Anatomia stylu: jak kostiumografka Hanka Podraza buduje bohaterów ubraniami
PARTNERZY SERWISU
Filmy i seriale
Anatomia stylu: jak kostiumografka Hanka Podraza buduje bohaterów ubraniami
W „The Office PL” Hanka Podraza robi z lumpeksów kategorię premium, a z ubrań ludzi spotkanych w komunikacji miejskiej – najważniejsze inspiracje współczesnego kostiumu.
Udostępnij

„The Office PL", „Życie dla początkujących" Autor zdjęcia: materiały prasowe Canal+ i Aurora Films, kolaż GQ Poland
W „The Office PL” Hanka Podraza robi z lumpeksów kategorię premium, a z ubrań ludzi spotkanych w komunikacji miejskiej – najważniejsze inspiracje współczesnego kostiumu.
Spotykam się z kostiumografką Hanką Podrazą w siedzibie Kropliczanki, fikcyjnej firmy z polskiego „The Office”. Mimo że w serialu biuro znajduje się w Siedlcach, plan zdjęciowy naprawdę zaaranżowano w jednym z dawnych budynków FSO na warszawskim Żeraniu.
Siadamy przy zawalonym bibelotami biurku Asi, sekretarki z serialu. Hanka prawilnie, za komputerem, ja niczym petent – po drugiej stronie blatu. Za plecami mam wejście do biura szefa, Michała Holca, a także miejsca pracy pozostałych pracowników i pracowniczek, ustawione tak ciasno, że możemy zapomnieć o zasadach BHP.
Od pięciu sezonów Podraza tworzy kostiumy do „The Office”. Wiele z nich – jak brązowy garnitur Darka i ekstrawaganckie stylówki Sebastiana – osiągnęły status kultowych. Oprócz strojów z popularnego serialu Canal+ w dorobku mojej rozmówczyni znajdują się kostiumy do wielu spektakli teatralnych i filmów, m.in. „Królestwa” w reż. Michała Ciechomskiego, „Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej” Emi Buchwald i „Trzech miłości” Michała Grzegorzka, by wymienić tylko kilka.
– Słyszę, że potrafię zrobić taki kostium, który pomaga osobom aktorskim w tym, co mają grać, że zawieram w stroju psychologię postaci – mówi w trakcie naszej rozmowy. Również ubranie Hanki przyciąga wzrok. Oryginalna bluzka w czarno-białe mazaje z kołnierzykiem, proste dżinsy i białe okulary na nosie. Zza szkieł dostrzegam jej rzęsy, maźnięte również na biało.
Konwersujemy m.in. o jej pracy przy najnowszych produkcjach, o inspiracji ulicą i ludźmi spotkanymi w środkach komunikacji miejskiej, a także o tym, dlaczego kostiumy ze współczesnych filmów bywają deprecjonowane.

„The Office PL" Autor zdjęcia: materiały prasowe Canal+
Podobno nie tworzysz kostiumów jedynie na podstawie scenariusza. Potrzebujesz obsady. Musisz mieć ciało, żeby je ubrać?
Tak, wtedy wiem, jaka będzie „zawartość” kostiumu. Dla mnie to kluczowe, bo ludzie mają różny wzrost, różne biodra i włosy. Po prostu potrzebuję człowieka, a człowiek ubrania. Zawodowo przyglądam się temu, co ludzie noszą i jak wyglądają. Nie ma w tym nic umniejszającego.
Masz scenariusz, masz obsadę. Reżyserzy i reżyserki dają ci wolną rękę?
Wszystko zależy od projektu. Im dłużej z kimś pracuję, tym mają do mnie większe zaufanie. Najczęściej zdarza się to w kinie arthouse’owym. Jeśli projekty są bardziej komercyjne, wysyłam kostiumy do akceptacji, ale też nie zawsze. Pracuję na terminach, co jest okej. Nic mnie tak nie motywuje, jak właśnie praca na deadline'ach. Lubię wszystko dostarczać na czas.
Masz ustrukturyzowany system tworzenia?
Gdy znam obsadę, zaczynam od wyobrażenia sobie głównego bohatera. Po pierwszych przymiarkach mam trzon, do którego dokładam kolejne elementy tego świata. Poznaję pozostałe postacie. Buduję kostiumy ze słów. Ważne jest to, co bohater mówi w filmie czy serialu. Właśnie zaczęłam zdjęcia do drugiego filmu Pawła Podolskiego „Trochę sensu”, gdzie pada zdanie: „Ona się dziwnie ubiera”. Okazało się ono kluczowe do stworzenia kostiumu dla postaci, zarówno tej, która to mówi, jak i tej, której dotyczy to określenie. Wcześniej wiem, czego nie chcę w kostiumie, niż mam jasność co do tego, czego chcę.
Na przykład?
Podczas tworzenia kostiumów do „Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej” Emi Buchwald wiedziałyśmy, że naszym głównym założeniem jest to, by film się źle nie zestarzał. Uleganie trendom nie ma sensu. Bo coś będzie modne przez pół roku czy rok, a później stanie się nieznośne. Ważne jest również, czy opowiadamy historię dziejącą się w Polsce, czy poza nią. Czasem osoby przyjeżdżające grać epizody w „The Office” mówią, że mamy tu takie stylówki z lat 90. i wczesnych 2000. Ale to nieprawda. Codziennie widzę tak ubrane osoby. Wystarczy wsiąść w tramwaj w drodze na Żerań. W środkach komunikacji miejskiej odzieżowo dużo się dzieje.
Czyli inspirujesz się głównie tym, co dzieje się na ulicy?
Zdecydowanie, wolę inspirować się ludźmi, których spotykam. Tak np. powstał kostium Mirka, wampira pragnącego śmierci z „Życia dla początkujących”. Kompletnie nie wiedziałam, co z tą postacią zrobić. Któregoś razu szłam przez plac Mariacki w Krakowie. Stoją tam meleksiarze, którzy nawołują ludzi do zwiedzania miasta. Zobaczyłam typa w garniturze, kamizelce i pod krawatem. Pomyślałam: „To jest to”. Zrobiłam mu zdjęcie, wysłałam reżyserowi i napisałam, że Mirek powinien wyglądać właśnie tak, jakby był gotowy do trumny. I taki kostium jest w filmie. W jednej ze scen w „Życiu…” wampirzyca Monika wkłada na siebie wielką poszwę i gogle, by wyjść na słońce i się nie usmażyć. Prosty pomysł, ale efektowny.
Kostium bierze się z ograniczeń?
To jest najlepszy tego przykład. Aktorka gra wampirzycę, słońce jest dla takich osób zabójcze. Musi być cała zasłonięta, musi widzieć, gdzie stawia stopy, a kamera musi widzieć to, co widzi aktorka. Kostium nie może jej się zsuwać z głowy. Pomysł koca odpadł, bo nic przez niego nie widać. Natchnienie przyszło nad boksem w taniej odzieży, gdzie znalazłam idealną poszwę na kołdrę. Ubierałam się w nią i stawałam przed operatorem, naśladując Monikę (śmiech). A gogle utrzymywały materiał na głowie i wzór w tym samym miejscu, co ułatwiało duble.

„Życie dla początkujących" Autor zdjęcia: materiały prasowe Aurora Films
Lubisz buszować w lumpeksach?
Kocham tanią odzież! Inspiruje mnie. Jest ponadklasowa jak miłość do cielistych rajstop i printu tygrysiego. Kiedyś już to mówiłam: w jednym miejscu w taniej odzieży może leżeć czapka wojsk izraelskich i afgańska burka. Nic się tam z sobą nie gryzie, nie wyklucza. Chodzę też do sklepów charytatywnych. Tak mogę nie tylko wykonywać moją pracę, lecz także wesprzeć innych. Przyglądam się też temu, co Polacy mają w szafach. Lubię się zastanawiać, gdzie przebiegała myśl ludzka, że stworzyła takie ubranie. W „The Office PL” styl Darka, Agnieszki, Bożenki, Gosi czy Sebastiana, a także krawaty Michała biorą się dokładnie z tych miejsc.
Masz swój ulubiony kostium?
Mam ulubione postacie i ich stylówki. Lubię swoje kostiumy. Choć jednocześnie najczęściej tych ubrań, których użyłam, nigdy w życiu nie włożyłabym na siebie. Kostium nie wynika z mojego gustu. Moim gustem jestem ja – to, jak sama wyglądam, co noszę. Dlatego używam też rzeczy, które według mnie są po prostu „brzydkie”. Co nie oznacza, że skoro coś jest nieładne, a ja tego używam, to jest to w moim guście. Po prostu to jest kostium, nie ja.
Czy okres historyczny ma dla ciebie znaczenie?
W teatrze zdarzało mi się robić kostium historyczny, ale w filmie i serialu interesuje mnie wyłącznie to, co jest teraz. Zwłaszcza po pandemii, która była najbardziej globalnym doświadczeniem w trakcie mojego życia. COVID-19 wpłynął na to, jak sama się ubieram. Zaczęłam kupować sobie nowe rzeczy – kiedyś byłam tylko z taniej odzieży, teraz jestem z taniej odzieży i w ubraniach od projektantów. Nie noszę sieciówek na sobie i nie kupuję ubrań z Sheina do kostiumu, nawet tych z second-handów.
Nagrody za kostiumy dostają głównie produkcje historyczne, prawda?
Tak. W tym roku w Gdyni nominowano mnie za trzy filmy: „Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej”, „Życie dla początkujących” i „Trzy miłości”. Cieszyłam się, ale wiedziałam, że nie dostanę nagrody. Ciekawe jest to uczucie – być nominowaną i mieć świadomość, jak bardzo niemożliwe jest otrzymanie nagrody. Nie chcę rozstrzygać, co jest trudniejsze – współczesny kostium czy historyczny. Widzę tylko jedną wielką różnicę: do historycznego jest mnóstwo materiałów bazowych. Można się podeprzeć ikonografią, książkami, muzeami, rekonstrukcjami. Sama mogę korzystać tylko ze zdjęć ludzi, których złapię na ulicy, polegać na własnych obserwacjach. Dlatego chciałabym, żeby kiedyś w nominacjach do nagród za kostium istniał podział na historyczny i współczesny.
Czy pracujesz intuicyjnie?
Totalnie! Tylko tak umiem. Po premierze „Duchów…” gadałam z Anią Łuką, montażystką. Powiedziała, że bohaterki i bohaterowie są przypisani do różnych kolorów, że przykładowo Nastka nosi głównie ubrania w kolorze czerwonym i zielonym, a tak naprawdę ich nie widzi, bo jest daltonistką. Pomyślałam: „O wow, faktycznie tak jest”. Ale mnie to zdziwiło! A przecież ja zrobiłam te ubrania (śmiech). Kostium w filmie jest na zawsze i nie da się go zmienić.

„Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej" Autor zdjęcia: materiały prasowe Studio Munika
Zanim trafił do GQ Poland, ponad dekadę działał jako freelancer. Współpracował z m.in. „Vogue Polska”, OKO.press, Mint Magazine, Spider’s Web i „Tygodnikiem Powszechnym”. Jest autorem „Cudownego przegięcia. Reportażu o polskim dragu” (Wydawnictwo Znak). Praca nad książką silniej skierowała jego uwagę na tematy społeczne i te dotyczące osób LGBT+.
Specjalizuje się też w pisaniu o filmach i serialach. Jeśli mógłby, nie wychodziłby z kina. Uwielbia długie rozmowy z twórcami i twórczyniami stojącymi po obu stronach kamery. Prowadzi wywiady z psychologami o męskości w każdym wydaniu. Nie unika też tematów okołoliterackich.
Gdy nie ogląda filmów, przesiaduje na siłowni lub jeździ na wyprawy rowerowe, najchętniej po drożdżówki. W weekendy wcina naleśniki i snuje się po galeriach sztuki.
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Filmy i seriale
Łukasz Simlat o swoich ikonicznych rolach
Od pierwszego polskiego serialu Netfliksa „1983”, przez nagradzane „Boże Ciało”, po „Rojsta” i „Furiozę” – Łukasz Simlat opowiada o rolach, które wyznaczały kolejne etapy jego aktorskiej kariery. Z okazji 10-lecia Netfliksa w Polsce kontynuujemy cykl „Ikoniczne role”, w którym aktorzy wracają do najważniejszych postaci swojej kariery.
Filmy i seriale
Emmy 2026: Ogłoszono nominacje. Mamy polski akcent
Poznaliśmy nominacje do 78. nagród Emmy. Wśród wyróżnionych „The Pitt”, „Jedyna” i Zendaya. Oto kto jeszcze powalczy o statuetkę dla najważniejszych produkcji telewizyjnych.
Filmy i seriale
Najlepsze seriale 2026 roku (jak dotąd). Nasze typy
Rok 2026 obfituje w seriale, o których będzie się mówić jeszcze długo. To produkcje zachwycające świetnie napisanymi bohaterami, odważnymi historiami i wysokim poziomem realizacji. Wybraliśmy najlepsze seriale 2026 roku – od głośnych premier po znakomite powroty. Jeśli zastanawiasz się, co warto obejrzeć, ta lista jest dobrym miejscem, żeby zacząć.
Filmy i seriale
Co obejrzeć w lipcu? Nowości na Prime Video
Od prequela „Legalnej blondynki”, przez widowiskowe science fiction z Ryanem Goslingiem, po pełen napięcia horror rozgrywający się w tajskich jaskiniach. Oto najciekawsze filmy i seriale, które Prime Video przygotowało dla swoich widzów na lipiec.
Filmy i seriale
„Wielki Łuk” – film o cenie marzeń
Co się dzieje, gdy idealista dostaje szansę stworzenia pomnika epoki? „Wielki Łuk” to oparta na faktach historia architekta, który zamiast świętować życiowy sukces, musiał stoczyć wyniszczającą walkę o własną wizję. W rolach głównych Claes Bang, Xavier Dolan i Swann Arlaud.
Filmy i seriale
Wakacje w SkyShowtime. Co oglądać latem? Oto najciekawsze premiery
Nowe premiery SkyShowtime na wakacje 2026. „Lioness” sezon 3, „Star Trek: Nieznane nowe światy”, „Song Sung Blue”, „Americana” i inne filmy oraz seriale, które warto obejrzeć latem.
Filmy i seriale
„Zaproszenie”. Najbardziej niezręczna kolacja roku
Olivia Wilde bierze pod lupę współczesne związki i pyta, czy miłość może przetrwać, gdy codzienność zabija namiętność. Seth Rogen, Penélope Cruz i Edward Norton spotykają się przy kolacji, która wymyka się spod kontroli.
Filmy i seriale
Sezon ogórkowy na Netfliksie nie istnieje. Oto co oglądać w lipcu
Od perełki o golfie z Willem Ferrellem, przez filmową wersję Heartstoppera” i true crime najwyżej próby, po serial katastroficzny w lipcowej ramówce Netfliksa. Co jeszcze zobaczymy?