PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

Filmy i seriale

Berlinale 2026. „A Prayer for the Dying” – western o końcu świata

W debiucie Dary Van Dusen western przestaje być opowieścią o bohaterach, a staje się historią o panice. „A Prayer for the Dying” to zaraza, wiara i mężczyzna, który nie ma żadnej kontroli.

Udostępnij

Berlinale 2026. „A Prayer for the Dying” – western o końcu świata

Kadr z filmu „A Prayer for the Dying” Autor zdjęcia: Łukasz Bąk, materiały prasowe

Jakub_Wojtaszczyk_GQ_RAMKA
18.02.2026

W jednej ze scen „A Prayer for the Dying”, pełnometrażowego reżyserskiego debiutu Dary Van Dusen (absolwentki Szkoły Filmowej w Łodzi), kamera płynnie sunie za bohaterem. Trzyma się go blisko, gdy zagląda do poszczególnych izb drewnianej chaty. Jednak nie jest od niego uzależniona, ma sprawstwo. Wreszcie powoli za bohaterem wpełza do kuchni, gdzie przy stole rozkłada się trup, a dwa kolejne znajdują się pod kocem na podłodze. Kamera jest metaforą zarazy, która niezatrzymana pustoszy okolicę. 

Zanim jednak dojdzie do upadku, pojawią się znaki. Martwy pies na polnej drodze, poprowadzonej wokół skoszonych pól, sentymentalnie utrzymanych przez operatorkę Kate McCullough w żółciach i brązach. Ot, leży nieżywe zwierzę. Zdarza się. Trudno przewidywać najgorsze. Jednak jest coś w tym widoku, że Jacob (Johnny Flynn) dwa razy się zastanowi. Czuje odpowiedzialność. Bo choć mężczyzna nie nosi uniformu ani odznaki, jest pastorem i szeryfem w niewielkiej osadzie w stanie Wisconsin w 1870 roku. Ma za sobą traumatyczne doświadczenia walki w wojnie secesyjnej, w której może i dobrze mu poszło (najprawdopodobniej dostał wysokie odznaczenia), ale zdarza się, że PTSD niezapowiedziane wraca jak bumerang. Mieszkańcy chcą już o wojnie zapomnieć, lecz obecność Jacoba im o tym przypomina. W zdobyciu pełnego zaufania nie pomaga domniemane norweskie pochodzenie mężczyzny. Ten się jednak stara. Wziął też ślub z Martą (Kristine Kujath Thorp). Mają małą córkę.

Tymczasem na obrzeżach miasta zostaje znalezione ciało włóczęgi, ubranego na dodatek w wojskowy mundur z zakończonego pięć lat wcześniej konfliktu. Dla Van Dusen trup jest metaforą czegoś, czego tak naprawdę nie można wyprzeć, czegoś, co należy zaakceptować. Miejscowy lekarz (John C. Reilly), który bada zmarłego mężczyznę, z przerażeniem diagnozuje błonicę, ciężką chorobę zakaźną. Niebawem kobieta z sąsiedniej wspólnoty religijnej zgłasza się z takimi samymi objawami.

Katastrofa jest nieunikniona. Jacob i lekarz zastanawiają się, czy wprowadzić kwarantannę miasteczka, czy nie. Jeśli wybiorą pierwszą – wydawałoby się – sensowniejszą opcję, ryzykują wybuchem paniki i exodusem. Ten mógłby rozprzestrzenić zarazę po całym kraju. Wybierają zatem milczenie, by spróbować utrzymać porządek społeczny. Na długo im się to nie zda. Zaraza już tu jest. Ludzie padają jak muchy. Tylko Jacob zdaje się odporny, co jeszcze bardziej ustawia go w roli „obcego”. Czy to on jest nosicielem? Czy to on zesłał śmierć na mieszkańców i mieszkanki?

W „A Prayer for the Dying” trudno nie znaleźć nawiązań do epidemii COVID-19 i ówczesnego kryzysu zdrowia publicznego. Podobnie jak w 2020 roku, tak w filmie szerzą się dezinformacja i teorie spiskowe. Nie wiadomo, komu wierzyć, a już na pewno nie podejrzanemu facetowi znikąd. Reżyserka nie ubiera jednak w kostium historyczny wydarzeń sprzed sześciu lat. Film jest adaptacją powieści Stewarta O’Nana z 1999 roku, która w XXI wieku brzmi proroczo. 

John C. Reilly jest świetny jako zmęczony życiem wiejski lekarz. Empatyczny, ale nie głupkowaty (choć trupa żołnierza bada w swoim salonie). Brytyjski aktor Johnny Flynn (bardzo dobry w „Ripleyu” Netfliksa) przekonująco gra samotnika, zlęknionego pragmatyka, którego rozdziera rozpacz nie tylko dlatego, bo umierają bliscy mu ludzie, lecz także dlatego, że nie potrafi realnie zapobiec kryzysowi.

Kiedy (quasi)westerny reżyserują kobiety (jak np. fenomenalny „Meek’s Cutoff” Kelly Reichardt), docieramy w obrazie do pokładów człowieczeństwa, których w tym stereotypowo męskim gatunku było często próżno szukać. Jacob Flynna to żaden Clint Eastwood czy Kevin Costner, żaden heros, tylko zwykły facet mierzący się z czymś niemożliwym do pokonania. Nawet jeśli przeżyje, wiemy, że oszaleje. To tylko kwestia czasu. Zresztą szybko decyzje bohatera stają się nieprzemyślane, kierowany fatalizmem w pełni wydestylowanym z hamowanego PTSD. Traci grunt pod nogami.

Van Dusena nie stawia na akcję, lecz opiera swój film na skrupulatnie budowanej grozie i wszechobecnym poczuciu niechybnego upadku społeczeństwa. Przywołana przeze mnie na początku scena pełzającej kamery jest tu jedną z kilku z horrorowego rezerwuaru, która na użytek atmosfery jest przedłużana o kolejne ujęcia. Operatorka Kate McCullough raz przybliża, raz oddala kamerę, jak gdyby pod mikroskopem prowadziła wiwisekcję nie samej choroby, tylko reakcji na nią i tego, co sama świadomość robi z bohaterami i bohaterkami. 

Niestety, pod koniec reżyserka topi film w morzu tanich efektów specjalnych, ewidentnie przenosząc obsadę do studia. Co mocniej podkreśla – i tak już silnie obecną – teatralność widowiska. Obraz zostaje zatopiony w czerwieniach, rozpalonych żółciach i gęstym dymie (w filmie jest też pożar). Postacie ruszają się w rozkręconym chaosie, jakby faktycznie były na teatralnej scenie. Wszystko to ma symbolizować biblijną apokalipsę. Metaforyczność i „artystyczność” (czyt. brak kasy) zabiegu dają szkolny efekt pierwszego filmu. W konsekwencji po finale widownia zostaje z poczuciem, że Darze Van Dusen nie starczyło historii do opowiedzenia. 

Jakub_Wojtaszczyk_GQ_RAMKA

Zanim trafił do GQ Poland, ponad dekadę działał jako freelancer. Współpracował z m.in. „Vogue Polska”, OKO.press, Mint Magazine, Spider’s Web i „Tygodnikiem Powszechnym”. Jest autorem „Cudownego przegięcia. Reportażu o polskim dragu” (Wydawnictwo Znak). Praca nad książką silniej skierowała jego uwagę na tematy społeczne i te dotyczące osób LGBT+.

Specjalizuje się też w pisaniu o filmach i serialach. Jeśli mógłby, nie wychodziłby z kina. Uwielbia długie rozmowy z twórcami i twórczyniami stojącymi po obu stronach kamery. Prowadzi wywiady z psychologami o męskości w każdym wydaniu. Nie unika też tematów okołoliterackich.

Gdy nie ogląda filmów, przesiaduje na siłowni lub jeździ na wyprawy rowerowe, najchętniej po drożdżówki. W weekendy wcina naleśniki i snuje się po galeriach sztuki.

Czytaj więcej

ARTYKUŁ PARTNERSKI KA518830_Peugeot_HighRes Light

Na ekranie i za kierownicą. Francuski świat Peugeota

Samochody i kino mają ze sobą więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać.

"Katastrofa w duecie": Marcin Dorociński i Ryan Reynolds w jednym filmie

Marcin Dorociński i Ryan Reynolds, czyli „Katastrofa w duecie”. Polski aktor w nowym filmie Apple TV

Marcin Dorociński wraca do Hollywood. Apple TV pokazało pierwszy zwiastun filmu „Katastrofa w duecie” (Mayday), w którym polski aktor występuje obok Ryana Reynoldsa i Kennetha Branagha.

Matt Damon i Zendaya w filmie „Odyseja”

„Odyseja” to kino totalne. Christopher Nolan w znakomitej formie [RECENZJA]

Gdyby Christopher Nolan żył w starożytnej Grecji, dziś jego dramaty stałyby obok największych antycznych tragików. Zamiast ekranizować Homera, opowiedział trojański mit po swojemu. I zrobił to zjawiskowo.

Łukasz Simlat o swoich ikonicznych rolach

Łukasz Simlat o swoich ikonicznych rolach

Od pierwszego polskiego serialu Netfliksa „1983”, przez nagradzane „Boże Ciało”, po „Rojsta” i „Furiozę” – Łukasz Simlat opowiada o rolach, które wyznaczały kolejne etapy jego aktorskiej kariery. Z okazji 10-lecia Netfliksa w Polsce kontynuujemy cykl „Ikoniczne role”, w którym aktorzy wracają do najważniejszych postaci swojej kariery.

„Jedyna” zdobyła wiele nominacji do Emmy

Emmy 2026: Ogłoszono nominacje. Mamy polski akcent

Poznaliśmy nominacje do 78. nagród Emmy. Wśród wyróżnionych „The Pitt”, „Jedyna” i Zendaya. Oto kto jeszcze powalczy o statuetkę dla najważniejszych produkcji telewizyjnych.

Oto najlepsze seriale 2026 roku

Najlepsze seriale 2026 roku (jak dotąd). Nasze typy

Rok 2026 obfituje w seriale, o których będzie się mówić jeszcze długo. To produkcje zachwycające świetnie napisanymi bohaterami, odważnymi historiami i wysokim poziomem realizacji. Wybraliśmy najlepsze seriale 2026 roku – od głośnych premier po znakomite powroty. Jeśli zastanawiasz się, co warto obejrzeć, ta lista jest dobrym miejscem, żeby zacząć.

„Projekt Hail Mary” to nowość na Amazon Prime Video

Co obejrzeć w lipcu? Nowości na Prime Video

Od prequela „Legalnej blondynki”, przez widowiskowe science fiction z Ryanem Goslingiem, po pełen napięcia horror rozgrywający się w tajskich jaskiniach. Oto najciekawsze filmy i seriale, które Prime Video przygotowało dla swoich widzów na lipiec.

„Wielki Łuk” to film oparty na faktach

„Wielki Łuk” – film o cenie marzeń

Co się dzieje, gdy idealista dostaje szansę stworzenia pomnika epoki? „Wielki Łuk” to oparta na faktach historia architekta, który zamiast świętować życiowy sukces, musiał stoczyć wyniszczającą walkę o własną wizję. W rolach głównych Claes Bang, Xavier Dolan i Swann Arlaud.