino mają ze sobą więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać.
Filmy i seriale
Marcin Dorociński i Ryan Reynolds, czyli „Katastrofa w duecie”. Polski aktor w nowym filmie Apple TV
Marcin Dorociński wraca do Hollywood. Apple TV pokazało pierwszy zwiastun filmu „Katastrofa w duecie” (Mayday), w którym polski aktor występuje obok Ryana Reynoldsa i Kennetha Branagha.
Filmy i seriale
„Odyseja” to kino totalne. Christopher Nolan w znakomitej formie [RECENZJA]
Gdyby Christopher Nolan żył w starożytnej Grecji, dziś jego dramaty stałyby obok największych antycznych tragików. Zamiast ekranizować Homera, opowiedział trojański mit po swojemu. I zrobił to zjawiskowo.
Filmy i seriale
Łukasz Simlat o swoich ikonicznych rolach
Od pierwszego polskiego serialu Netfliksa „1983”, przez nagradzane „Boże Ciało”, po „Rojsta” i „Furiozę” – Łukasz Simlat opowiada o rolach, które wyznaczały kolejne etapy jego aktorskiej kariery. Z okazji 10-lecia Netfliksa w Polsce kontynuujemy cykl „Ikoniczne role”, w którym aktorzy wracają do najważniejszych postaci swojej kariery.
Filmy i seriale
Emmy 2026: Ogłoszono nominacje. Mamy polski akcent
Poznaliśmy nominacje do 78. nagród Emmy. Wśród wyróżnionych „The Pitt”, „Jedyna” i Zendaya. Oto kto jeszcze powalczy o statuetkę dla najważniejszych produkcji telewizyjnych.
Filmy i seriale
Najlepsze seriale 2026 roku (jak dotąd). Nasze typy
Rok 2026 obfituje w seriale, o których będzie się mówić jeszcze długo. To produkcje zachwycające świetnie napisanymi bohaterami, odważnymi historiami i wysokim poziomem realizacji. Wybraliśmy najlepsze seriale 2026 roku – od głośnych premier po znakomite powroty. Jeśli zastanawiasz się, co warto obejrzeć, ta lista jest dobrym miejscem, żeby zacząć.
Filmy i seriale
Co obejrzeć w lipcu? Nowości na Prime Video
Od prequela „Legalnej blondynki”, przez widowiskowe science fiction z Ryanem Goslingiem, po pełen napięcia horror rozgrywający się w tajskich jaskiniach. Oto najciekawsze filmy i seriale, które Prime Video przygotowało dla swoich widzów na lipiec.
Filmy i seriale
„Wielki Łuk” – film o cenie marzeń
Co się dzieje, gdy idealista dostaje szansę stworzenia pomnika epoki? „Wielki Łuk” to oparta na faktach historia architekta, który zamiast świętować życiowy sukces, musiał stoczyć wyniszczającą walkę o własną wizję. W rolach głównych Claes Bang, Xavier Dolan i Swann Arlaud.