PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

Filmy i seriale

Cannes 2026: Nagrodzony Złotą Palmą „Fjord" i inne filmy o rodzicielstwie, które nie dają mi spokoju

Od queerowej perełki o wybranej rodzinie, przez bolesne rozliczenie córki z ojcem, po rodzicielski dramat nad norweskim fiordem. Te trzy filmy z Festiwalu Filmowego w Cannes 2026 nie dadzą wam spokoju.

Udostępnij

„Fjord” opowiada o konflikcie światopoglądowym

„Fjord” w reżyserii Cristiana Mungiu Autor zdjęcia: materiały prasowe, Festiwal Filmowy w Cannes

Jakub_Wojtaszczyk_GQ_RAMKA
24.05.2026

W trakcie tegorocznego Festiwalu Filmowego Cannes najczęściej myślami wracałem do tych trzech filmów. Jordan Firstman w „Club Kid” bierze konserwatywny model rodziny i obsypuje go tęczowym konfetti. Rodrigo Sorogoyen w „The Beloved” rozlicza ojcostwo bez sentymentalnych wymówek i łatwego przebaczenia. Cristian Mungiu w „Fjord” wrzuca z kolei bohaterów i bohaterki w sam środek konfliktu między rodzicielską kontrolą a społecznym zaufaniem do instytucji. Trzy zupełnie różne historie, trzy odmienne języki kina i jedno wspólne pytanie: co właściwie znaczy dziś być rodzicem, dzieckiem i rodziną?

Teraz pozostaje już tylko trzymać kciuki, żeby wszystkie dotarły do polskich kin („The Beloved” i „Fjord” wprowadza Gutek Film). Bo jeśli Cannes 2026 ma zostawić po sobie kilka tytułów, do których będę wracać jeszcze długo po festiwalu, to właśnie te – i bardzo chciałbym, żeby polska publiczność jak najszybciej dostała szansę je zobaczyć


„Club Kid”, reż. Jordan Firstman

„Club Kid” miał premierę na Festiwalu Filmowym w Cannes

„Club Kid” reżyserii Jordana Firstmana Autor zdjęcia: materiały prasowe, Festiwal Filmowy w Cannes

Debiut idealny? Wszystko na to wskazuje, bowiem nie tylko krytycy i krytyczki piszą zasłużone peany na jego cześć, ale właśnie wytwórnia A24 wygrała wojnę licytacyjną i zakupiła prawa do dystrybucji filmu Firstmana (gra m.in. w „Kocham LA”) za 17 mln dolarów. 

„Club Kid” startuje w 2016 roku. Peter (w tej roli również Firstman) jest organizatorem grubych imprez dla nowojorskiej społeczności queerowej. Wszyscy go kochają. Jest duszą towarzystwa. Zabawny, czarujący i jeszcze nosi swoją gejowskość bez skrępowania. Tańczy i ćpa do upadłego i tak bez końca. Dziesięć lat później wszystko wydaje się takie samo. Peter wstaje, nie wiedząc nawet, który właściwie jest dzień, trochę ćpa, by doprowadzić się do porządku i znowu rusza na podbój Nowego Jorku. Tańczy, rozmawia, więcej ćpa, uprawia seks i tak w kółko. Za rogiem jednak czai się widmo żalu. Zastanawia się, czy mówienie, że testuje narkotyki i je sprzedaje, by jego społeczność czerpała ze sprawdzonego źródła, nie jest zwykłą wymówką. Spokojnie, nie jest to film, w którym protagonista wysyła sam siebie na odwyk i całkowicie zmienia swoje życie. Choć nie do końca. Pewnego dnia wraca do swojego mieszkania i zastaje tam (niemal dosłownie) dziewięciolatka, którego nawet nie wie, kiedy spłodził.

Najlepszy crowd pleaser 

Fabuła brzmi jak najgorszy homofobiczny koszmar puszczany na Polsacie w latach 90. Tymczasem jest to rewelacyjny crowd pleaser i… pochwała rodziny. Patriarchalny koncept oprószony tęczowym konfetti daje obraz, który nie tylko bawi (pęknięcie ze śmiechu), lecz także wzrusza (tak, że ryczałem na końcu). Wybrana rodzina, która opiekuje się Peterem, jest złożona z najbardziej różnorodnej paczki osób, jakiej najczęściej próżno szukać na ekranie. Queery grają queery i – szok! – robią to wyśmienicie. „Club Kid” nie jest o coming outach, przepracowywaniu traum dzieciństwa i konfrontacjach z osobami hetero (co nie wyklucza uniwersalnego przekazu). Film – choć nie bezpośrednio – ma polityczny podtekst. Akcja zaczyna się w końcówce prezydentury Obamy. Dekadę później queery w Stanach tkwią w homofobicznym i transfobicznym szambie, które wybiło podczas prezydentury Trumpa.


„The Beloved”, reż. Rodrigo Sorogoyen

„The Beloved” to jeden z najlepszych filmów Cannes 2026

„The Beloved” w reżyserii Rodrigo Sorogoyena Autor zdjęcia: materiały prasowe, Festiwal Filmowy w Cannes

Co, jeśliby nakręcić „Wartość sentymentalną” tylko bez wybielania przemocowego i szowinistycznego ojca (ach, przecież to stara data!)? Tu cały na biało wjeżdża Rodrigo Sorogoyen ze swoim wyśmienitym „The Beloved”, który – mam nadzieję – szturmem weźmie wyścig po Złotą Palmę. Fabuła brzmi absurdalnie podobnie do filmu Joachima Triera. Uznany reżyser Esteban Martínez (Javier Bardem) jest legendą zarówno ze względu na swoje filmy, jak i burzliwą przeszłość naznaczoną przemocą i ekscesami na planie. Do jednej z pierwszoplanowych ról w nowym filmie kostiumowych chce zaangażować swoją dawno niewidzianą córkę Emilię (Victoria Luengo) z poprzedniego związku. Teoretycznie chce pomóc jej w stojącej w miejscu karierze aktorskiej (pracuje w knajpie w Madrycie). W praktyce – choć Esteban sam nie chce tego przed sobą przyznać – chciałby odzyskać z nią kontakt.


Akcja na planie zdjęciowym

W przeciwieństwie do Triera, Sorogoyen umiejscawia akcję niemal w całości na planie zdjęciowym. Na szczęście nie serwuje nam zachwiania porządków, realnego i odgrywanego. To nie próby metodą Stanisławskiego, tylko realna harówka. Bo „The Beloved” przedstawia pracę na filmie nie jako miejsce, gdzie dzieje się magia, tylko przestrzeń pełną napięć, hierarchii i negocjacji. Martínez jest twórcą totalnym (i bardzo zasłużonym dla kina) oraz – tak, starej daty! – turbowymagającym (czyt. nagminnie przekracza granice) dla swojej ekipy. Sorogoyen zadaje dość banalne pytanie: czy da się oddzielić sztukę od artysty? Ale patrzy na nie świeższym okiem niż Trier. Nie współczuje Estebanowi ani z nim nie sympatyzuje. To nasza decyzja. Bardem daje jeden z najlepszych popisów aktorskich w swojej karierze. Jeżeli chce, potrafi być wyrozumiałym kumplem z pracy i wspierającym ojcem. By w kolejnej scenie – kiedy Martínezowi nie idą zdjęcia, a ekipa według niego nie dowozi – staje się potworem. Aktor całą swoją postawą, a także sposobem kręcenia (rewelacyjne zdjęcia Alejandra de Pablo) staje się niemal ojcem monstrum, górującym nad współpracownikami oraz współpracowniczkami i nad Emilią. 

Być może to obecność córki na planie uwypukla w zachowaniu Estebana tę patriarchalną, ojcowską nutę. Również bohaterce trudno jest uniknąć spoglądania na reżysera jedynie przez pryzmat zawodowy. Victoria Luengo mistrzowsko balansuje te dwa porządki (jednocześnie też gra aktorkę, która gra rolę!). Bohaterka niesie lata bólu, których Esteban, zdaje się, nie jest w stanie zrozumieć. Widzi ojca – już niepijącego – alkoholika, źle traktującego zarówno ją, jak i jej matkę. Później był nieobecny w życiu Emilii, ale w doniesieniach medialnych już tak. Zatem obserwowała, jak pnie się po szczeblach międzynarodowej kariery, a Hiszpania jest z niego dumna. Jednocześnie też Sorogoyen nie dostarcza nam gotowych tropów interpretacyjnych, tylko każe wątpić. Bo co, jeśli dwie osoby mogą pamiętać te same wydarzenia inaczej? Wybitne kino.


„Fjord”, reż. Cristian Mungiu

„Fjord” opowiada o konflikcie światopoglądowym

„Fjord” w reżyserii Cristiana Mungiu Autor zdjęcia: materiały prasowe, Festiwal Filmowy w Cannes

Wyglądający jak łysy mechanik z zakładu za rogiem Sebastian Stan i nosząca długaśne kiecki, drżąca jak osika w co drugiej scenie Renate Reinsve grają rumuńsko-norweskie małżeństwo, Mihaia i Lisbet Gheorghiu, które z Bukaresztu przeprowadza się do norweskiej wioski położonej nad malowniczym fiordem, by być blisko matki kobiety. Gdy ktoś przedstawia się Gheorghiu, mówiąc, że „praktycznie wszyscy są tu sąsiadami”, jest to zarówno przyjazne powitanie, jak i stwierdzenie faktu. Z marszu Gheorghiu jednak odstają – nie tylko przez barierę językową większości członków rodziny, ale przede wszystkim przez fakt, że są konserwatywnymi ewangelikami, którzy ściśle kontrolują swoje dzieci i stosują surowe zasady wychowawcze, wyraźnie kontrastujące z bardziej swobodnym, nowoczesnym podejściem do rodzicielstwa preferowanym przez resztę mieszkańców miasteczka. Najbardziej starają się ich poznać Mia (Lisa Carlehed) i jej mąż Mats (Markus Scarth Tønseth), dyrektor szkoły, do której uczęszcza czworo starszych dzieci. Mieszkają dosłownie po drugiej stronie ulicy od rodziny. Ich zbuntowana córka, Noora (Henrikke Lund-Olsen), od razu też nawiązuje więź z Elią (Vanessa Ceban), najstarszą córką Gheorghiu.

Próby włączenia się rodziny Mihaia i Lisbet w życie lokalnej społeczności nie przebiegają gładko. Kiedy jedna z nauczycielek Elii zauważa podczas lekcji WF-u siniaki na jej ciele, postanawia skontaktować się z opieką społeczną zajmującą się ochroną dzieci. W Norwegii się nie patyczkują. Zanim Gheorghiu się obejrzą, ich pięcioro potomstwa (w tym noworodek!) zostaje im sprzątnięta przed nosa. Przyjdzie im stoczyć batalię sądową. „Anatomia upadku”, tylko zamiast małżeństwa mamy rodzicielski survival. 


Krok w stronę komercji

Mungiu – z oklaskiwanymi, acz niszowymi „4 miesiącami, 3 tygodniami i 3 dniami” oraz „Prześwietleniem” – poszedł w kino bardziej komercyjne, co też specjalnie nie dziwi (bo każdy chce Oscara). Nie tylko obsadził nominowanych do Oscara Stana (który urodził się w Rumunii) i Reinsve, lecz także oparł fabułę na oczywistych przeciwieństwach (konserwatyzm vs progresywność). W filmie gra to raz lepiej, raz gorzej. Reżyser jednocześnie śmieje się w twarz zakłamanym Norwegom (dajecie pełną wolność swoim dzieciom i jednocześnie ignorujecie ich zdanie), a także każe nam wątpić w słuszność metod wychowawczych państwa Gheorghiu (bez telefonów, gier, telewizora, ale też raczej w homofobicznej narracji i z całym pozostałym chrześcijańsko-konserwatywnym szafarzem). Nie ma tu skali szarości. Choć całość ogląda się dobrze, trudno oprzeć się wrażeniu, że Mihaia i Lisbet to jedynie figury. Nie zostajemy dopuszczeni do ich wnętrza. Niestety, pogłębienie ich biografii zniszczyłoby emocjonalną układankę serwowaną przez Mungiu, a scenariusz (podsuwający widowni pytanie: „Co ty byś zrobił/zrobiła na ich miejscu?”) wziąłby w łeb.

Jakub_Wojtaszczyk_GQ_RAMKA

Zanim trafił do GQ Poland, ponad dekadę działał jako freelancer. Współpracował z m.in. „Vogue Polska”, OKO.press, Mint Magazine, Spider’s Web i „Tygodnikiem Powszechnym”. Jest autorem „Cudownego przegięcia. Reportażu o polskim dragu” (Wydawnictwo Znak). Praca nad książką silniej skierowała jego uwagę na tematy społeczne i te dotyczące osób LGBT+.

Specjalizuje się też w pisaniu o filmach i serialach. Jeśli mógłby, nie wychodziłby z kina. Uwielbia długie rozmowy z twórcami i twórczyniami stojącymi po obu stronach kamery. Prowadzi wywiady z psychologami o męskości w każdym wydaniu. Nie unika też tematów okołoliterackich.

Gdy nie ogląda filmów, przesiaduje na siłowni lub jeździ na wyprawy rowerowe, najchętniej po drożdżówki. W weekendy wcina naleśniki i snuje się po galeriach sztuki.

Czytaj więcej

ARTYKUŁ PARTNERSKI KA518830_Peugeot_HighRes Light

Na ekranie i za kierownicą. Francuski świat Peugeota

Samochody i kino mają ze sobą więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać.

"Katastrofa w duecie": Marcin Dorociński i Ryan Reynolds w jednym filmie

Marcin Dorociński i Ryan Reynolds, czyli „Katastrofa w duecie”. Polski aktor w nowym filmie Apple TV

Marcin Dorociński wraca do Hollywood. Apple TV pokazało pierwszy zwiastun filmu „Katastrofa w duecie” (Mayday), w którym polski aktor występuje obok Ryana Reynoldsa i Kennetha Branagha.

Matt Damon i Zendaya w filmie „Odyseja”

„Odyseja” to kino totalne. Christopher Nolan w znakomitej formie [RECENZJA]

Gdyby Christopher Nolan żył w starożytnej Grecji, dziś jego dramaty stałyby obok największych antycznych tragików. Zamiast ekranizować Homera, opowiedział trojański mit po swojemu. I zrobił to zjawiskowo.

Łukasz Simlat o swoich ikonicznych rolach

Łukasz Simlat o swoich ikonicznych rolach

Od pierwszego polskiego serialu Netfliksa „1983”, przez nagradzane „Boże Ciało”, po „Rojsta” i „Furiozę” – Łukasz Simlat opowiada o rolach, które wyznaczały kolejne etapy jego aktorskiej kariery. Z okazji 10-lecia Netfliksa w Polsce kontynuujemy cykl „Ikoniczne role”, w którym aktorzy wracają do najważniejszych postaci swojej kariery.

„Jedyna” zdobyła wiele nominacji do Emmy

Emmy 2026: Ogłoszono nominacje. Mamy polski akcent

Poznaliśmy nominacje do 78. nagród Emmy. Wśród wyróżnionych „The Pitt”, „Jedyna” i Zendaya. Oto kto jeszcze powalczy o statuetkę dla najważniejszych produkcji telewizyjnych.

Oto najlepsze seriale 2026 roku

Najlepsze seriale 2026 roku (jak dotąd). Nasze typy

Rok 2026 obfituje w seriale, o których będzie się mówić jeszcze długo. To produkcje zachwycające świetnie napisanymi bohaterami, odważnymi historiami i wysokim poziomem realizacji. Wybraliśmy najlepsze seriale 2026 roku – od głośnych premier po znakomite powroty. Jeśli zastanawiasz się, co warto obejrzeć, ta lista jest dobrym miejscem, żeby zacząć.

„Projekt Hail Mary” to nowość na Amazon Prime Video

Co obejrzeć w lipcu? Nowości na Prime Video

Od prequela „Legalnej blondynki”, przez widowiskowe science fiction z Ryanem Goslingiem, po pełen napięcia horror rozgrywający się w tajskich jaskiniach. Oto najciekawsze filmy i seriale, które Prime Video przygotowało dla swoich widzów na lipiec.

„Wielki Łuk” to film oparty na faktach

„Wielki Łuk” – film o cenie marzeń

Co się dzieje, gdy idealista dostaje szansę stworzenia pomnika epoki? „Wielki Łuk” to oparta na faktach historia architekta, który zamiast świętować życiowy sukces, musiał stoczyć wyniszczającą walkę o własną wizję. W rolach głównych Claes Bang, Xavier Dolan i Swann Arlaud.