Berlinale 2026. Postqueerowa perfekcja „Rosebush Pruning”
PARTNERZY SERWISU
Filmy i seriale
Berlinale 2026. Postqueerowa perfekcja „Rosebush Pruning”
Bogaci, piękni i kompletnie zepsuci – rodzina z „Rosebush Pruning” wygląda jak kampania domu mody, ale funkcjonuje jak pole minowe. Karim Aïnouz nakręcił film o ludziach, którzy przekroczyli już wszystkie granice i nawet tego nie zauważyli – bo normalność bywa najbardziej niepokojącą perwersją.
Udostępnij

Obsada filmu „Rosebush Pruning” Autor zdjęcia: Felix Dickinson, materiały prasowe
Pamiętacie czasy, kiedy filmy Yorgosa Lanthimos każdorazowo trafiały ostrzem satyry w samo serce współczesnego świata, a ich fabuła nie przypominała rozciągniętego do przesady popularnego leadu prasowego? Brazylijski reżyser Karim Aïnouz (wespół ze scenarzystą, stałym współpracownikiem wspomnianego twórcy „Lobstera”, Efthimisem Filippou) swoim najnowszym obrazem „Rosebush Pruning” nam o tym przypomina. Jednocześnie jednak robi to na własnych zasadach, testując granice zarówno wrażliwości widowni, jak i tego, co w filmie dotychczas było portretowane i w jaki sposób.
Na pierwszy rzut oka „Rosebush Pruning” to zmiksowany właśnie wczesny Lanthimos z „Sukcesją” i z „Saltburn” (nie sądziłem, że kiedykolwiek użyję tytułu tego szkaradztwa Emerald Fennell), a także luźno zainspirowany „Pięściami w kieszeni” Marco Bellocchio, klasyka z 1965 roku, w którym młody bohater posuwa się do drastycznych kroków, by wyswobodzić się od swojej dysfunkcyjnej rodziny. Co prawda Aïnouz wybiera z tych inspiracji antyburżuazyjne wątki i toksyczne rodzinne konotacje, lecz zatapia je w queerowości nieczęsto (nigdy?) oglądanej na ekranie. Powiedziałbym nawet, że portretuje świat postqueerowy, gdzie nie tylko normy seksualne stają się mniej sztywne i nie są nazywane, lecz także – wreszcie w filmie! – nienormatywność znajduje się w spektrum w wymiarze moralnym. Brazylijczyk nie upupia queeru, sprowadzając go do wytartych w kinie trauma dojrzewania i poszukiwań własnego głosu i miejsca na świecie, tylko go uczłowiecza. Postaciom w „Rosebush Pruning” bliżej do Matta Damona w „Utalentowanym panu Ripleyu” niż Gaela Garcíi Bernala ze „Złego wychowania” Almodóvara (chociaż i tu znajdziemy subtelne akcenty podobnych doświadczeń).
Głównym bohaterem jest Edward, grany przez Calluma Turnera, od którego słów pochodzi tytuł filmu Aïnouza. Mówi: „Ludzie są różami. Rodziny różanymi krzakami. Krzaki wymagają przycinania”. Kiedy staje z sekatorem przy roślinach, doznaje iście seksualnej rozkoszy. Edward jest pozostawionym samemu sobie półanalfabetą i środkowym synem bardzo bogatej amerykańskiej rodziny, która sześć lat wcześniej przeprowadziła się na hiszpańskie wybrzeże. Przedstawia nam pozostałych członków i członkinię tegoż uprzywilejowanego, trzymającego się na totalnym uboczu i stroniącego od asymilacji egoistycznego klanu, który – jak mówi Edward – jest zainteresowany tylko muzyką i modą z wybiegów. Każdą z tych osób mężczyzna z chęcią potraktowałby swoimi nożycami ogrodowymi.
Na czele stoi niewidomy, mówiący co mu ślina na język przyniesie obrzydliwy patriarcha (wspaniały Tracy Letts), spędzający dnie w atłasowym szlafroku i manipulujący swoimi dziećmi tak, by te były od niego współzależne i obsługiwały go z należytym szacunkiem (nawet nie domyślacie się, w jaki sposób!). Siostrę Edwarda, Annę (Riley Keough), rozsadzana seksualna energia, której przez klasizm nie może spożytkować. Skupia się zatem na mentalnych gierkach z ojcem. Najmłodszy jest Robert (Lukas Gage), spędzający długie hiszpańskie dni (i mokre noce) na rozmyślaniach (i próbach), jak niepoprawnie przykuć uwagę najstarszego z rodzeństwa, Jacka (cudowny Jamie Bell, dobrze go widzieć), by ten w końcu uległ i poddał się kazirodczym rozkoszom.
Jack wydaje się tym najbardziej ułożonym i emocjonalnie stabilnym z całej gromadki. Nawet spotkał dziewczynę, Marthę (Elle Fanning), która wydaje się przebywać na zupełnie innym biegunie niż rodzeństwo i ojciec jej chłopaka. Co obserwujemy chociażby na proszonym obiedzie, podczas którego na żądanie ojca Anna, choć nie bez przyjemności, opisuje Marthę jak przedmiot. Zaczyna od wypunktowania jej taniej (bo z COS-a) kiecki i drogich dodatków (bo otrzymanych w prezencie od Jacka), a kończy na dokładnym przedstawieniu wielkości jej piersi. Przecież tatuś chce wiedzieć!
Zatem współczujemy Marcie i kibicujemy związkowi. Do czasu, jak z dziewczyny wyjdzie jej uprzywilejowanie. Postaci granej przez Fanning (która zabiera zasłużone ochy i achy po nominacji do Oscara za „Wartość sentymentalną”) blisko jest do Marge Gwyneth Paltrow ze wspomnianego „Utalentowana pana Ripleya”. Jej artystyczne umiejętności są równie dyskusyjne, lecz zajęcie się sztuką (Martha gra na gitarze klasycznej) jest kluczem do bycia choć trochę bardziej interesującą w świecie bezmyślnego zbytku.
Edward śledzi parę, kiedy ta poszukuje (wieeeeelkiej i oszklonej) chaty na sprzedaż. Tak razem z nim trafiamy na matkę (Pamela Anderson jako najlepsza wersja siebie), która – jak nam na początku przedstawiono – dwa lata temu została rozszarpana przez wilki w katalońskim lesie.
Co dalej? Niech pozostanie to słodką tajemnicą.
Aïnouz lubi niedopowiedzenia, które mogą zostać odebrane jako braki w scenariuszu. Chcę jednak wierzyć, że to zabieg celowy. Nie wiemy na przykład, dlaczego rodzeństwo pozostało w domu, choć ten nie należał do najbezpieczniejszych (choć to gruby eufemizm!). Ale może to świat, w którym dzieci się nie buntują? Wszak rodzeństwo w pamiętnej „Sukcesji” równie wiele znosiło w nadziei na spadek (czyt. ojcowską uwagę). Reżyser szerokim łukiem omija też łatwe diagnozy społeczne. Tylko – wierząc w inteligencję widowni – łudzi nas błyszczącym, ekskluzywnym światem, pod którego powierzchnią kryje się zgnilizna. Może i odrzuca swoim smrodem, ale i tak nie możemy przestać oglądać (i wąchać).
Seks (koordynatorką scen intymnych była „nasza”, Kasia Szustow) jest tutaj narzędziem władzy, co wcale nie oznacza, że osoby nie czerpią z niego przyjemności (a to z kolei stanowi szerokie pole do dyskusji). Wreszcie też seks odbywa się w wyobraźni. Jego pragnienie zabarwia rzeczywistość i wpływa na relacje między wszystkimi bohaterami i bohaterkami. Wypada to świeżo, bo – znowu – nic nie jest tutaj wyłożone czarno na białym.
W „Rosebush Pruning” zachwyca też casting. Aktorzy i aktorki, słusznie w pełni oddają się w ręce reżysera. Ten nakłada na nich maski, których wcześniej nie nosili. Callum Turner w swojej kinkowej dziwaczności, a wręcz pokraczności, mami widownię. Chcemy mu kibicować, choć tak naprawdę nie powinniśmy. Jeśli faktycznie będzie nowym Bondem, naprawdę mamy na co czekać (nagle zaczęła mnie interesować ta patriarchalna skamielina). Podobnie arcyuznany teatralny wyga Tracy Letts nigdy nie pozwala, by jego bohater był tylko gnidą w luksusach. Wreszcie zniewalający Jamie Bell kradnie sceny swoją posępnością, ale znowu nie jest jedynie skrzywdzonym przez los przystojniakiem.
Największą siłą jest filmu Aïnouz jest to, że działa jak zwierciadło. Przyglądamy się naprawdę toksycznym osobom, które są też bardzo, bardzo normalne. Jeśli nie we wszystkich (mam nadzieję!) ich zachowaniach się odnajdziemy, to przynajmniej w jednym z gestów albo odruchów rozpoznamy coś niepokojąco znajomego. A czy w kinie nie chodzi o reprezentację? Kto powiedział, że immersja musi być milutka?
Zanim trafił do GQ Poland, ponad dekadę działał jako freelancer. Współpracował z m.in. „Vogue Polska”, OKO.press, Mint Magazine, Spider’s Web i „Tygodnikiem Powszechnym”. Jest autorem „Cudownego przegięcia. Reportażu o polskim dragu” (Wydawnictwo Znak). Praca nad książką silniej skierowała jego uwagę na tematy społeczne i te dotyczące osób LGBT+.
Specjalizuje się też w pisaniu o filmach i serialach. Jeśli mógłby, nie wychodziłby z kina. Uwielbia długie rozmowy z twórcami i twórczyniami stojącymi po obu stronach kamery. Prowadzi wywiady z psychologami o męskości w każdym wydaniu. Nie unika też tematów okołoliterackich.
Gdy nie ogląda filmów, przesiaduje na siłowni lub jeździ na wyprawy rowerowe, najchętniej po drożdżówki. W weekendy wcina naleśniki i snuje się po galeriach sztuki.
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Filmy i seriale
Na ekranie i za kierownicą. Francuski świat Peugeota
Samochody i kino mają ze sobą więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać.
Filmy i seriale
Marcin Dorociński i Ryan Reynolds, czyli „Katastrofa w duecie”. Polski aktor w nowym filmie Apple TV
Marcin Dorociński wraca do Hollywood. Apple TV pokazało pierwszy zwiastun filmu „Katastrofa w duecie” (Mayday), w którym polski aktor występuje obok Ryana Reynoldsa i Kennetha Branagha.
Filmy i seriale
„Odyseja” to kino totalne. Christopher Nolan w znakomitej formie [RECENZJA]
Gdyby Christopher Nolan żył w starożytnej Grecji, dziś jego dramaty stałyby obok największych antycznych tragików. Zamiast ekranizować Homera, opowiedział trojański mit po swojemu. I zrobił to zjawiskowo.
Filmy i seriale
Łukasz Simlat o swoich ikonicznych rolach
Od pierwszego polskiego serialu Netfliksa „1983”, przez nagradzane „Boże Ciało”, po „Rojsta” i „Furiozę” – Łukasz Simlat opowiada o rolach, które wyznaczały kolejne etapy jego aktorskiej kariery. Z okazji 10-lecia Netfliksa w Polsce kontynuujemy cykl „Ikoniczne role”, w którym aktorzy wracają do najważniejszych postaci swojej kariery.
Filmy i seriale
Emmy 2026: Ogłoszono nominacje. Mamy polski akcent
Poznaliśmy nominacje do 78. nagród Emmy. Wśród wyróżnionych „The Pitt”, „Jedyna” i Zendaya. Oto kto jeszcze powalczy o statuetkę dla najważniejszych produkcji telewizyjnych.
Filmy i seriale
Najlepsze seriale 2026 roku (jak dotąd). Nasze typy
Rok 2026 obfituje w seriale, o których będzie się mówić jeszcze długo. To produkcje zachwycające świetnie napisanymi bohaterami, odważnymi historiami i wysokim poziomem realizacji. Wybraliśmy najlepsze seriale 2026 roku – od głośnych premier po znakomite powroty. Jeśli zastanawiasz się, co warto obejrzeć, ta lista jest dobrym miejscem, żeby zacząć.
Filmy i seriale
Co obejrzeć w lipcu? Nowości na Prime Video
Od prequela „Legalnej blondynki”, przez widowiskowe science fiction z Ryanem Goslingiem, po pełen napięcia horror rozgrywający się w tajskich jaskiniach. Oto najciekawsze filmy i seriale, które Prime Video przygotowało dla swoich widzów na lipiec.
Filmy i seriale
„Wielki Łuk” – film o cenie marzeń
Co się dzieje, gdy idealista dostaje szansę stworzenia pomnika epoki? „Wielki Łuk” to oparta na faktach historia architekta, który zamiast świętować życiowy sukces, musiał stoczyć wyniszczającą walkę o własną wizję. W rolach głównych Claes Bang, Xavier Dolan i Swann Arlaud.