Cannes 2026: Polskie akcenty na Lazurowym Wybrzeżu. „Spiritus sanctus” i poruszające „Flesh and Fuel”
PARTNERZY SERWISU
Filmy i seriale
Cannes 2026: Polskie akcenty na Lazurowym Wybrzeżu. „Spiritus sanctus” i poruszające „Flesh and Fuel”
Na Festiwalu Filmowym w Cannes Julian Świeżewski pojawia się w „Flesh and Fuel” Pierre’a Le Galla – romantycznej historii o dwóch kierowcach tirów, których połączyła droga. Z kolei Michał Toczek ze swoim „Spiritus sanctus” powalczy o Złotą Palmę w konkursie filmów krótkometrażowych.
Udostępnij

Krótkometrażowy „Spiritus sanctus” ma szansę na Złotą Palmę Autor zdjęcia: materiały prasowe, Festiwal Filmowy w Cannes
Podczas Festiwalu Filmowego w Cannes 2026 polskie akcenty wybrzmiewają w zupełnie różnych rejestrach. Pierre Le Gall we „Flesh and Fuel”, w którym drugoplanową rolę gra Julian Świerzewski, zabiera widzów do świata kierowców tirów, parkingów i przydrożnych postojów, z którego buduje zaskakująco czuły romans o samotności, pożądaniu i bliskości odnalezionej w trasie.
Z kolei Michał Toczek w „Spiritus sanctus” wraca do Polski końca lat 90., gdzie wielka historia – papieska pielgrzymka i narodowe uniesienie – miesza się z codziennością zwykłych ludzi. Dwa zupełnie różne filmy, dwa odmienne spojrzenia i wspólny mianownik: bohaterowie, którzy zazwyczaj zostają gdzieś na drugim planie.
„Flesh and Fuel”, reż. Pierre Le Gall
Kiedy w 2005 roku premierę miała „Tajemnica Brokeback Mountain” Anga Lee o miłości dwóch kowbojów, wywołał spore poruszenie. Jak to? Geje na Dzikim Zachodzie? Przecież to niemożliwe, by nasi dzielni chłopcy z westernów po godzinach harówy zaszywali się w namiotach i dopuszczali się zberezeństw. A jednak nie taki świat, jak homofobia go maluje.
Po 21 latach od premiery wspomnianego majstersztyku upłynęło wiele świadomościowej wody. Świat się – podobno – zmienił. Film „Flesh and Fuel” Pierre’a Le Galla pojawia się na Festiwalu Filmowym w Cannes w momencie, kiedy nikogo już nie szokuje, że osoby queerowe pałają się stereotypowo „męskimi” (czyt. hetero) profesjami. Byli kowboje, teraz przyszedł czas na kierowców tirów.

W filmie Flesh and Fuel” Pierre’a Le Galla grają Alexis Manenti i Julian Świeżewski Autor zdjęcia: materiały prasowe, Festiwal Filmowy w Cannes
Do zakochania jeden krok
Étienne (grający minimalnymi środkami Alexis Manenti) przejechał kontynent wzdłuż i wszerz. Bardziej niż Francja, jego miejscem zamieszkania jest kabina ciężarówki. Mógł dom zamienić na mikrokawalerkę na kółkach i wmówił sobie, że taki los jest mu pisany. Jednak jakkolwiek by się starał, pożądania nie umie zatrzymać (i – całe szczęście – nie chce). Dlatego Étienne, a także inni spotkani na parkingach kierowcy zaszywają się w lasach Europy w poszukiwaniu szybkiej ulgi. W ciemności, w głuszy, na chybił trafił. Byleby szybko, bo policja nie śpi. Uwaga, niespodzianka, nikt jednak nie ściga facetów za to, że są gejami, tylko za ekshibicjonizm i uprawianie seksu w miejscu publicznym.
Étienne jest przywiązany do drogi, zapachu spalin o poranku, chłodnych wieczorów i zmieniającego się języka w radiu po przekroczeniu granicy. Kiedy więc w lesie poznaje polskiego tirowca, Bartosza (wychodzący poza dotychczasowe role wycofanych bohaterów, energiczny i bezpośredni Julian Świeżewski), jego samotność zostaje wywrócona do góry nogami. Mężczyźni spotykają się rzadko, na chwilę, przez przypadek. Częściej z sobą gadają na wideo, „wspólnie” jedząc hot dogi na orlenach tego świata, oglądając siebie tylko na ekranach telefonów. Wysyłają pinezki ze swoimi położeniami, na Mapie Google mierzą kilometry dzielącej ich odległości. Z czasem coraz bardziej się w sobie zakochują. Nie są idealni zarówno pod względem osobowościowym, ale i wyglądu. Zwykli kolesie, którzy odnaleźli się na trasie, jakkolwiek to brzmi.

Romans, aż miło
Étienne i Bartosz egzystują w specyficznym ekosystemie, w miejscach nie miejscach, przy ciągach alienujących autostrad i pustkowiach. Trudno w takich warunkach myśleć na poważnie o związku. Pojawiają się pierwsze problemy, kłopoty zdrowotne, trudne do skoordynowania zlecenia. Poczucie rozłąki staje się coraz mocniejsze.
„Flesh and Fuel” to najbardziej romantyczny film, jaki widziałem od dawna. Jest taka scena zbudowana jak z truckowych „Romeo i Julii”. Bohaterowie nie zamierzają opuścić stworzonej relacji. Umawiają się więc na konkretnym parkingu. Pech chciał, że Bartosz źle zrozumiał instrukcje i niefortunnie zaparkował po drugiej strony autostrady. Dojazd zająłby 45 minut. Nie zdradzę, jak zakończy się ta scena. Powiem tylko, że chwyta za gardło i nie puszcza. Więcej takich debiutów.
„Spiritus sanctus”, reż. Michał Toczek
Film Michał Toczka ma szansę na Złotą Palmę w konkursie filmów krótkometrażowych. Fabuła została osadzona jednego czerwcowego dnia w 1999 roku, w czasie papieskiej pielgrzymi do Polski. Protagonista Bogdan (w tej roli Sebastian Stankiewicz), posilając się przed telewizorem, dowiaduje się, że na czas wizyty Jana Pawła II zostaje wprowadzona prohibicja i zamiera. Nie dlatego, że Bogdan ma specjalnie problemy z alkoholem. Bardziej dlatego, że kocha żonę (Izabela Dąbrowska), która akurat tego dnia obchodzi 50. urodziny. To „typowa” polska rodzina – przy odświętnym stole bez alkoholu ani rusz. Zdesperowany bohater wyrusza motorynką w podróż od znajomego do znajomego, od sklepu do sklepu w poszukiwaniu trunku. Poszukiwania zaczynają stopniowo przypominać metafizyczne kino drogi. Kamera jest tuż za nim.

W „Spiritus sanctus” główną rolę gra Sebastian Stankiewicz Autor zdjęcia: materiały prasowe, Festiwal Filmowy w Cannes
Wyśmienity Sebastian Stankiewicz niemal do samego końca nie wypowiada ani słowa. Bogdan – jak wcześniejsi bohaterowie Toczka – to typowy everyday man, człowiek z tłumu, który najczęściej nie przebija się na pierwszy plan. Dla takich „wielka historia” dzieje się potem, dostają od niej rykoszetem. Stankiewicz do takich ról został stworzony. W „Spiritus sanctus” poczciwiec, na którego zazwyczaj nikt nie zwraca uwagi, gra pierwsze skrzypce. Dopada go wielka historia, bo przypadkowo spotka papieża. Najważniejsze nie jest jednak błogosławieństwo, tylko to, co dzieje się dookoła. Tam w najlepsze trwa prowincjonalne (choć teraz uświęcone) życie.
Toczek ma wyczucie do portretowania zwyklaków. Robi to z czułością, że nie sposób ich nie lubić. Mają swoje słabości i mniejsze lub większe tragedie, ale nigdy reżysersko i scenariuszowo nie są one przesadzone. Drugiego dna „Spiritus sanctus” dodaje czas, w którym rozgrywa się akcja. 1999 rok – już zaraz nowe milenium, choć życiowo (zarówno mentalnie, jak i wizualnie) ledwo wyszliśmy z komuny.
Zanim trafił do GQ Poland, ponad dekadę działał jako freelancer. Współpracował z m.in. „Vogue Polska”, OKO.press, Mint Magazine, Spider’s Web i „Tygodnikiem Powszechnym”. Jest autorem „Cudownego przegięcia. Reportażu o polskim dragu” (Wydawnictwo Znak). Praca nad książką silniej skierowała jego uwagę na tematy społeczne i te dotyczące osób LGBT+.
Specjalizuje się też w pisaniu o filmach i serialach. Jeśli mógłby, nie wychodziłby z kina. Uwielbia długie rozmowy z twórcami i twórczyniami stojącymi po obu stronach kamery. Prowadzi wywiady z psychologami o męskości w każdym wydaniu. Nie unika też tematów okołoliterackich.
Gdy nie ogląda filmów, przesiaduje na siłowni lub jeździ na wyprawy rowerowe, najchętniej po drożdżówki. W weekendy wcina naleśniki i snuje się po galeriach sztuki.
Tagi
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Filmy i seriale
Na ekranie i za kierownicą. Francuski świat Peugeota
Samochody i kino mają ze sobą więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać.
Filmy i seriale
Marcin Dorociński i Ryan Reynolds, czyli „Katastrofa w duecie”. Polski aktor w nowym filmie Apple TV
Marcin Dorociński wraca do Hollywood. Apple TV pokazało pierwszy zwiastun filmu „Katastrofa w duecie” (Mayday), w którym polski aktor występuje obok Ryana Reynoldsa i Kennetha Branagha.
Filmy i seriale
„Odyseja” to kino totalne. Christopher Nolan w znakomitej formie [RECENZJA]
Gdyby Christopher Nolan żył w starożytnej Grecji, dziś jego dramaty stałyby obok największych antycznych tragików. Zamiast ekranizować Homera, opowiedział trojański mit po swojemu. I zrobił to zjawiskowo.
Filmy i seriale
Łukasz Simlat o swoich ikonicznych rolach
Od pierwszego polskiego serialu Netfliksa „1983”, przez nagradzane „Boże Ciało”, po „Rojsta” i „Furiozę” – Łukasz Simlat opowiada o rolach, które wyznaczały kolejne etapy jego aktorskiej kariery. Z okazji 10-lecia Netfliksa w Polsce kontynuujemy cykl „Ikoniczne role”, w którym aktorzy wracają do najważniejszych postaci swojej kariery.
Filmy i seriale
Emmy 2026: Ogłoszono nominacje. Mamy polski akcent
Poznaliśmy nominacje do 78. nagród Emmy. Wśród wyróżnionych „The Pitt”, „Jedyna” i Zendaya. Oto kto jeszcze powalczy o statuetkę dla najważniejszych produkcji telewizyjnych.
Filmy i seriale
Najlepsze seriale 2026 roku (jak dotąd). Nasze typy
Rok 2026 obfituje w seriale, o których będzie się mówić jeszcze długo. To produkcje zachwycające świetnie napisanymi bohaterami, odważnymi historiami i wysokim poziomem realizacji. Wybraliśmy najlepsze seriale 2026 roku – od głośnych premier po znakomite powroty. Jeśli zastanawiasz się, co warto obejrzeć, ta lista jest dobrym miejscem, żeby zacząć.
Filmy i seriale
Co obejrzeć w lipcu? Nowości na Prime Video
Od prequela „Legalnej blondynki”, przez widowiskowe science fiction z Ryanem Goslingiem, po pełen napięcia horror rozgrywający się w tajskich jaskiniach. Oto najciekawsze filmy i seriale, które Prime Video przygotowało dla swoich widzów na lipiec.
Filmy i seriale
„Wielki Łuk” – film o cenie marzeń
Co się dzieje, gdy idealista dostaje szansę stworzenia pomnika epoki? „Wielki Łuk” to oparta na faktach historia architekta, który zamiast świętować życiowy sukces, musiał stoczyć wyniszczającą walkę o własną wizję. W rolach głównych Claes Bang, Xavier Dolan i Swann Arlaud.